
Lem śmieszy, tumani, przestrasza Data: 27-07-2004 o godz. 21:43:29 Temat: Z życia mediów
Wielki Umysł naszych czasów, Stanisław Lem, na jakiejś konferencji pisarzy SF podobno został publicznie oskarżony przez innego Wielkiego, Philipa K. Dicka, o to, że nie jest prawdziwym autorem wszystkich (swoich) dzieł. Według tej plotki podobno Dick stwierdził, że jeden człowiek nie może być autorem tak wielu tak różnorodnych prac.
Jednak w większe zakłopotanie wprawić mogą opinie naszego genialnego wizjonera o Internecie.
W pewnym sensie wydawać mogłoby się, że twórcy spod znaku SF w Internecie znajdują, w mniejszym czy większym stopniu, spełnienie własnych utopii sprzed dziesięcioleci. W gruncie rzeczy bez znaczenia jest, czy w jakiejś powieści SF Pajęczyna była integralną częścią świata przedstawionego, czy w ogóle coś takiego, pośrednio czy wprost, dostatecznie często pojawiało się w konceptach SF. Bowiem jest bardzo prawdopodobne, że gdyby ktoś 20 lat temu przeczytał jak będzie wyglądał świat początku XXI wieku, to całe obszary tego świata, w tym Internet, uznałby za wielce kuszące i fascynujące proroctwa.
W Internecie pod adresem lem.onet.pl w artykułach o Internecie takie np. refleksje Lema znaleźć możemy:
"(...)genitalizacja informacyjna, zasilająca nawet sieci komputerowe nauki, jawi mi się jako rodzaj zarazy, czyli parazytyzmu, żerującego na nie osłabianej okresami milczenia płci (jak u zwierząt) pożądliwości seksualnej człowieka."
"(....)z tego obrazu wynika mi przeświadczenie o nieuchronnej deprawacji krótkiego zwarcia informacyjnego Wszystkiego i Wszystkich ze Wszystkimi”. Podsłuchy, podglądania, szyfry, walki z inwazjami informacyjnymi, które uruchamiają anonimowe mocarstwa przez swoich szpiegów, albo które stają się narkotykiem hackerów. Sama informacja staje się i poza seksem rodzajem odurzającego, labiryntowego narkotyku dla szyfrantów-deszyfrantów, a zatem po prostu paranoidalnych frantów.”
Lema, nawet kiedy mowa tylko o jego publicystyce, zawsze będzie się czytać, słuchać z zainteresowaniem. Uważnie, bo to twórca niezmiennie błyskotliwy i wielce oryginalny.
Czy jednak te koszmarne wizje nie są ciut przesadzone? Czy na dźwięk słowa Internet natychmiast wyobraźnia ma nam podsuwać tylko monstrualne zagrożenia? Wydaje się, że Stanisław Lem bardzo w swoim Lemofonie przesadza, kiedy pisze o Internecie. Pewien problem jest jednak taki, że to twórca SF, a wiadomo wszak, jak wiele wizji i "naukowych fikcji" stało się pewnego dnia rzeczywistością.
My jednak wierzymy, że Internet jest wspaniały, niezastąpiony, zaś wszystko zależy od nas, użytkowników, bowiem to my ostatecznie decydujemy o jakości Sieci.
|
|