Walka z terroryzmem, wojna w Iraku... Wydawałoby się, że wszyscy o tym wiedzą, a na pewno zdecydowana większość. Prawda jest jednak inna i przynajmniej dla mnie szokująca. O wojnie w Iraku, a mianowicie jej przebiegu nie zdają sobie sprawy Amerykanie. I teraz nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać.
Mój kolega po powrocie ze Stanów, zdał mi relacje na temat pobytu w Nowym Jorku. Miał „przyjemność” rozmawiać z tamtejszymi obywatelami, którzy tłumaczyli mu, że wojna w Iraku już się skończyła, lub, że dobiega końca (różni ludzie, różne poglądy). Jak się również okazało, dotychczas zginął tylko jeden żołnierz – Amerykanin.
Podczas gdy u nas, media ciągle przypominają o sytuacji na świecie, tam nikt nie zawraca sobie tym głowy. W wiadomościach, nikt o tym nie mówi, bo „po co psuć harmonię i sielankowe życie mieszkańców”?
Podobnie było z wydarzeniami, które miały miejsce 11 Września, pamiętnego roku... U nas media przez cały dzień ukazywały zdjęcia i amatorskie filmy. Zresztą przez następne dni, też ciągle na ten temat było głośno. W Stanach na temat WTC była tylko krótka wzmianka w wiadomościach, po czym wszyscy przeszli do swoich prac. A tak było na samym Manhattanie, ponieważ, osoby mieszkające w innej części Stanów, często nie miały pojęcia o wydarzeniach jakie miały miejsce...
Nie wiem czemu ma służyć takie postępowanie, bo nie rozumiem jak można nie wiedzieć, co się wokół dzieje.... Chyba tylko temu, by Amerykanie dalej, mogli uważać się, za jedynych, niepowtarzalnych, najodważniejszych obrońców świata... W końcu przecież niemal każdy amerykański film ukazuje te „prawdy życiowe” (np. „Armagedon” czy „Dzień niepodległości”).
|