
MTV zrobi to znowu Data: 23-08-2004 o godz. 01:26:48 Temat: Kultura
Chcesz wiedzieć jak to jest po ślubie? No, pływacie sobie w ogromnym basenie, polujecie na osy i przypalacie kurczaka. Ale ogólnie jest cudoooownie. No mówię Ci koniecznie musisz zobaczyć to na MTV.
To staje się powoli nudne, zresztą nudne było od samego początku. Kolejny małżeński reality-show jest już w drodze. Wygląda, że nastała prawdziwa epidemia. Kiedyś można było co najwyżej sprzedać prawa do fotek ze ślubu. Dziś sprzedając swoje życie prywatne można zagościć na dłużej nie tylko w gazetach, ale przede wszystkim telewizji. Zresztą nieźle się przy tym lansując. Czy wspomniałem już, że MTV jeszcze Ci za to płaci? No może nie Tobie i mi, ale kilku gwiazdkom z USA na pewno.
Zaczęło się od piosenkarki Jessiki Simpson, jej męża Nicka (boysband 98°) i programu „Newlymarried”. Na wrzesień polskie MTV zapowiedziało premierę kontynuacji „Nowożeńców”. Tym razem za udział wezmą Carmen Elektra i jej męż Dave Navarro (dawniej w Red Hot Chilli Peppers). Podobny program tyle, że na VH1 marzył się kiedyś kobiecie po przejściach - Lizie Minnelli i mężczyźnie z przeszłością - Davidowi Gestowi. Niestety w międzyczasie para zdążyła się rozwieść.
Promocyjnych walorów takich serii pozazdrościła wyżej wymienionym Jennifer Lopez. Artystka dopiero co rozstała się z Benem Affleckiem. Aktor nie chciał zapewne przystać na płacenie niedoszłej żonie, 5 mln dolarów za każdą zdradę, co przewidywała podobno umowa przedmałżeńska. Lopez, dziewczyna z głową na karku, szybko się otrząsnęła po rozstaniu i już wyszła za mąż. Marc Anthony to jej 3 małżonek. Piosenkarka jest na dobrej drodze, by pójść w ślady Liz Taylor, która swoją kochliwość przypłaciła 8 wizytami przed ołtarzem. Nikt nie zabroni J.Lo kolejnych pomyłek małżeńskich, wątpimy jednak czy znajdą się stacje chętne by pokazać i zapłacić za kolejne związki (i rozwody) pani Lopez.
Autorzy programów reality show dość szybko zorientowali się, że widowni przejadło się oglądanie kilkunastu „szaraków”, czyli rozrywkę jaką serwowały im programy typu Big Brother. Zaczęto sięgać po gwiazdy. Z początku byli to jedynie goście programów. Tak było u nas z Hubertem Urbańskim, Kayah, piłkarzami z reprezentacji narodowej czy zespołem Ich Troje. Z czasem pobyty prominentów stały się dłuższe. Wreszcie niemieckiemu RTL udało się namówić do udziału całą konstelację tamtejszych gwiazd w jednym czasie i miejscu. Obecnie, ponieważ i ten schemat zaczyna się nudzić zauważa się nowy trend. Sławy wysyła się do buszu i sprawdza jak reagują na miejscową temperaturę, skorpiony, ameby itp.
Są jeszcze programy typu one-man-show. Widzowie mieli już okazję śledzić ciążę piosenkarki Brandy, przygody modelki Ann Nicole Smith. Seksbomba, znanej głównie z Playboya i „Nagiej Broni 33 i 1/3” po śmierci 90-letniego męża – miliardera, próbuje jakoś wiązać koniec z końcem. Stara się też odbudować swój nadwątlony wizerunek – wystarczył rok związku z mężczyzną starszym od niej o ponad 60 lat, by odziedziczyć pół miliarda dolarów. To się nazywa miłość. Chodzi o starszego pana, w przypadku Smith była to niezła inwestycja. Jak widać na tym przykładzie w tego rodzaju reality często chodzi nie o pieniądze, lecz o samo bycie w tv i promowanie swojej osoby.
Najpopularniejszym tzw. „celebrity-reality” pozostaje bez wątpienia program o byłym liderze Black Sabbath, dziadku heavy-metalu, Ozzym Ozbournie. To właśnie ten program był prekursorem wszystkich tych „familijnych realitów”. Sukces tego programu skłonił MTV do produkcji programów o Simpson i Elektrze. Na Jennifer Lopez zapewne się nie skończy. Wygląda na to, że „małżeńska rzeczywistość” po prostu wpisuje się na stałe w krajobraz rozrywki telewizyjnej made in MTV. Powoli staje się ona oddzielnym formatem telewizyjnym.
Kto może być gwiazdą następnego programu z tej serii? Nikt nie ma wątpliwości - Britney Spears. Ostatni, zakrapiany alkoholem, związek popularnej Brit nie przetrwał długo. Zawarte w Las Vegas, w pośpiechu małżeństwo zakończyło się pozwem rozwodowym, zanim zaczął się miesiąc miodowy. MTV musi być teraz czujna, działać szybko i liczyć na to, że Spears za drugim razem będzie mądrzejsza. Wtedy obie strony spokojne o zyski będą mogły zaśpiewać: „Oops, we did it again”.
|
|
Artykuł jest z Szkola Reklamy, WSR http://www.szkolareklamy.pl
Adres tego artykułu to: http://www.szkolareklamy.pl/article95.html |