Jeżeli posiadasz 40 i nie wiesz co masz z nimi zrobić, a chcesz wykorzystać swój wolny czas

, to niech przez przypadek nie wpadnie ci do głowy wspaniała myśl: Romeo i Julia w wersji Józefowicza. No chyba, że we wtorek masz egzamin u pana Tomaszczuka i nie masz przykładu na kicz. To jest dobre rozwiązanie.
P. Józefowicz zrobił w swojej karierze kilka dobrych musicali, ale jezeli chodzi o ten, to musiał być na ostrym kacu, bądź pod wpływem silnych środków odurzających.
Z całego tłumu jaki mnie mijał obiły mi się o uszy dwie pozytywne wypowiedzi. Jedne pochodziły od chłopców w wieku 13-15 lat, którzy zachwalali rewelacyjne pojazdy "występujące" w tym show. Kolejna pochodzi od 3 dziewczyn - fanek jednego z aktorów: widziałaś jaki on jest wspaniały, jak śpiewa, jak tańczy" itp.
Inaczej tego nazwać nie można jak kicz, szmira, masakra, tandeta na kółkach.

Wydaje mi się ze pan reżyser trochu zaczął podupadać finansowo i to tak z braku laku. Tudzież ten cyrk jest kierowany do wycieczek z Tłuszcza, Pipidowia Dolnego o bardzo małym rozumku (nie ubliżając ludziom z małych miast) albo do dzieci w wieku przedszkolno podstawówkowym.
Mimo ogólnej tandety, można wyróżnić kilka pozytywnych rzeczy: kilka ciekawych tekstów piosenek, może ze dwie ciekawie odegrane role oraz wstawka z tele ekspresu i żeby cos jeszcze ciekawego wymyślić to musiałabym się nieźle napocić.
Nie wiem jak to cudo dostało pozytywne recenzje.
