
Różne oblicza zielonego ogra
KINO, Lipiec - Sierpień 2004 (7-8/446/7)
autor: Konrad J. Zarębski
"Shrek 2", tańszy w realizacji o 20 mln dolarów od "Gdzie jest Nemo?" i
niemal o połowę od animowanych tradycyjnie filmów Disneya, miał najlepsze
otwarcie w dziejach kina animowanego.
"Pobrali się w te pędy i żyli długo i obrzydliwie, dając się we znaki tym,
którzy zaleźli im za skórę."
(William Steig, "Shrek", przekł. Ewelina Jagła)
"Zwycięstwo ma wielu ojców, porażka jest sierotą" - powiedział prezydent
John F. Kennedy, komentując kryzys karaibski. W przypadku "Shreka" -
pierwszego pełnometrażowego filmu animowanego wyróżnionego Oscarem - ojców
sukcesu można liczyć w setkach (sama lista napisów końcowych zajmuje 6 minut
projekcji filmu). Tak naprawdę jednak liczy się dwóch: William Steig, który
postać Shreka wymyślił i powołał do życia, i Jeffrey Katzenberg, który
zadecydował o przeniesieniu przygód zielonego ogra na duży ekran.
1. William Steig, syn żydowskich emigrantów o polskich korzeniach, zmarł w
październiku 2003 roku, miał 95 lat. Przez ponad 60 lat opublikował w "The
New Yorkerze" 1600 rysunków i zaprojektował blisko 120 okładek. Jego rysunki
różniły się od innych - nie komentowały cudzych tekstów, ale same w sobie
ironicznie syntetyzowały fakty, zdarzenia i idee. Steig był też autorem
nowej koncepcji pocztówek, które dzięki niemu przestały być tylko kartkami
okolicznościowymi, zamieniając się w dowcipne komentarze do sytuacji, jakie
były udziałem nadawcy lub adresata.
Już w 1936 roku Steig opublikował swój pierwszy album rysunków w formie
książkowej, w połowie lat 40. do antologii jego prac dołączyły komiksy,
dedykowane - co znaczące - jego ówczesnej szwagierce Margaret Mead,
autorytetowi w dziedzinie antropologii kultury, oraz Karen Horney, uczennicy
Freuda i współtwórczyni współczesnej psychoanalizy. W roku 1968, w wieku 61
lat, namówiony przez kolegę z pracy, Steig zaczął pisać dla dzieci. Dlaczego
tak późno? Jak sam przyznał: Zawsze czułem się nieco inny. Z niezrozumiałych
przyczyn po prostu nigdy nie dorosłem. Kreowany przez niego świat był dość
specyficzny, odmienny od tego, jaki można znaleźć w książeczkach innych
autorów. Mimo to krytycy uważali go za urodzonego pisarza dziecięcego: jego
książki pisane są językiem żywym i atrakcyjnym dla młodego czytelnika, który
- zdaniem recenzentów - polubi dźwięk użytych słów. Nagradzane przez młodych
czytelników, wydawców i krytyków tytuły (w sumie powstało ich 25) od
początku budziły liczne kontrowersje. Steig był przede wszystkim
karykaturzystą. Wprawdzie bohaterami jego książek były pszczółki, pieski,
myszki i osiołki, ale sytuacje, w jakich się pojawiały, wcale nie należały
do świata zwierząt. Na przełomie lat 60. i 70. organizacja wspierająca
policję uznała, że Steig stawia znak równości między policjantami i
świniami, i uzyskała sądowy zakaz dystrybucji jego książek.
"Shrek" powstał w 1990 roku. Jest to niewielka książeczka zawierająca około
trzydziestu rysunków i kilkadziesiąt zdań tekstu. Niewiele, ale wystarczy,
by złamać wszelkie kanony tradycyjnej książki dziecięcej. Historia jest
krótka, dosadna, nie pozbawiona pewnej dozy erotyzmu - wykoślawionego
zresztą, jak pozostała zawartość - a przede wszystkim stawiająca na głowie
system wartości, kreowany choćby przez filmy Disneya.
2. Jeffrey Katzenberg (rocznik 1950) zaczynał karierę w przemyśle filmowym
od pozycji asystenta Barry'ego Dillera, szefującego w latach 70.
Paramountowi. Jego pierwszym sukcesem producenckim było przeniesienie na
duży ekran kultowego serialu "Star Trek" w nie mniej kultowej telewizyjnej
obsadzie. Udało mu się ściągnąć do filmu Leonarda Nimoya, legendarnego
odtwórcę roli doktora Spocka z planety Vulcan, który wycofał się z serialu
na długo przed jego końcem. Inne sukcesy Katzenberga, szybko awansującego na
szefa produkcji wytwórni, to m.in. "Czułe słówka" i "Gliniarz z Beverly
Hills". W 1984 roku opuścił Paramount i przeszedł do Disneya jako człowiek
nowego prezesa zarządu Michaela Eisnera. Wytwórnia była wówczas w głębokim
kryzysie, Eisner miał ratować firmę przed bankructwem. Wielki udział w
dziele sanacji upadającego imperium przypisuje się właśnie Katzenbergowi,
który został szefem produkcji. Początkowo w zakres jego obowiązków wchodziła
opieka nad działem animacji, ale to podobno na jego wniosek powołano studio
Touchstone, gdzie zaczęto kręcić filmy dla dojrzałej widowni - w dziejach
wytwórni nastawionej na kino familijne rzecz bez precedensu. Nazwisko
Katzenberga stało się głośne poza branżą filmową w chwili premiery "Pretty
Woman", ale główną jego zasługą był przede wszystkim renesans disneyowskiej
animacji. To pod jego kierunkiem powstawały takie filmy jak "Mała syrenka",
"Piękna i bestia", "Aladyn" i przede wszystkim "Król Lew" - do czasu
premiery "Gdzie jest Nemo" najbardziej kasowy film w dziejach kina
rysunkowego.
Oszałamiający sukces "Pretty Woman" na całym świecie ujawnił nie tylko
potencjał Disneya, ale i konflikt między Katzenbergiem i rządzącym żelazną
ręką Eisnerem. W 1991 roku Katzenberg upublicznił swój raport o sytuacji w
koncernie, wskazując zlekceważone przez Eisnera kierunki reorganizacji, a
dwa lata później, w połowie kontraktu, zapowiedział swoją dymisję.
Uzasadniał to chęcią realizacji własnych projektów biznesowych, ale prasa
branżowa spekulowała, że Katzenberg oczekiwał mianowania na stanowisko
prezydenta koncernu po tragicznej śmierci piastującego tę funkcję Franka
Wellsa. Byłaby to pozycja równorzędna z zajmowaną przez Eisnera, toteż
prezes zarządu studia nie dopuścił do nominacji. Więcej, mimo
zaproponowanego przez Katzenberga rocznego okresu wypowiedzenia, potraktował
jego decyzję jako zwyczajne zerwanie kontraktu ze wszelkimi tego
konsekwencjami. W październiku 1994 roku Katzenberg, David Geffen i Steven
Spielberg założyli pierwszą od 80 lat w Hollywood nową wytwórnię filmową,
DreamWorks SKG. Niemal jednocześnie do sądu w Los Angeles wpłynął pozew
Katzenberga przeciwko Disneyowi o wypłatę 250 mln dolarów należnej
dywidendy, czyli 2 proc. od przewidywanych zysków koncernu po 1988 roku.
Katzenberg proces przegrał, w wyniku czego spadł z trzeciej do czwartej
setki na liście czterystu najbogatszych, publikowanej przez czasopismo
"Forbes". Dla niego była to przede wszystkim porażka prestiżowa: z trójki
głównych udziałowców DreamWorks mógł wykazać się najniższymi aktywami i
swojej wartości dowieść musiał w inny sposób. Zajął się więc animacją. Choć
wielokrotnie podkreślał, że swoją pracę dla Disneya i samą wytwórnię ceni i
szanuje, obserwatorzy Hollywood traktują jego działalność w kategoriach
rywalizacji, by nie powiedzieć wprost - zemsty. W wyniku podjętych
inwestycji dość nieoczekiwanie wyrósł Disneyowi potężny konkurent, który nie
tylko naśladuje jego wzorce, ale także szuka dla siebie nowych dróg. I to
tak skutecznie, że sam, bez niczyjej pomocy sięgnął po to, co Disneyowi
udało się osiągnąć wyłącznie dzięki współpracy z Pixarem: animację
trójwymiarową.
3. Niezależnie jednak od prawdziwych motywów, jakie skłoniły Katzenberga do
wykupienia praw do ekranizacji książeczki Williama Steiga, nad "Shrekiem"
wisieć będzie duch zemsty, a w ostateczności - duch sprzeciwu.
"Shrek" bowiem łatwo wpisuje się w nurt kultury amerykańskiej, zwany
backlashem, czyli reakcją. Aby wyjaśnić to zjawisko, trzeba cofnąć się do
połowy lat 60., kiedy prezydent Johnson podpisywał ustawy wymierzone
przeciwko dyskryminacji rasowej. To, co wydawało się końcem drogi, podjętej
przez aktywistów ruchu na rzecz równości, w rzeczywistości okazało się
dopiero początkiem. Prawne zadekretowanie końca segregacji nie rozwiązywało
problemu, chodziło teraz o doprowadzenie do trwałych zmian w społecznej
mentalności. Aby ten proces przyspieszyć, wcielano w życie rozmaite programy
w rodzaju choćby akcji afirmatywnej czy systemu kwotowego. Miały one w
sposób instytucjonalny zagwarantować mniejszościom etnicznym (a z czasem
także innym) miejsce w strukturach społecznych w stopniu odpowiadającym ich
procentowemu udziałowi w danej społeczności. Apogeum tych działań stała się
poprawność polityczna (PC) - postmarksistowski kodeks polityczny,
sformułowany w 1984 roku, nakazujący - według "Słownika wydarzeń, pojęć i
legend XX wieku" Władysława Kopalińskiego - "unikanie słów lub czynów
mogących wyrażać dyskryminację lub uprzedzenie w stosunku do osób różniących
się pod względem rasy, płci, orientacji seksualnej, klasy, do mniejszości
narodowych". Popierane przez środowiska zbliżone do Partii Demokratycznej
zasady PC przyniosły Clintonowi zwycięstwo w wyborach prezydenckich w 1992
roku.
To, co wydawało się ideałem jako doktryna społeczna, w praktyce okazało się
odległą od ideałów demokracji utopią. Wprawdzie powstała moda na wspieranie
zasad poprawności politycznej i w pewnych środowiskach ludzie nie stosujący
się do jej reguł narażali się na różne nieprzyjemności, z bojkotem
towarzyskim włącznie, z drugiej jednak strony istniał wcale niemały opór
przed mechanicznym wyrównywaniem szans społecznych. Jego wyrazem był właśnie
backlash - nurt artystyczny, a raczej obyczajowy, próbujący sprowadzić
poprawność polityczną do absurdu. Jego produktami są, między innymi, radiowe
audycje Howarda Sterna (i film "Części intymne", inspirowany jego
biografią), serial i film kinowy "Miasteczko South Park" czy znana z MTV
seria "Beavis and Butthead". W 1992 roku satyrycy Henry Beard i Christopher
Cerf wydali "The Official Politically Correct Dictionary and Handbook", w
którym nakreślili wizję, do czego zbytni respekt dla PC może doprowadzić.
Pochodzi z niego większość haseł kojarzonych z poprawnością polityczną - na
czele ze "sprawnymi inaczej i obdarzonymi grawitacyjnie" na określenie
niepełnosprawnych i otyłych.
Ze swym specyficznym humorem i turpistyczną kreską "Shrek" - gdzie bohater
zostaje dosłownie wykopany z domu, a pogodna zabawa z dziećmi na polanie to
tylko zły sen, gdzie kwiaty skręcają się od smrodu i nawet przyzwyczajonej
do obrzydliwości czarownicy ziemia usuwa się spod nóg - staje się
sztandarowym dziełem backlashu, swoistym wzorcem kreowania świata. Jednak
trzeba zaznaczyć, że mimo swej formy nie jest to książka dla małych dzieci,
a raczej dla młodzieży. I to młodzieży umiejącej - w przeciwieństwie do
bohatera popularnego cyklu powieści Franceski Simon o Koszmarnym Karolku,
niezbyt dalekim powinowatym Shreka - odróżnić dobro od zła i osiągnąć
sugerowany przez autora ironiczny dystans do przedstawianych zdarzeń. A nie
jest to wcale sprawa łatwa, o czym świadczą recenzje zarówno z książki, jak
i obu filmów o "Shreku", gdzie o utworach jawnie występujących przeciwko
kanonom bajek pisze się językiem zarezerwowanym dla tradycyjnej literatury
dziecięcej.
4. Na ekranie z książkowego "Shreka" zostało niewiele - bohater, osioł,
uwięziona w zamku królewna i smok. Każda z tych postaci została zresztą
poddana daleko idącej obróbce - ekranowy ogr stał się stworzeniem, mimo swej
brzydoty, niemal sympatycznym, osioł z milczącego sługi zmienił się w
cwanego gadułę-przewodnika, szpetna królewna wypiękniała, a grasujący po
lesie smok awansował na jej strażnika. Pozostał natomiast ironiczny dowcip,
charakterystyczna dla Steiga zabawa słowem i pogodny, wbrew wszystkiemu,
nastrój.
Odpowiedzialny za produkcję filmu Katzenberg zadbał też, by nosząca znamiona
kina rodzinnego jego wersja przygód ogra adresowana była do nieco starszego
widza niż dotychczasowe dziecięce filmy animowane. Dla Disneya była to
bariera niezwykle trudna do przekroczenia: nawet podejmujący dorosłe tematy
"Król Lew", nawet miejscami dwuznaczny "Dzwonnik z Notre Dame" zostały
sfilmowane tak, by rozpowszechniać je jako filmy dla każdego widza. "Shrek"
tymczasem uznany został za film dozwolony od lat 13, zaś żartów i odniesień
adresowanych do widza jeszcze starszego jest w nim bez liku.
Nie jest to zresztą jedyna różnica w stosunku do filmów disneyowskich. Mimo
znaczącego postępu, filmy Disneya nadal pozostają wierne estetyce, której
hołdował założyciel studia, nie mówiąc już o nazbyt dydaktycznym przesłaniu.
Jedynym ustępstwem na rzecz współczesności, do jakiego skłonny wydaje się
Disney, jest stopniowe adaptowanie nowoczesnych technik animacji. Decyduje o
tym jednak nie wizja artystyczna, lecz rachunek ekonomiczny: animacja
komputerowa staje się nie tylko coraz bardziej precyzyjna, ale - przede
wszystkim - tańsza. A także, co nie jest szczegółem bez znaczenia, coraz
bardziej oswojona przez młodego widza, obcującego z grami wideo.
Czy jednak wytwórnia z Burbank zdolna jest zmienić swoją filozofię
działania? Dla Eisnera i jego współpracowników wydaje się to zbyt trudne:
ostatnie sukcesy, mierzone nie w dziesiątkach lecz setkach milionów dolarów,
Disney zawdzięcza dystrybuowanym pod swoją firmą filmom Pixaru, dynamicznie
rozwijającego się studia animacji komputerowej. To nie przypadek, że w
trzyletniej historii Oscara za pełnometrażowy film animowany ani razu
nagrody nie zdobył oryginalny film Disneya. "Shrek" jest filmem DreamWorks,
"Gdzie jest Nemo?" powstał w Pixarze, zaś dystrybuowane w Stanach przez
Disneya "Spirited Away - W krainie bogów" to film japoński. Nic dziwnego, że
po 20 latach znów mówi się w Disneyu o kryzysie, którego symptomem zdaje się
burzliwe rozstanie z Pixarem.
Dziś tempo rozwoju animacji dyktuje Jeffrey Katzenberg. "Shrek 2", tańszy w
realizacji o 20 mln dolarów od "Gdzie jest Nemo?" i niemal o połowę od
animowanych tradycyjnie filmów Disneya, miał najlepsze otwarcie w dziejach
kina animowanego. Zgodnie z hollywoodzką logiką DreamWorks zapowiada
kontynuację cyklu: czeka nas inwazja zielonych ogrów i ich dzieci. Pytanie
tylko, czy uwiedzeni sukcesem ojcowie "Shreka" zdołają ocalić jego urok?
|
|