
Ostra płeć. Kobiece techniki manipulacji
Gazeta Polska, 2004-07-20
autor: Eliza Michalik
Kobiety przeważnie nie używają przemocy fizycznej, by zmusić mężczyzn do
zrobienia tego, czego chcą. Z wprawą posługują się całym wachlarzem
agresywnych zachowań: milczeniem, złośliwościami, zbolałą miną, wzrokiem,
który mógłby zabić, a przede wszystkim – przebiegłą intrygą.
To, co w czasach naszych babek nazywano kobiecymi intrygami, psychologowie
społeczni nazywają dziś technikami manipulacyjnymi i ukrytą agresją. Nie
należy zapominać, że o agresji nie mówimy tylko wtedy, kiedy ktoś kogoś
uderzy. O agresji musi być mowa zawsze, kiedy jeden człowiek manipulacją
skłania drugiego, żeby zrobił coś, czego wcale zrobić nie chce – powiedział
podczas jednej z prelekcji Elliot Aronson, amerykański psycholog społeczny.
Według psycholog Boreckiej-Biernat („Poziom samooceny, a zachowanie
agresywne w trudnej sytuacji społecznej interakcji”) mężczyźni przejawiają
najczęściej agresję bezpośrednią (szantażowanie, grożenie karą w razie
skargi, wulgarne obelgi, wyzwiska, przemoc fizyczna). Kobiety natomiast z
wprawą posługują się o wiele szerszym wachlarzem agresywnych zachowań:
milczeniem, złośliwościami, intrygą, zbolałą miną albo wzrokiem, który
mógłby zabić. Uprawiają też gry, zwłaszcza najbardziej popularne: „gdyby nie
ty” czy „zrobiłam to dla ciebie”.
Kochanie, dogadaj się z moją mamą
Wyobraź sobie, że spieszysz się na spotkanie. Przechodzisz przez ulicę w
niedozwolonym miejscu. Robiłeś to już nieraz, tak, jak wielu innych.
Wbiegasz na jezdnię i nagle słyszysz przeraźliwy dźwięk policyjnego gwizdka.
Serce podchodzi ci do gardła. Co robisz? Prawdopodobnie, tak jak większość
ludzi w takiej sytuacji, udasz, że nic się nie stało. Jedynie nieznacznie
przyspieszysz kroku. Dopiero kiedy znajdziesz się na chodniku, rozejrzysz
się wokół i odetchniesz z ulgą, kiedy okaże się, że w pobliżu nie ma żadnego
policjanta. „Być może gwizdkiem bawiły się jakieś dzieci” – pomyślisz. Jeśli
w tej chwili podejdzie do ciebie osoba z puszką, zbierająca datki na dom
dziecka, najprawdopodobniej dasz jej pieniądze, nawet jeśli zazwyczaj tego
nie robisz. Taki eksperyment przeprowadzili w 1989 r. dwaj badacze – Dariusz
Doliński i Richard Nawrat. Okazało się, że aż 77 proc. osób ulegało prośbie
o pieniądze, kiedy poprzedzało ją zdarzenie wywołujące emocje. Zebrano 678
zł.
Pomocnicy eksperymentatorów, którzy w tym samym czasie zbierali datki w
zwykły sposób, nie oddziałując emocjonalnie na potencjalnych darczyńców,
zebrali tylko 94 zł – pieniądze dawało im jedynie 40 proc. poproszonych o to
osób. To właśnie tę prostą sztuczkę kobiety często wykorzystują, żeby
uzyskać to, czego chcą. Najczęściej od mężczyzn, którzy w psychologicznym
starciu z nimi są bezbronni, bo jak dowodzą w książce „Płeć mózgu” Ann Moir
i David Jessel, ponad dwa razy więcej kobiet niż mężczyzn już po krótkiej
znajomości z człowiekiem potrafi wskazać jego najsłabsze punkty, a nawet
skrywane lęki. Mózg kobiety ułatwia jej ponadto lepsze kojarzenie i
wykorzystywanie informacji. To daje słabej płci do ręki tę niezwykle
skuteczną broń: umiejętność perfekcyjnego szantażu emocjonalnego, takiego,
który bezbłędnie trafia w najsłabsze punkty ofiary. „Kochanie, jeśli nie
dogadasz się wreszcie z moja matką, będę musiała się wyprowadzić”, „Nie
musisz iść ze mną na przyjęcie, jeśli nie chcesz. I tak będzie tam Marek, z
którym mam parę rzeczy do obgadania”, „Jestem zmęczona, nie wiem czy dam
radę iść z tobą na kolację z szefem. Zwłaszcza, że muszę jeszcze pozmywać
ten stos naczyń”. Mechanizm tej manipulacji jest prosty: poddawanie
negatywnym emocjom, np. obawom (może przestanę z tobą mieszkać, kochać się;
może pozwolę się uwieść Markowi; może nie pójdę z tobą na ważną kolację), po
którym następuje wyrażenie prośby (dogadaj się z moją matką, chodź na
przyjęcie, pozmywaj naczynia). Efekt: nie dość, że mężczyzna na ogół robi
to, czego chce kobieta, w dodatku jest z tego zadowolony. W swoim mniemaniu
zażegnał niebezpieczeństwo.
Gdyby nie ty
W swojej książce „W co grają ludzie” psycholog społeczny Eric Bern opisał
inne sposoby, za pomocą których kobiety najczęściej manipulują mężczyznami.
Nazwał je grami. W jednej z nich – „Gdyby nie ty” – mężczyzna często słyszy
od partnerki: „gdyby nie ty, skończyłabym studia, zajęła się malarstwem,
napisała książkę, podróżowała, została instruktorką tańca”, itp. W
rzeczywistości kobieta bała się zrealizować swoje marzenia i podświadomie
wybrała związek, który jej to uniemożliwiał, np. małżeństwo. Teraz wzbudza w
mężczyźnie poczucie winy, uświadamiając mu, jak wiele dla niego poświęciła.
Jeśli wzbudzi się w mężczyźnie poczucie winy, jest o wiele bardziej uległy.
Przedstawianie siebie jako ofiary pozwala kobietom uzyskać coś jeszcze
niezwykle dla nich ważnego: sympatię otoczenia. Robią to w taki sam sposób,
jak demonstranci prowokujący do walki policję. Im wcale nie chodzi o to,
żeby walczyć z policją i ją pokonać.
Przeciwnie – celem jest zostać pobitym. Wtedy zyskuje się ważny argument
przetargowy w negocjacjach oraz sympatię otoczenia. Ofiara, w
przeciwieństwie do agresora, zawsze wzbudza ciepłe uczucia.
To wszystko ledwo się trzyma
Jednym z rodzajów kobiecej agresji, na który mężczyźni skarżą się
najczęściej, jest ukryta krytyka. Chodzi o to, żeby wypomnieć mu jego wady i
słabości (najlepiej publicznie), czasem nawet udowodnić, że jest do niczego,
jednak zrobić to pod płaszczykiem życzliwej troski.
Tak jak podczas pewnego przyjęcia, na którym pani Kowalska rozmawiała z
panią Nowak o jej mężu.
Pani Nowak: – Mój mąż upiera się, że sam będzie naprawiał wszystko w domu.
Ma szczere chęci, ale nigdy nic mu nie wychodzi.
Pani Kowalska: – Może powinien pójść na jakiś kurs? Na przykład
hydrauliki?
Pani Nowak: – Tak, ale on nie miałby na to czasu.
Pani Kowalska: – W takim razie może powinnaś kupić mu zestaw dobrych
narzędzi na Gwiazdkę?
Pani Nowak: – Wiesz, ale on nie wiedziałby, jak ich używać.
Pani Kowalska: – W takim razie, kiedy zepsuje się kran, nie mów nic mężowi i
wezwij hydraulika. Najlepiej, kiedy będzie w pracy. Nie będzie miał okazji
niczego naprawiać....
Pani Nowak: – To by za dużo kosztowało, on za mało zarabia, nie stać mnie na
to.
Pani Kowalska: – Cóż, więc wygląda na to, że będziesz musiała zaakceptować
jego robotę.
Pani Nowak (wzdycha): – Tylko że w domu wszystko już ledwo się trzyma.
Robię to dla ciebie
Jak sprawić, by mężczyzna poczuł się jak drań za każdym razem, kiedy
pogniewa się na kobietę za to, że zrobiła coś, czego nie powinna? Po
pierwsze wmówić mu, że zrobiła to dla niego, a po drugie, że naprawdę nie
miała innego wyjścia.
Wyobraźmy sobie, że mąż wraca z delegacji i zastaje przemeblowane i
pomalowane mieszkanie. Jest wściekły, bo przed wyjazdem rozmawiał z żoną na
ten temat. Wspólnie ustalili, że odłożą remont i przemeblowanie do przyszłej
wiosny, że w tym roku muszą koniecznie spłacić kredyt, ponadto planowali
bardziej gruntowny remont, nie tylko malowanie. Teraz trzeba będzie to
wszystko, co żona zrobiła, powtórzyć za rok, a to oznacza niepotrzebne
wydatki. Mąż robi jej wymówki. „Ależ kochanie” – ona otwiera szeroko oczy i
zaczyna płakać. „Przecież było już tak brudno, poza tym te meble naprawdę
się rozlatywały. Ja tylko chciałam zrobić coś dla naszego domu. Czy ty nie
potrafisz tego zrozumieć?...” Gdyby taka sytuacja zdarzyła się w obecności
osób trzecich i w dodatku powtórzyła się kilka razy – mamy gotowy obraz
pożycia małżeńskiego dobrej, dbającej o dom kobiety z mężem–tyranem.
W skrajnych przypadkach, np. kiedy dochodzi do rozwodu, taka manipulacja
może skończyć się dla mężczyzny bardzo nieprzyjemnie, np. niesprawiedliwym
uznaniem go za winnego rozpadu związku.
Ja tylko udaję głupią
Jaka kobieta jest najszczęśliwsza w małżeństwie? Ta, która zaraz po ślubie
dostaje lęku wysokości i uczulenia na wodę. Dlaczego? Bo do końca życia nie
będzie myć okien, zmywać naczyń, ani robić prania. Ten dowcip opowiadany
sobie przez psychologów prowadzących terapie małżeńskie pokazuje, w jaki
sposób kobiety najczęściej skłaniają mężczyzn, by postąpili zgodnie z ich
oczekiwaniami.
W psychologii nazywa się to „udawaniem głupiego”. Stephanie A. Shields w
książce „Mówiąc od serca. Płeć i społeczny wymiar uczuć” dowodzi, że kobiety
w obecności mężczyzn prawie zawsze udają, że czegoś nie potrafią lub nie
rozumieją. Dlaczego to robią? Uczciwiej i łatwiej byłoby przecież po prostu
powiedzieć prawdę (np. jestem zmęczona) i poprosić (czy tym razem ty mógłbyś
umyć okna?). Jednak zastosowanie gry daje korzyść, której nie zapewnia
zwyczajna prośba: umożliwia poczucie, że jest się górą.
Jest jeszcze inny powód: kobieta wie, że mężczyzna, który zaangażuje się w
zrobienie czegoś dla niej (choćby naprawienie gniazdka elektrycznego),
poczuje się kimś ważnym i wyjątkowym. A im bardziej będzie czuł się
wyjątkowy, tym bardziej będzie skłonny lubić tę kobietę i tym więcej dla
niej poświęcić.
Są także techniki manipulacyjne, które psychologowie klasyfikują jako
„wykorzystywane przez kobiety do walki z inną kobietą”. Oczywiście o
mężczyznę. Agata wie, że jej największą rywalką w walce o względy Rafała
jest Magda – jego dobra koleżanka, którą zna od pięciu lat. Agata udaje, że
lubi Magdę. Ponieważ razem pracują, ma wiele okazji zaczynać rozmowy i
dzielić się z nią swoimi przemyśleniami – na temat związków czy przyjaźni
damsko–męskich. Ich dialogi często będą wyglądać tak:
Agata: – Wiesz Magda, od dawna sobie myślę, że Rafał trochę zawala różne
sprawy. Weźmy chociażby tę ostatnią imprezę... Czepiał się ludzi właściwie
bez powodu, w pewnej chwili miałam nawet wrażenie, że nie było w pokoju
osoby, z którą by się nie pokłócił...
Magda: – Masz rację, faktycznie zachowywał się dziwacznie, tyle że on wtedy
miał naprawdę zły dzień. Jeden z tych, co zdarzają się rzadko, ale bardzo
dają w kość: współpracownik zawalił ważny kontrakt, szef zagroził
zwolnieniem, a mama zwichnęła rękę tak mocno, że musiał natychmiast rzucić
wszystko i odwieźć ją do szpitala.
Agata: – Naprawdę? To wiele tłumaczy.... ale sadzę, że mimo to mógł być
trochę milszy, przynajmniej dla starych przyjaciół. W końcu to niczyja wina,
że tak się stało.
Magda: – No, to fakt, czułam się nieswojo, kiedy tak warczał, w końcu ja nic
złego mu nie zrobiłam.
Później Agata poszła do Rafała i opowiedziała mu, jak bardzo Magdzie nie
podobało się jego zachowanie na ostatniej imprezie.
Dlaczego one to robią
Na rosnącą bezwzględność pań skarży się coraz więcej mężczyzn, którzy
pytają: „dlaczego one to robią?”, „dlaczego stały się takie złośliwe?”,
„dlaczego kłamią i manipulują?” oraz „gdzie się podziały te wszystkie
słodkie kobietki?”. Georgia Witkin, amerykański psychiatra, autorka książki
„Kobiecy stres” odpowiada, że współczesne kobiety żyją w napięciu, jakiego
nie zrozumiałyby ich babki czy nawet matki. Mężczyźni wymagają od nich, żeby
realizowały się zawodowo, wychowywały dzieci i poświęcały im maksimum czasu,
świetnie gotowały i prowadziły dom, wyglądały jak modelki na wybiegu, a nie
wydawały majątku na ubrania i kosmetyki, nigdy nie były zmęczone, a zawsze
gotowe na seks. W zasadzie powinny jeszcze robić doktoraty, a wszystko z
uśmiechem na ustach i nieustannie dobrym humorem. To wywołuje frustrację,
złość i gniew, którym trudno dać upust. Kobiecie nie wypada przecież, tak
jak mężczyźnie, nikogo uderzyć, wyżyć się w przypadkowej ulicznej burdzie.
Manipulowanie ludźmi, a zwłaszcza mężczyznami, których postrzegają jako
współwinnych swojej sytuacji, pozwala odzyskać poczucie kontroli nad własnym
życiem i po prostu – zemścić się.
|
|