Cyrk w kinie - czyli Python po raz drugi
Data: 25-11-2004 o godz. 17:00:00
Temat: Kreacja


Jak pisał tłumacz filmów Monty Pythona na język polski - Tomek Beksiński - w jednym ze swoich felietonów: Żeby złapać humor Pythonów, trzeba mieć dystans do wielu rzeczy, a przede wszystkim do samego siebie. Znam ludzi, którzy Monty Pythona kompletnie nie rozumieją.

Od początku istnienia sześcioosobowa grupa satyryków wzbudzała skrajne emocje. Zresztą robią to do dziś, mimo że już dawno nie działają razem. Dla jednych to kultowa grupa wyśmiewająca wszystko i wszystkich, dla innych - kilku nieśmiesznych facetów przebierających się za baby.

Oprócz serialu telewizyjnego Latający Cyrk Monty Pythona, składającego się z genialnych skeczy i gagów, grupa sześciu przyjaciół bez wykształcenia artystycznego stworzyła wspólnie pięć filmów fabularnych.

W 1971 roku panowie z Latającego Cyrku Monty Pythona (dobra nazwa, która nic nie znaczy) zrealizowali swój pierwszy film kinowy A teraz coś z zupełnie innej beczki (New For Something Completely Diffrent), który tak naprawdę był zbiorem wcześniejszych skeczy, ale na nowo zmontowanych i zaaranżowanych. Film stworzoy został z myślą o wkroczeniu na rynek amerykański. Niestety, nie była to chyba dobra pora na podbój Ameryki, bo film przeszedł za oceanem bez echa. Ogromnie spodobał się za to w Wielkiej Brytanii. W filmie znalazły się najlepsze dotychczasowe skecze i gagi grupy. Między innymi Zawody idiotów, Kurs obrony przed napastnikiem uzbrojonym w świeże owoce, Program telewizyjny Szantaż, Piosenka o drwalu Lumberjack w wykonaniu Michaela Palina, film instruktażowy Jak być niewidzialnym i wiele innych. Grupa miała niebanalne pomysły na przedstawienie swoich skeczy. Jako że film został stworzony na potrzeby kina, zostaje w pewnej chwili przerwany, a widz w kinie ma wrażenie, że zza kurtyny wychodzi Terry Jones i zapowiada krótkometrażówkę z udziałem Cłowieka z magnetofonem w nosie.

W 1974 roku powstaje pełnometrażowy film, osnuty wokół historii króla Artura i świętego Graala. Mimo że wciąż nie wiadomo dokładnie, czym jest święty Graal i czy w ogóle istnieje (bądź istniał), bohaterowie fulmu wyruszają na jego poszukiwanie. Budżet grupy na realizację filmu był tak mały, że wszystko postanowili zrobić sami. Zagrali nawet konie. Dziś pomysł wydaje się genialny, ale prawdziwą przyczyną był po prostu brak pieniędzy. Film jest swoistą parodią znanych legend. Widzom ukazane jest zupełnie nowe oblicze średniowiecza. A to, według Pythonów, nie był okres bitew, mężnych rycerzy, pięknych księżniczek, lecz potwornie zacofana i absurdalna rzeczywistość. Na przykład zbierajacy gnój chłop o wyraźnie lewicowych poglądach wykłóca się z królem, którego rozpoznaje tylko potym, że nie jest ubrudzony łajnem. Sam Artur i jego rycerze - według legendy waleczni, mądrzy i sprawiedliwi - w wersji Pythonów są tchórzliwi, nerwowi i po prostu głupi. Ale Monty Python to przecież ciągłe obalanie konwencji i ogólnie przyjętych norm.

Pomysł na kolejny film wydał się tak obrazoburczy i bluźnierczy, że wytwórniaEMI, z którą grupa miała już podpisany kontrakt, wycofała się z realizacji. Żywot Briana (Monthy Python's Life if Brian) - bo o tym filmie mowa, powstał dzięki pieniądzom eks-Beatlesa George'a Harrisona, wielkiego fana grupy. Pierwotnie film miał nosić tytuł Jezus Chrystus: Żądza Chwały. Tytuł oczywiście nie przeszedł. Kolejny - Ewangelia według świętego Briana - też nie wydał się najwłaściwszy. Żeby film w ogóle mógł liczyć na dystrybucję, zatytułowano go po prostu Żywot Briana. Obraz wywołał wiele kontrowersji, bo oto panowie z grupy postanowili przedstawić ciężki los Mesjasza (Briana) który urodził się w tym samym czasie co Jezus. W stajence obok. A ludzie, okazuje się, mogą gniewać się za wszystko. Nawet za to, że Trzej Królowie pobili w Betlejem samotną matkę, a Mesjasz (cały czas Brian) ma udane życie seksulne.

Dwa kolejne filmy sygnowane marką Monty Pythona powstały na początku lat osiemdziesiątych. Nakręcony podczas występów w Stanach w Hollywood w 1982 roku Monthy Python w Hollywood (Monthy Python Live At The Hollywood Bowl) to kolejna porcja skeczy w nowej aranżacji stworzona dla potrzeb występu na żywo. Ponadto w filmie pojawiły się piosenki oraz skecze wcześniej nigdy nie prezentowane. Na scenie, na której występowała grupa, zawieszony był ekran, na którym wyświetlano, jakże charakterystyczne dla Pythonów, animacje Terry'ego Gilliama.

W 1983 powstaje kolejny pełnometrażowy film grupy Sens życia według Monthy Pythona (Monthy Python's The Meaning of Life) nagrodzony w 1983 roku specjalną nagrodą jury w Cannes. I ten film można traktować jako finalne dzieło grupy. Sam tytuł wskazuje raczej na pożegnanie z widzami, dajac im wskazówki, jak żyć i jaki jest sens życia, choć to akurat należy traktować z przymróżeniem oka.

Jak pisze jeden z serwisów o Monthy Pythonie (www.modrzew.stopklatka.pl), jest to jedna z najbardziej spektakurarnych, niekonwencjonalnych komedii ludzkich wszystkich czasów. Śmieszna i smutna, stawiająca ważne pytania, ale niedająca jednoznacznych odpowiedzi.

Potem już każdy z Pythonów kontynuował działalność na własną rękę, chociaż grupa oficjalnie cały czas istniała. Dopiero w 1989 roku, wraz ze śmiercią Grahama Chapmana, pozostali członkowie postanowili oficjalnie zakończyć swoją działalność. Nadal jednak pozostają w kontakcie i przyjażni.Stworzyli nawet wytwórnie filmową Prominent Features, która zajmuje się produkcją filmów, a także jest agencją reprezentującą interesy eks-Pythonów.

Źródło: Komputer Świat - Film
styczeń - kwiecień 2004






Artykuł jest z Szkola Reklamy, WSR
http://www.szkolareklamy.pl

Adres tego artykułu to:
http://www.szkolareklamy.pl/article321.html