Na razie wszyscy się starzejemy, ale dzięki hormonalnym koktajlom dostaniemy klucz do "nieśmiertelności".
74-letni Bob Jones codziennie aplikuje sobie drakońską dawkę hormonów i używa życia jak dwudziestolatek. Jeśli środek rzeczywiście wejdzie w nasze życie, to co się stanie z przeludnieniem, a co za tym idzie z bezrobociem? I co na to powie kościół i ludzie wierzący w Boga? No bo, gdzie teraz będzie miejsce na życie po śmierci?
Czemu entuzjaści, tacy jak Bob, nie mogący doczekać się, kiedy „cudowny środek” zostanie wyprodukowany, zamiast śmierci naturalnej wybierają śmierć tragiczną (bo tylko ta im zostanie)? A czy późniejsze zaprzestanie stosowania terapii, z różnego rodzaju powodów, np. z znudzenia życiem na ziemi, nie będzie swego rodzaju samobójstwem?
I najważniejsze, co będzie jeśli śmierć zostanie również „oszukana”, przez polityków? Czy to oznacza, że Lepper będzie żyć wiecznie?
Osobiście, cieszę się, że każdego czeka śmierć, bo tylko to daje nam życie wieczne. Dobrze, że medycyna nie wymyśliła tego wcześniej np. za czasów Hitlera. Chociaż i teraz mamy jego sporo aż nadto pojętnych naśladowców.
|