Witamy w Szkola Reklamy
Strona główna|KONTAKT|REKRUTACJA|Forum|Otwarte Warsztaty TOSTER|Kursy Foto|Szkoła Wizażu
 Nawigacja
Strona główna
Kontakt
 » O SZKOLE
Program
Ludzie
Struktura
Wyposażenie
Dorobek
Partnerzy i Patroni
Więcej o szkole
 » PRACE SŁUCHACZY
Galeria WSR
Filmy słuchaczy
Strony słuchaczy
 » RÓŻNOŚCI
Artykuły
Encyklopedie
Facebook
Linki
 » SPOŁECZNOŚĆ
Twoje konto
Wyślij newsa
 Szukaj


 Logowanie
Pseudonim

Hasło

Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów.

Apartheid

(672 słów w tym tekście)
(7277 )   Strona gotowa do druku



BRIEF. 16/2000
autor: Mateusz Zmyślony

Na święta kilka słów o życiu wewnętrznym - światka marketingowego. Pomimo jego stosunkowo niewielkich rozmiarów (zajmuje się tą robotą jakieś 30 - 40 tysięcy ludzi w Polsce), przez jego terytorium przebiega wiele, niewidzialnych często, granic.

Oficjalnie dzieli się go w zasadzie według jednego, czytelnego kryterium - jest nim zawód. Mamy więc m.in. światek PR-owski, reklamowy, badawczy. Oddzielnie na rynku klasyfikuje się marketingowców w firmach (klientów) i agencje (specjalistycznych operatorów). Podziałów faktycznych jest oczywiście więcej. Do czego służą, jak się z nich korzysta i jak funkcjonują - spróbuję opisać.

Kryterium rasowe. Są międzynarodowe korporacje i sieciówki, a po drugiej stronie granicy - polskie firmy i polskie agencje. Jednych i drugich sporo różni i dzieli. Są również zesłani do Polski na roboty obcojęzyczni menedżerowie i ich polscy najczęściej podwładni.

Kryterium geograficzne. Jest WARSZAWKA i jest WIEŚ. Wieś zwykle trzyma się razem, na co jest wiele przykładów. Czasem wieś wygrywa z warszawką - np. ostatnio w popularnej kategorii "portale internetowe" - tu prym wiodą Kraków, Gdańsk i Wrocław.

Kryterium intelektualne. Są marketingowcy wykształceni (niewielka grupa) i nauczeni w boju (silna grupa). Są też Ci trzeci, ani tacy, ani tacy. Tych jest najwięcej i Ci są najgorsi. Intelektualnie też nie bardzo da się coś o nich powiedzieć.

Kryterium budżetowe. Są duzi i mali. Duża agencja full service kręci spoty do TV, mała agencja full service - absolutnie wszystko wytnie na ploterze i wyklei. Zatem ful serwis i tu, i tam. Dużych agencji jest mało, małych - dużo. Posiadają też odpowiednio dopasowanych rozmiarami klientów, choć w tej dyscyplinie ostatnio sporo się zmieniło, częściowo w wyniku mody na małe, świetne firmy reklamowe. Duża firma ma duży budżet, duży Dział Marketingu, wiele sukcesów na koncie, kulturę organizacyjną, sznyt korporacyjny, PR wewnętrzny i masę innych marketingowych atrybutów. No i prowadzi kampanie reklamowe. Mała firma nie ma budżetu na marketing, zamiast Działu - ma Specjalistę, a zamiast kampanii i strategii, wciąż stara się obniżyć ceny.

Pierwsze wymienione kryterium. PR - owcy zwykle są mniej ważni, mniej bogaci i sympatyczniejsi niż reszta. Badacze - co prawda również mili, ale nieco zbyt kompetentni i czasem niezrozumiali. Zrażają też często niemile widzianą pasją do swojego zawodu. Reklamiarze - podobno najgorsi. Aroganccy, wyszczekani, najbardziej "zmienni" (wciąż zmieniają pracodawców i zdanie). Często również są najsłabsi w swym rzemiośle, choć to wszystko są obiegowe opinie - ja znam prawie samych mądrych, ładnych i ciekawych ludzi reklamy. Niziny społeczne w tej branży to niższe piętra "sprzedawców", np. PeHowcy, czyli przedstawiciele handlowi. Podobno mocno również dyskryminuje się odpowiedzialnych za promocje BTL, eventy i inne akcje "w terenie" (słyszałem wręcz określenie "fizole").

Kryterium według "specjalności" - np. w niektórych mediach opisuje to bezgraniczna pogarda "redakcji" w stosunku do "reszty" (dział marketingu i sprzedaż). Wewnątrz agencji przypomnijmy chociażby słynną nierówność rasową pomiędzy "kreatywnymi" a "magnetofonami" (account). Funkcjonuje również określenie "papuga" - tu się nagrywa, a tam odtwarza, chociaż i tak źle powtórzy.

Jest też animozja pomiędzy "wyluzowanymi" (zwykle normalnie ubrani) i sztywniakami (garnitur w Zakopanem). Ciekawe jest kryterium podziału ze względu na styl pracy. Występują motywowani pakietem socjalnym, trawką, presją przełożonych i czasu, duża grupa piwoszy i wielu, wielu innych. Każda grupa lubi mruknąć coś niekorzystnego na temat pozostałych.

Więcej kategorii już mi się nie zmieści, czas na morał. Idą święta. Dookoła wszyscy nasi Drodzy Konsumenci latają w amoku za prezentami, wydają ostatnie oszczędności na Nasze Brandy, Marki i Gadgety. My - wysyłamy rekordowe ilości mailingów, półki w sklepach się uginają, logistyka się zatyka... Jak co roku. Zakończmy ten tekst świąteczną refleksją - za Nasze i Wasze portfele! Marketingowcy wszystkich nacji - łączmy się! Należy sprzedać Więcej, Sprzedać Lepiej, Sprzedać Szybciej, wygodniej, drożej!

Porozumienie nad podziałami na pewno pozwoli nam na zwiększenie wszystkich możliwych parametrów, podniesienie wydajności i rentowności. I tak pod choinkę tylko proszę - uwierzmy wszyscy, że robimy to dla dobra konsumenta. Nie dajmy sobie wcisnąć popularnej opinii, że CHODZI O KASĘ, NIC WIĘCEJ. Chodzi o kasę. Ale pamiętajmy, że konkurencja i wolność rynku powoduje, że cwani z niego znikają i pozostają Ci, którzy sprzedają jakość i inteligencję, Ci, którzy dają ludziom to, co jest akurat najbardziej potrzebne.

A zatem wesołych świąt i szczęśliwego nowego, marketingowego roku.

matolek@eskadra.com.pl
  

[ Powrót do Biblioteka - artykuły prasowe | Wykaz sekcji ]
© 2012 Legion