Jeśliby uwierzyć tzw. faktom medialnym Internet nawet w Polsce jest medium i technologią, bez której już się nijak nie da obejść. Kiedy jednak spędzimy w sieci trochę czasu okazuje się jakże często, że ta wirtualna rzeczywistość istotnie jest wirtualna – ale w innym zgoła rozumieniu.
"Przydomek" wirtualny nadajemy niekiedy rzeczom nieprawdziwym, fikcyjnym. Jakiś czas temu zrobiłem takie prywatne, możliwie wszechstronne podsumowanie roku. Kiedy wziąłem się za "kategorię Internet" takie m. in. (orientacyjne) wyszły statystyki roczne:
1) Na 600 e-maili wysłanych do firm, instytucji itd. w Polsce odpowiedź otrzymałem od 30, to nam daje PIĘĆ PROCENT (oczywiście korespondencję prywatną / zawodową / naukową potraktowałem osobno, bowiem w tym wypadku to wirtualne życie jest barwne, kontakty ożywione, satysfakcji ogrom),
2) Średni okres oczekiwania na odpowiedź od 2-3 dni ' wzwyż ',
3) Tylko 1 na 50 stron polskich, na które natrafiłem poszukując różnego typu informacji, jest regularnie aktualizowana,
4) Z 8 zgłoszeń do baz danych domową stronę internetową dodały 3 z nich: Onet w ciągu 2 tygodni od wypełnienia formularza w 5 kategoriach, Panorama Firm w ciągu 3 dni w 7 kategoriach, Interia w jednej po 3 tygodniach. Reszta od miesięcy nawet słowem jednym, e-mailem pustym znaku życia nie dała,
5) Najlepiej z wyszukiwarkami, ale głównie dzięki Yahoo! i Google: mniej więcej, co 2 zapytanie owocuje otrzymaniem informacji, która jest interesująca.
Dla porównania na 170 e-maili do firm lub osób z Europy Zachodniej i USA odpowiedzi przyszło 130, zazwyczaj jeszcze tego samego dnia.
Czy nie irytuje nas trochę (a może nawet bardzo) ta infostrada w wydaniu krajowym? Nie masz, Internauto, wrażenia, że w Polsce większym problemem jest sposób, w jaki "k o r z y s t a j ą" z Internetu nasze firmy, instytucje, wreszcie tzw. osoby publiczne a nie kiepska jakość i utrudniony do niego dostęp? Na każdej niemal stronie WWW znajdziemy gorący i serdeczny apel: napisz do mnie, skontaktuj się z nami.
Piszemy, kontaktujemy się, korzystamy, staramy się. Tymczasem po jakimś czasie okazuje się, że pozostaje telefon, tramwaj, samochód, wóz drabiniasty. Trzeba wyjść z domu i problem rozwiązać osobiście.
Ale może powinniśmy jednak cieszyć się i radować, że Internet często zmusza nas (o, paradoksie;-) do większej aktywności w tzw. świecie realnym?
|