Nasz dobry nieznajomy rynek kinowy
Data: 28-01-2005 o godz. 22:00:00
Temat: Kampanie promocyjne


Kolejki przed kasami biletowymi, kilkanaście premier filmowych w miesiącu, a nawet pojawiający się, jak za dawnych czasów, człowiek zwany konikiem, mogłyby utwierdzić nas w przekonaniu, że kino w Polsce to potężne medium. Z punktu widzenia kontraktora (brokera) reklam kinowych nie jest jednak tak dobrze. Ale i nie jest źle.

WYDATKI na reklamę kinową są ciągle bardzo nie wielkie. Analizując tort reklamowy trzeba być bardzo spostrzegawczym, aby nie przeoczyć 0,16 proc. drobiny porcji.




W Unii Europejskiej średnia wydatków na reklamę kinową wynosi ok. 0,6 proc., a np.: w Niemczech osiąga ponad 1,2 proc. Można się jednak spodziewać, że wydatki na reklamę w polskich kinach będą rosły.

Według ACNielsen w 1996 roku na reklamę kinową wydano prawie 3 miliony złotych. Dwa lata później, w 1998 r., suma ta wzrosła dwu i półkrotnie, a w roku ubiegłym przekroczyła 12 milionów. Oczywiście te liczby to w znacznej mierze efekty dużej dynamiki wzrostu wydatków na reklamę w Polsce, ale pokazują one również rosnące znaczenia kina dla reklamodawców. Powodów narastającego zainteresowania medium kinowym jest kilka. Spróbujmy się skupić na tych ważniejszych.

Ciąg dalszy tekstu w naszej Bibliotece artykułów





Artykuł jest z Szkola Reklamy, WSR
http://www.szkolareklamy.pl

Adres tego artykułu to:
http://www.szkolareklamy.pl/article482.html