Zielony Johnnie
Data: 17-12-2004 o godz. 09:00:00
Temat: Kampanie promocyjne


Większość z Nas zna już jedną z najdroższych whisky na świecie – Johnnie Walker. W listopadzie, producent marki, firma Diageo, wprowadziła na rynek Polski nową odmianę tego produktu – Johnnie Walker Green Label.

Dotychczas mogliśmy skosztować jedynie cztery odmiany tego, jakże wyrafinowanego trunku – Red Label, Black Label, Gold Label oraz Blue Label. Po ponad 200 latach (odkąd pojawiła się pierwsza marka Johnnie Walker), firma zwiększyła „swoją gamę kolorystyczną” o kolor zielony, który dotychczas znany był tylko wąskiemu gronu odbiorców.

Pure Malt poprzednia nazwa Green Labela, była bardzo ceniona wśród konsumentów, którzy rewelacyjnie wyrażali się o niej podkreślając jej walory smakowe. Zanim trafiła do seryjnej produkcji, otrzymała wiele pochlebnych opinii niezależnych ekspertów oraz wiele nagród. Była najbardziej strzeżoną „tajemnicą” koncernu do momentu kiedy to producent nie włączył jej w poczet „rodziny” Johnny Walkera.

Green Label jako jedyna z familii Labeli jest mieszanką tylko czystych whisky słodowych, czyli tzw. Single malts, nie zawiera więc dodatków pszenicznych. Smak „Zielonego” to doskonałe gatunki słodowej whisky takie jak Talisker, Linkwood, Craganmore czy Caol Ila. Warto wiedzieć iż każda z nich spoczywała w dębowej beczce przez co najmniej 15 lat!

Nowy produkt Diageo został wsparty materiałami POS. Do sklepów specjalistycznych trafiły foldery informacyjne oraz książeczki na temat „zielonego”. Możemy też otrzymać specjalne display’e w kształcie choinki, przygotowane specjalnie na pięcioosbową rodzinę Johnnie Walker.

Green Label dostępna jest w hipermarketach oraz w sklepach specjalistycznych. Cena rekomendowana, jak przystało na znaną i lubianą markę, jak zwykle jest wysoka. W sprzedaży detalicznej wynosi ok. 165 złotych w hipermarketach 139 złotych, cóż święta idą – może by tak na zielono?





Artykuł jest z Szkola Reklamy, WSR
http://www.szkolareklamy.pl

Adres tego artykułu to:
http://www.szkolareklamy.pl/article354.html