Gdyby nastoletni (i dorośli) amatorzy górskich wypraw, którzy giną zbaczając ze szlaków wiedzieli, jak niektórzy komentują ich lekkomyślność (lub pecha) być może odrobinę mniej pragnęliby ocalenia.
"Nie żal kogoś takiego. Schodzi ze szlaku i przez taką głupotę marnuje kupę kasy, czasu i energii ratowników. A to mogłoby zostać spożytkowane na prawdziwe tragedie". Jeżeli ktoś zaginał, bowiem prawdopodobnie zlekceważył / nie zauważył namalowanych na drzewach kreseczek, to nie jest to rzecz jasna żadna tragedia. Takie posty pod agencyjnymi doniesieniami można przeczytać, i takie opinie zadowolonych z siebie reprezentantów płci obojga usłyszeć. (Nienawiść do kotów prowadzi w konsekwencji do obozów eksterminacyjnych, przeczytamy pół żartem pół serio w jednej z powieści Dicka.)
Tego typu irytujące, bezmyślne sądy mogą na chwilę wywołać rozmaite refleksje na temat ludzi wyznających osobliwe, kuriozalne (i groźne) poglądy. Przypomniało mi się trochę "uśpionych" w pamięci konceptów w gruncie rzeczy bardziej zabawnych i pokrzepiających swoją przenikliwością niż przygnębiających. Nie wszystkie "na temat", bo słówko "szlak" bynajmniej nie musi się kojarzyć wyłącznie z skrzętnie wytyczanymi w górach miejscami, po których wolno się poruszać.
Pływaj albo toń, powiadają ci, którzy znaleźli już odpowiedź na pytanie "Jak żyć" ;-) Do dziś mam wizytówkę jakiegoś "biznesmena z wielką wizją" - z wyrazistym hasłem pod logo: sprzedaj albo giń. Niewykluczone, ze nie pojął właściwie znaczenia tego skądinąd bardzo pouczającego i uniwersalnego sloganu, bowiem nigdy więcej o nim nie słyszałem. Utonął?
To dewizy tych, którzy są bezwzględni, choć w istocie zadziwiająco słabi.
W bardzo przejmujących klimatach utrzymany jest "Dubler", Kazana. Jeśli kto czytał to pamięta zapewne obszerną cześć poświeconą opisowi Safari. Bohater, amerykański aktor, który współczuje rannemu stworzeniu i działa wbrew naturalnym prawom dżungli, wzbudza pogardę czarnych członków wyprawy i kierującego nią Brytyjczyka (który wkrótce sam nieoczekiwanie i tragicznie dokona żywota). Świat zwierząt posłużył Kazanowi na stworzenie bardzo wyrazistej metafory obyczajów panujących w nowojorskim świecie teatralnym i artystycznym.
W zasłyszanym kiedyś, czy przeczytanym dialogu filmowym pewna mistyczna postać wyjaśnia gubiącej się coraz bardziej w swoich poczynaniach kobiecie. "Ty wcale go nie nienawidzisz. W rzeczywistości darzysz go wręcz przeciwnym uczuciem: głęboką i żarliwą miłością. To dlatego tak bardzo zależy ci na tym, żeby być świadkiem jego upadku."
Baudlaire napisał o naturze przyjaźni gorące strofy, twierdząc, ze (nasi) przyjaciele każdego dnia przeglądają w gazetach dział z nekrologami w nadziei, ze znajdą tam oczekiwaną skrycie informację o naszym zgonie.
|