Mi tam się niemiec w ogóle nie podoba. Jak to ktoś mądry ładnie okreslił "w języku niemieckim każde słowo brzmi jak egzekucja". Ale jak sie przez trzy lata w gimnazjum uczyło to potem w licku szkoda było to wsio wywalić w kąt, więc się na kontynuację zapisałem. Jednakowoż okazało się, iż w płońsku nie ma ludzi ze znajomością owego języka na poziomie wyższym niż zerowy. No i w grupie kontynuacyjnej zaczynaliśmy wsio od podstaw. Ehh... A po maturze to się samo już w kąt wywalilo, bo jakoś ostatnio mniej rammsteina słuchałem
Za to z ingliszem no mam w ogóle zajebczo. Na ostatnią gwiazdkę mikołaj przyniiósł nam kuzynkę z australii i się na ponad miesiąc ostała. Dziewuszka po polsku nawijała jak ja po tybetańsku, więc trza się było porozumiewać w języku dla niej zrozumiałym, albo na migi. Po Tym jej pobycie tak mi się po angielskiemu rozgadało, że zacząłem nawet mysleć w tym języku i do tej pory przejść mi nie chce.