Europejski humor
BUSINESSMAN MAGAZINE 2001-01-04
autor: Richard Hill
Autor jest brytyjskim pisarzem, konsultantem i wykładowcą, autorem takich bestsellerów, jak "We Europeans" czy "Euromanagers & Martians".

Poczucie humoru może być nieocenioną pomocą w międzynarodowych interesach. Gdy obejrzałem komedię "Ewa chce spać", stwierdziłem, że Polacy mają poczucie humoru. Pozwala to wam znosić choćby te okropne kawały, które Amerykanie opowiadają o polskich emigrantach.

Poczucie humoru może być nieocenioną pomocą w międzynarodowych interesach. Pomaga lepiej się porozumieć z partnerem i zdobyć przewagę nad konkurencją. Gdy wystąpią trudności, co często się zdarza podczas negocjacji biznesowych, pozwala rozładować napiętą atmosferę. Niezbędne jest jednak odpowiednie wyczucie chwili i umiejętność właściwego dozowania humoru.

Dla niektórych bycie zabawnym wcale nie jest łatwą sprawą. Ale nie o to chodzi. Dowcip nie powinien być nachalny. Odniesie lepszy skutek, jeśli będzie bardziej aluzyjny niż dosadny. Ponadto większość narodowości i kultur woli ludzi, którzy nie śmieją się zbyt głośno z własnych kawałów (chociaż uwielbiają, kiedy głośno śmiejesz się z ich dowcipów). Zawsze zachowuj się naturalnie.

Znaczącą różnicę pomiędzy zachodnimi kulturami stanowi uwaga, jaką przykłada się do tworzenia związków międzyludzkich i do pracy. Czynniki te są z sobą ściśle powiązane - jedno nie może istnieć bez drugiego, ale mieszkańcy regionów śródziemnomorskich zwykle stawiają relacje międzyludzkie na pierwszym miejscu. Im dalej na północ, tym bardziej ludzie skupiają się na wykonywaniu swoich obowiązków. Należy o tym pamiętać przy okazji kontaktów z obcokrajowcami: nawet Francuzi chcą najpierw poznać cię jako człowieka, zanim zaczną robić z tobą interesy (dlatego nie dziw się, jeżeli zostaniesz zaproszony na dwuipółgodzinny lunch, złożony z pięciu dań!).

Najbardziej przyjętą formą humoru na forum międzynarodowym - czy to w przypadku negocjacji handlowych, zakładania spółki, czy udziału w konferencji - będą uwagi dotyczące tematu spotkania i towarzyszących okoliczności. Może żartobliwy komentarz dotyczący twoich doświadczeń z podróży na miejsce spotkania przełamie pierwsze lody. Ważne jest bowiem, aby już na początku stworzyć odpowiednią atmosferę. Niektórzy ludzie, na przykład Finowie, niezbyt łatwo angażują się w zwykłe pogawędki. Rozumiejąc tę trudność, przedstawiciele rządu fińskiego zaczęli ostatnio pobierać kursy w tym zakresie w kopenhaskiej Szkole Biznesu.

Brytyjczycy natomiast mają wprawę w tzw. gadaniu o niczym i często nadużywają swojego poczucia humoru. Wielu z nich do dzisiaj żałuje, że na początku negocjacji z delegacją z Niemiec opowiedziało jakiś kawał, po którym nastąpiło zawstydzające milczenie.

Nie jest przy tym tak, jak sądzą Brytyjczycy, iż Niemcy nie mają poczucia humoru. Tak się może wydawać, gdyż wpojono im, że żartować można tylko w sytuacjach nieformalnych. Dla nich w rozmowach biznesowych żarty są niedopuszczalne. To i inne doświadczenia powinny nauczyć, że kontekst jest tak samo ważnym czynnikiem, wpływającym na zachowanie ludzi, jak kultura.

Cokolwiek by się działo, unikajmy opowiadania żartów o innych, zwłaszcza jeśli przypadkiem ktoś z nich może się znaleźć w tym samym pomieszczeniu! Mimo że Włosi, Irlandczycy, a do pewnego stopnia także Anglicy i Skandynawowie potrafią się śmiać z siebie, wolą być na miejscu tych, którzy obśmiewają innych. Uważaj, by nie posunąć się za daleko w żartach na własny temat, bo inni przestaną cię traktować poważnie.

Jest prawdopodobne, że znajdziesz się wśród obcokrajowców, którzy będą mieli podobne poczucie humoru, ale nie do końca. Brytyjczycy preferują ironię, Francuzi - inteligentne żarty, Niemcy - satyrę, a Włosi - pastisz. Kończę właśnie pisanie książki o humorze Europejczyków, próbując zrozumieć, co najbardziej śmieszy Brytyjczyków, Francuzów i Niemców. Prawda jest taka, że kiedy przychodzi do opowiadania dowcipów, wszyscy śmiejemy się z tego samego. Weźmy taki oto kawał:

Turysta znajduje małpę i pyta policjanta, co ma z nią zrobić. Ten każe mu pójść z nią do zoo. Następnego dnia policjant dostrzega tego samego mężczyznę, który spaceruje z małpą, trzymając ją za łapę. - Słuchaj - mówi policjant - zdaje się, że kazałem ci zabrać tę małpę do zoo. - Tak - odpowiada mężczyzna. Wczoraj poszliśmy do zoo, a dzisiaj idziemy do kina.

Po raz pierwszy usłyszałem ten kawał opowiedziany przez Francuza o Belgu; bardzo mnie rozśmieszył (jest raczej mało obraźliwy). Ale potem usłyszałem, jak Brazylijczyk opowiada go o Portugalczyku, Szwajcarzy pochodzenia niemieckiego - o Austriakach, Włosi - o Carabinieri (czy to nie brzmi znajomo?). W dwóch ostatnich wypadkach małpa zmieniła się w pingwina.

W trakcie moich badań napotkałem na żart opowiedziany przez satyryka Jacka Fedorowicza. Żart pochodzi z lat siedemdziesiątych i na pewno jest znany czytelnikom "Businessmana":

- Dlaczego polski milicjant zawsze przed snem stawia obok łóżka dwie szklanki: jedną z wodą, a drugą pustą? - Bo może zachce mu się pić, a może nie.

Jacek Fedorowicz tłumaczy, że usłyszał ten kawał później w Stanach Zjednoczonych, gdzie milicjant zmienił się w polskiego emigranta. "Po raz trzeci usłyszałem go we Francji. Był to żart o Belgu. Kiedy usłyszałem ten kawał po raz czwarty, a było to w szwajcarskim Fryburgu, myślałem, że to już koniec wędrówki tego dowcipu. Myliłem się" - mówił Fedorowicz. Po raz kolejny usłyszał ten sam dowcip dwadzieścia lat później, znów w Warszawie, ale tym razem jego bohaterem stał się Lech Wałęsa. Ów kawał opowiadano w Grecji w latach osiemdziesiątych o społeczności greckiej znad Morza Czarnego. I zapewne ten sam kawał opowiadany jest teraz przez Włochów o Carabinieri....

Dzięki takim dowcipom wiele można się dowiedzieć o różnicach pomiędzy Europejczykami. Zazwyczaj stawiają przedstawicieli różnych narodowości - trzech, czasem pięciu lub więcej - w sytuacji, w której zachowują się oni zgodnie z własną kulturą. Na przykład taki dowcip:

Trzech biznesmenów, Niemiec, Włoch i Fin - jadą razem na safari, gdy nagle z krzaków wyłania się słoń. Niemiec patrzy na niego i myśli: "Co za silna bestia, gdyby tylko moi in-żynierowie mogli wynaleźć coś równie wydajnego". Włoch: "Gdybyśmy go złapali, moglibyśmy zrobić wiele pięknych rzeczy z jego skóry". Fin zaś rozmyśla: "Ciekawe, co ten słoń myśli o mnie".

To nic innego jak kolejny sposób na to, by podkreślić, że Niemcy słyną z doskonałych inżynierów, Włosi z projektantów, a Finowie z tenden-cji do samokrytyki i introspekcji. Potwierdza to żart opowiedziany przez Finów o nich samych:

- Po czym można poznać Fina ekstrawertyka? Odpowiedź: - Patrzy na TWOJE buty...



Artykuł pochodzi ze strony Szkola Reklamy, WSR
http://www.szkolareklamy.pl

Adres tego artykułu to:
http://www.szkolareklamy.pl/modules.php?name=Sections&op=viewarticle&artid=334