
Masz już dość odprysków? Data: 20-08-2004 o godz. 11:59:14 Temat: Z życia mediów
Spin-off. Co to takiego? Czy jest to nowa marka zachodniej wódki, która udaje produkt zza Buga. Czy też jest to może nowe angielskie przekleństwo? A może to nowy nurt kina offowego?
Nic z tych rzeczy. Po angielsku spin-off to uboczny skutek, odprysk. W telewizji określa się tak zwykle specyficzny rodzaj serialu. Jest to kontynuacja, rozwinięcie innej wcześniej emitowanej serii w nowej konfiguracji. Tu często wątki poboczne wychodzą na plan pierwszy. Seriale łączą najczęściej bohaterowie, czasem również lokacje i scenografia. Bywa i tak, że oryginał i jego kontynuacje nagrywa się równolegle oszczędzając czas, miejsce i oczywiście pieniądze.
Oto kilka najbardziej znanych przykładów z galerii spin-offów. Ostrzegam, te tytuły mogą zaboleć ambitniejszych telewidzów.
Najbardziej klasyczny przykład spin-offu to serial komediowy „Frasier”. Postać psychologa dr Frasiera Crane’a pochodzi z bardzo popularnego kiedyś także i u nas serialu „Zdrówko”. W “Cheers” występowali m.in. Shelley Long, Ted Danson, Kirsty Alley i Woody Harrelson. Tymczasem w “odprysku” tego serialu oglądamy mniej znanego Kelseya Grammera. Serial opowiada losy rodziny Crane’ów po powrocie Frasiera z Bostonu do rodzinnego Seattle
"The Collbys" to dalszy ciąg słynnej "Dynastii". U nas nazywany był Dynastią 2 lub Dynastią Collbych. W serialu pojawia się większość bohaterów tej serii, ale głownie w rolach drugoplanowych, gdyż jak sama nazwa wskazuje serial przedstawia losy głównych konkurentów Carringtonów, rodziny Collbych
„Seks w wielkim mieście” to wielki sukces ostatnich lat w telewizji. Serial z Sarah Jessica Parker w roli głównej oraz plejadą gwiazd w epizodach. Seria święciła największe triumfy na przełomie wieków. Jednak ciąża Parker i indywidualne projekty (a takze wysokie gaże) pozostałych aktorek sprawiły, że "Sex and the City" powoli odchodzi do historii. Teraz prawdopodobnie zastąpi go nowy serial z Kim Cattrall. Bohaterka – Samantha z „Seksu" przeprowadzi się tylko z Nowego Jorku do Los Angeles. Niewątpliwie nieprzypadkowo bohaterką nowego serialu będzie, ta z czwórki przyjaciółek obdarzona największym libido. Sex sells
Pierwszy serial Star Trek powstał w latach 60-tych Prawdziwy renesans seria s-f przeżyła na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Było to niewątpliwie zasługą "Star Trek:.The Next Generations". Jego sukces przyniósł aż 2 „skutki uboczne” - "Deep Space 9" i "Voyagera". Są one niemal w linii prostej ciągiem dalszym „Następnych Pokoleń”. W każdym z nich występowała spora część obsady TNG. Do tego miedzy oboma „odpryskami” zachodziła również rotacja. Zadaniem popularnych postaci było tu niewątpliwie wprowadzić nowych bohaterów do serialu i nie ma co ukrywać zabezpieczyć wysokie ratingi.
Spin-offy mamy tez i u nas. „Buła i spóła” autorstwa Krzysztofa Jaroszyńskiego prezentowany na Polsacie jest kontynuacja innego serialu tej stacji, który cieszył się małym powodzeniem u widzów stacji Solorza - „Graczyków”. Tym razem tytułowa rodzina stanowi tylko tło przygód ich niesfornego i zdecydowanie bardziej zabawnego sąsiada Buły-Bułkowskiego (Paweł Wawrzecki)
Szczególny przypadek kontynuacji to serial „Lokatorzy” znany także jako „Sąsiedzi”, emitowany w publicznej Jedynce. Projekt Feriduna Erola jest ciekawy o tyle, że nie tylko jest spin-offem samego siebie, ale również przy tym jest adaptacją na polski grunt aż 3 seriali w jednym. Zaczęło się od licencji na polski „Three's Company”. Oryginalny amerykański sitcom pokazuje przygody trójki przyjaciół wspólnie wynajmujących mieszkanie. W pewnym momencie następuje zmiana właściciela ich mieszkania. W polskiej wersji dotychczasowi gospodarze nie wyprowadzają się w niebyt. Producent wykorzystał ten fakt by rozpocząć 2. równoległy „pod-serial”, również na licencji, który prezentowano na przemian z pierwszą historia. Kiedy i ten wątek wyczerpał się z przyczyn naturalnych (serial orginalny był po prostu krótki) producent kontynuował historię wykorzystując pokazywany również u nas hit z lat 50-tych „I love Lucy”. Dokonano tylko lekkiego liftingu charakterologicznego nie zmieniając głównych postaci. Czy na tym się skończy? Zobaczymy, Feridun Erol ma z pewnością jeszcze wiele pomysłów w zanadrzu
Spin-off nie jest może jednym z bardziej udanych czy ambitnych pomysłów na telewizję. Jednak dla wielu jest to pomysł zbawienny. Na pewno jest to broń producenta, gdy żądania finansowe aktorów za kolejny sezon idą za daleko. Kontynuacje lubią też zwykle fani serialu oryginalnego. Z musu. Przywiązują się po prostu do postaci i chcą poznać ich dalsze losy. Wreszcie „odprysk” opłaca się też stacjom telewizyjnym. Jest po prostu znacznie bezpieczniejszą inwestycja niż nowy projekt. Dlatego pewnie zobaczymy jeszcze na ekranie tv nie jeden spin-off.
|
|
Artykuł jest z Szkola Reklamy, WSR http://www.szkolareklamy.pl
Adres tego artykułu to: http://www.szkolareklamy.pl/article92.html |