Od bardzo dawna do lamusa odeszły typowe testy na inteligencję. Ale nie u nas. Krajowe assessement centre dość często bazuje na takim sposobie oceny naszych kompetencji.
Assessement centre (AC) to inaczej ukierunkowująca ocena pracownicza, centrum oceny.
Tę metodę, zgodnie z zasadami sztuki, stosuje się np. dla weryfikacji umiejętności pracowników rozmaitego szczebla. Wykorzystywane są symulacje rzeczywistych sytuacji, np. przygotowanie planu działań w sytuacji kryzysowej. Uczestników ocenia się stosownie do celów AC, np. według kryterium szybkości podejmowania decyzji, umiejętności współpracy z grupą itd.
Jednak zdarza się, że AC jest drogą do wyłonienia najlepszych kandydatów ubiegających się o pracę. AC w krajowych warunkach przypomina dość często groteskę, zaś jej nieodłącznym elementem bywa tzw. test na inteligencję.
Składa się on z części „matematycznej” (żeby dobrze wypaść warto pierwej podręcznik do matematyki z wczesnych klas gimnazjum przewertować, aby odświeżyć sobie podstawowe wzory), „przestrzennej” (w paru figurkach, trzeba, panie dziejku, jakoweś podobieństwa, prawidłowości znaleźć) oraz „językowej” (ma sprawdzić kompetencje językowe). W tych dwu ostatnich przypadkach stanowczo należy wyrzucić z pamięci wszelkie eksperymenty malarskie, czy graficzne, oduczyć się literatury współczesnej – ale i reklamy – nader często ciekawie łamiącej tzw. reguły i normy.
Przed rozwiązaniem takiego testu polecamy zakupienie w kiosku ruchu wydawnictwa do rozwiązywania krzyżówek, rebusów itp.
Inteligencja emocjonalna, duchowa, humanistyczna itd. no tak, ale jak to (psia mać cholera, jak usłyszymy niejeden raz w arcydziełach Antoniszcza) zmierzyć w teście? A jeżeli nie w teście to jak mają to mierzyć specjaliści od AC? Osobliwie tacy, którzy obawiają się wszystkiego, co nie mieści się w malutkich kratkach do zaznaczenia w przygotowanych zawczasu „narzędziach badawczych” (czyt. Testach psychologicznych)?
|