Kolejki przed kasami biletowymi, kilkanaście premier filmowych w miesiącu, a nawet pojawiający się, jak za dawnych czasów, człowiek zwany konikiem, mogłyby utwierdzić nas w przekonaniu, że kino w Polsce to potężne medium. Z punktu widzenia kontraktora (brokera) reklam kinowych nie jest jednak tak dobrze. Ale i nie jest źle.
WYDATKI na reklamę kinową są ciągle bardzo nie wielkie. Analizując tort reklamowy trzeba być bardzo spostrzegawczym, aby nie przeoczyć 0,16 proc. drobiny porcji.

W Unii Europejskiej średnia wydatków na reklamę kinową wynosi ok. 0,6 proc., a np.: w Niemczech osiąga ponad 1,2 proc. Można się jednak spodziewać, że wydatki na reklamę w polskich kinach będą rosły.
Według ACNielsen w 1996 roku na reklamę kinową wydano prawie 3 miliony złotych. Dwa lata później, w 1998 r., suma ta wzrosła dwu i półkrotnie, a w roku ubiegłym przekroczyła 12 milionów. Oczywiście te liczby to w znacznej mierze efekty dużej dynamiki wzrostu wydatków na reklamę w Polsce, ale pokazują one również rosnące znaczenia kina dla reklamodawców. Powodów narastającego zainteresowania medium kinowym jest kilka. Spróbujmy się skupić na tych ważniejszych.
Ciąg dalszy tekstu w naszej Bibliotece artykułów
|