Witamy w Szkola Reklamy, WSR
  » Strona główna / » KONTAKT / » REKRUTACJA / » Forum / » Artykuły / » Kursy Foto / » Szkoła Wizażu
 Nawigacja
Strona główna
Kontakt
 » O SZKOLE
Program
Ludzie
Struktura
Wyposażenie
Partnerzy i Patroni
Więcej o szkole
 » PRACE SŁUCHACZY
Galeria WSR
Strony słuchaczy
Fotolab
Galeria Witraże
Dorobek
 » RÓŻNOŚCI
Encyklopedie
Linki
 » SPOŁECZNOŚĆ
Twoje konto
Wyślij newsa
Uwagi/Sugestie
Poleć nas
 Szukaj


 Logowanie
Pseudonim

Hasło

Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów.

Sponsor szuka kultury.

(802 słów w tym tekście)
(2153 )   Strona gotowa do druku



autor: Małgorzata Mierżyńska
e-Businessman Magazine

Sponsoring to szansa na przetrwanie dla wielu instytucji kulturalnych. Dla firm jest okazją do budowy pozytywnego wizerunku. Ale obie strony muszą się nauczyć, jak z niego korzystać.


Sponsoring kultury to technika marketingowa subtelna, ale wdzięczna. Na dodatek powszechnie szanowana. Choć jej opłacalność na ogół mierzy się długofalowo, bywają wyjątki od tej reguły. Jednym z najbardziej spektakularnych był w 1999 roku przypadek Kredyt Banku.

- Kredyt, który otworzyliśmy producentowi "Ogniem i mieczem" (18,6 mln zł, czyli 3/4 całkowitego budżetu) został spłacony w niecałe trzy miesiące po premierze - mówi Marcin Olkowicz, dyrektor PR Kredyt Banku.

Muszą runąć mury
- Pod względem finansowania narodowej kinematografii Polska znajduje się na jednym z trzech ostatnich miejsc w Europie - alarmował Andrzej Wajda podczas II Kongresu Filmu Polskiego. Wskazywał, że dotacja państwowa do pojedynczego filmu wynosi maksimum 30% kosztów, a zaaprobowana przez Sejm redukcja budżetu kinematografii w 2000 r. będzie oznaczać zmniejszenie produkcji filmowej o połowę.

Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego RP już dawno otwarcie przyznało, że nie będzie w stanie finansować instytucji kulturalnych w stopniu przewyższającym 30% ich potrzeb. Kultura, by przetrwać, jest więc skazana na współpracę z prywatnymi sponsorami. Tymczasem umiejętne posługiwanie się techniką sponsoringu to na razie w Polsce rzadkość. Instytucje kulturalne, gdy w ogóle zabierają się do poszukiwania pieniędzy, na ogół mają na myśli mecenasów. Mylą sponsoring z dobroczynnością i nie zamierzają albo nie potrafią nic zaoferować firmie, do której zgłaszają się o wsparcie.

- Gdy dochodzi do kontaktu, często okazuje się, że trudno w ogóle nawiązać komunikację, również dlatego, że obie strony mają o sobie różne wyobrażenie - uważa Henryka Bochniarz. Podczas seminarium na temat publiczno-prywatnego partnerstwa w finansowaniu kultury (zorganizowanego przez Willę Decjusza w Krakowie), prezes Fundacji Kultury i wielu obecnych tam przedstawicieli firm-sponsorów skarżyło się, że większość twórców uważa, że pieniądze są rzeczą wyjątkowo obrzydliwą.

- Gdy wyszliśmy z inicjatywą nagrody literackiej Nike, której celem jest przecież zwiększenie zainteresowania książką, formuła konkursu wydawała się dla pisarzy wręcz obraźliwa - wspominała Henryka Bochniarz. - Bez przełamania takich stereotypów ciężko będzie uruchomić prawdziwe przepływy pieniędzy z sektora prywatnego do kultury.

Poznać preferencje sponsora
W sytuacji drastycznego ograniczenia mecenatu państwa instytucje kulturalne nie mogą działać po harcersku. Ideałem byłoby zlecenie poszukiwania środków specjalistycznym firmom lub ludziom znającym się na finansowaniu kultury. Tylko skąd takich wziąć? Sama Henryka Bochniarz przyznała, że długo nie mogła znaleźć dyrektora dla swojej fundacji. Instytucji kultury na dodatek na to po prostu nie stać. Można oczywiście wynajmować ich, oferując procent od zdobytego budżetu, ale nikt tego jeszcze nie stosuje.

Ale i bez tego placówki kulturalne często z własnej nieprzymuszonej woli tracą potencjalnych sponsorów.

Dlaczego?
- Przed podpisaniem umowy sponsorskiej sprawdzam stan toalet w firmie, z którą zdecyduję się współpracować - przyznaje bez ogródek Maria Oskroba, Public Relations Manager Tchibo Warszawa. - To od razu mówi mi, z kim mam do czynienia i lepiej informuje o kulturze instytucji niż długa rozmowa z jej dyrektorem.

Szansa na sponsora rozmywa się często już po pierwszym kontakcie. - Nie lubię, gdy ktoś w ofercie pisze mi, co jest dla mnie najlepsze - mówi Marcin Olkowicz. - Powinien wyliczyć benefity dla sponsora, ale projekt musi bronić się sam. - Gdy oferta zaczyna się od słów "Dzięki nam mogą sobie państwo zapewnić najlepszą reklamę w regionie", od razu wyrzucam ją do kosza - wtóruje mu Maria Oskroba.

Podejmujący decyzje sponsoringowe specjaliści od public relations zgodnie twierdzą, że najważniejsze jest, aby projekt intrygował. Musi być napisany z pasją, ale bez nadużywania superlatywów. Musi przekonywać, że autorami nie kieruje tylko chęć zysku, i zawierać konkrety, np. listę patronów mediowych, liczbę zaplanowanych plakatów promujących imprezę, sumę, o jaką chodzi, oraz precyzować rodzaj wzajemnych świadczeń. Ważne też, by taki list był zwięzły i najlepiej ograniczał się do jednej strony.

Przed wysłaniem prośby do sponsora instytucja szukająca wsparcia powinna zorientować się w jego preferencjach. Nie ma sensu szukać funduszy na elitarną imprezę u producenta artykułów spożywczych, a w banku, dla którego najważniejszym kryterium jest ranga artystyczna pomysłu, środków na imprezę masową.

Nie zło konieczne, lecz szansa
Wiele instytucji kulturalnych zrozumiało już, że sponsorzy to nie zło konieczne, ale szansa. Teatr śląski np. utworzył Radę Gospodarczą, swoiste lobby grupujące dwudziestkę firm wspierających bieżącą działalność i umożliwiających sprawne funkcjonowanie teatru.

Filharmonia śląska, idąc tym samym tropem, utworzyła Radę Patronacką. Udaną współpracą ze sponsorami może pochwalić się również Filharmonia Narodowa, warszawskie łazienki, Teatr Narodowy i Teatr Studio. W budżecie Muzeum Narodowego w Warszawie udział sponsorów sięga ok. 25%.

Grupa firm, które zrozumiały subtelności sponsoringu kultury i jego odrębność od reklamy, powoli rośnie. Coraz więcej przedsiębiorstw dba o utrwalanie własnego wizerunku jako instytucji zaangażowanej we wspieranie polskiej kultury, wrażliwej na wartości, wspierającej projekty społecznie ważne, choć nierokujące nadziei na zysk. To stwarza szansę dla przetrwania kultury wysokiej. Pod warunkiem wszak, że jej menedżerowie nauczą się aktywnie rozwijać związki z biznesem i przyjmą jego język. Przybliży to znacząco perspektywę powstania nowego, prywatno-państwowego modelu finansowania kultury.
  

[ Powrót do Biblioteka - artykuły prasowe | Wykaz sekcji ]
© 2000.06.12-2008 Legion | powered by PHP Nuke
Przyjaciele: • PZSZach, Szachy • Szachy, Magazyn Szachista • Strony internetowe, druk, dtp