| Logowanie | | Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów. |
|  |  |  |
Marketing bezpośredni on-line(2069 słów w tym tekście) (1864 ) 
autorzy: Michał Lach, Artur Piątek (BRIEF 52/01/04)
Zgodnie z większością definicji, mianem marketingu bezpośredniego określa
się stosowanie narzędzi indywidualnego kontaktu firmy z przedstawicielami
grupy docelowej w celu doprowadzenia do transakcji. DM przenosi na poziom
indywidualnej relacji firma-nabywca narzędzia reklamowe, promocyjne i
sprzedażowe mające doprowadzić do reakcji w postaci zakupu produktu.
Uważnego czytelnika naszego cyklu nie zdziwi teza, że właśnie ten komponent
miksu komunikacyjnego ulega pod wpływem internetu wyjątkowo dużym zmianom.
Charakter komunikacji internetowej tak doskonale pasuje do potrzeb i
specyfiki marketingu bezpośredniego, że — zanim zasłużyła sobie ona na
oddzielne rozdziały w podręcznikach marketingowych — była bardzo długo
rozpatrywana jako jedna z form direct marketingu właśnie.
Fenomen marketingu bezpośredniego w internecie polega na przystosowaniu
ponad 100-letnich doświadczeń tradycyjnego DM do współczesnych realiów
technicznych. Od momentu wydania pierwszego katalogu firmy Sears w 1893
roku, marketing bezpośredni dowiódł swej wartości jako jedna z
najefektywniejszych form komunikacji marketingowej. A dziesiątki e-maili
szturmujących skrzynki pocztowe internautów na całym świecie są ewidentnym
dowodem na to, że sieć otworzyła przed specjalistami od marketingu
bezpośredniego zupełnie nowe możliwości. Rozwój marketingu bezpośredniego w
internecie Zainteresowanie marketingiem bezpośrednim w internecie przybiera
na sile. Zalewający nasze skrzynki elektroniczne spam jest wprawdzie
problemem na tyle dużym, że już spotkać można katastroficzne tezy, jakoby
mógł on w ogóle odebrać rację bytu komunikacji internetowej. Fakty
uzasadniają jednak pełne nadziei spojrzenia marketerów widzących w DM
on-line tanie i efektywne narzędzie pozyskiwania i obsługi klientów. W
raporcie za trzeci kwartał 2003 r. DoubleClick podał bowiem informację, że
CTR mailingów wzrósł średnio o 8,2 proc. w porównaniu z rokiem ubiegłym.
Mimo epidemii spamu i nie nadążającej za nią kampanii antyspamowej, średnia
poszła do góry!
Oczywiście fakt, że odbiorcy akceptują e-mail jako formę komunikacji
marketingowej, nie jest jedynym powodem mocniejszego bicia serca marketerów.
Główny powód to pieniądze, które można oszczędzić wykorzystując tę formę
kontaktu. E-mail staje się ważnym narzędziem pozyskiwania klientów w kilku
branżach, ale przede wszystkim utrzymywania relacji — w niemal wszystkich
branżach, gdzie relacje te uważane są za ważny czynnik sukcesu. Utrzymanie
relacji tradycyjnymi metodami jest kosztowne i tu właśnie na ratunek
przychodzi e-mail: tani, szybki, skuteczny. Dlatego po zakupie drukarki HP
otrzymujemy, począwszy od uprzejmego „czy jesteś zadowolony”, przez „czy
wiesz jak możesz OSZCZĘDZIĆ tusz i WYMIENIĆ oprogramowanie”, do kluczowego
„czy wiesz gdzie możesz KUPIĆ ekonomiczne opakowanie tuszu” i „jak możesz
KUPIĆ oprogramowanie”. W Polsce marketing bezpośredni on-line to niestety
wciąż głównie zdominowane przez branżę finansową masowe wysyłanie e-maili na
bezpłatne skrzynki pocztowe w portalach. E-mail marketing jest narzędziem
DM, stosowanym jednak w sposób reklamowy — kupowanym z budżetów mediowych i
analizowanym w sposób typowy dla reklamy właśnie. Być może to dlatego polski
internet nie jest miejscem pojawiania się zbyt wielu naprawdę dobrych
kampanii DM.
Prędzej czy później sytuacja ta zmieni się, gdyż takie są prawa rynku. Już w
2003 roku widoczne było przesuwanie się budżetów marketingowych kilku
znaczących branż do internetu — wciąż jednak duże zaległości ma tutaj
jeszcze np. motoryzacja czy AGD. W najbliższych latach polski e-mail
marketing będzie urozmaicony działaniami firm z różnych branż.
Firmy te będą coraz chętniej inwestować w konieczną infrastrukturę
marketingu bezpośredniego on-line. Można pokusić się o prognozę, że
przedsiębiorstwa dziś nie mogące obyć się bez call center, już za
kilkanaście miesięcy staną przed równie silną koniecznością stworzenia
e-mail center. Uzasadnione okaże się posiadanie własnej bazy danych i
prowadzenie spersonalizowanej, w dużej części automatycznej komunikacji.
Sprawdzone na świecie systemy realnie umożliwiające masową indywidualizację
komunikacji i prowadzenie relacji niechybnie zastąpią tak modne dziś
narzędzia „domowej roboty” firm i niedużych agencji interaktywnych.
Zintegrowany DM on-line
Całkiem niedawno cały tradycyjny DM postrzegany był przez pryzmat poczty
bezpośredniej, później zaczęto dostrzegać znaczenie telemarketingu i
kolejnych narzędzi. Wreszcie ktoś policzył, że kampania direct marketingowa
obejmująca kilka etapów i kilka narzędzi przynosi pięciokrotnie większe
efekty niż prosty mailing. Rozpoczęła się era zintegrowanego marketingu
bezpośredniego.
W taki sposób patrzeć należy również na DM on-line. Poza powszechnie znanymi
e-mailingami obejmuje on szereg innych narzędzi, których skuteczność
synergicznie rośnie w kampaniach zintegrowanych. Narzędzia marketingu
bezpośredniego w internecie podzielić można na trzy grupy. Narzędzia oparte
na reklamie. Reklama bezpośredniej reakcji dość dobrze zadomowiła się już w
polskich programach telewizyjnych. Analogiczną rolę masowego zachęcania
nabywców do podjęcia działań polegających na indywidualnym kontakcie
zakupowym spełniać może reklama w internecie. Jak bardzo jest ona skuteczna,
najlepiej świadczy fakt, że przez wiele lat tylko taka reklama internetowa
uważana była za skuteczną i uzasadnioną.
Reklama on-line o takim charakterze oparta jest na tanich, małych formach
reklamowych, w których bezpośrednie wezwania do akcji dominują nad
atrakcyjnymi wizerunkowo wyrafinowanymi animacjami. Szerzej na ten temat
napisaliśmy we fragmencie poświęconym response'owym kampaniom reklamowym
poprzedniego artykułu w naszym cyklu [„Brief” nr 51, grudzień 2003 r. —
red.].
Narzędzia oparte na serwisie www. To właśnie potrzeby kampanii DM są główną
przyczyną powstawania znacznej części produktowych serwisów www. Zwykle
odgrywają one rolę zbliżoną do zawartości tradycyjnej przesyłki
bezpośredniej, przeprowadzając nabywcę przez kolejne etapy procesu
decyzyjnego: od zainteresowania e-mailem powodującego wejście na stronę
(odpowiednik zapoznania się z treścią przesyłki pod wpływem listu
przewodniego), nawet aż do finalnego zakupu.
Serwis www może być przy tym wyposażony w szereg dodatkowych funkcjonalności
umożliwiających spełnianie roli analogicznej do inbound telemarketingu.
Przykładem takiego rozwiązania jest mechanizm czatu on-line z doradcą,
umieszczony przez nas w serwisie sprzedającym ubezpieczenia. Czat daje
potencjalnym klientom możliwości identyczne z tradycyjną infolinią, zaś
użyty system informatyczny integruje te kanały w jednym contact center.
Narzędzia oparte na e-mailu. Za pośrednictwem e-maila możemy przekazywać
odbiorcom bardzo różnorodne treści. List elektroniczny może spełniać funkcje
podstawowego wezwania za zakupu (jako wierny odpowiednik
najpowszechniejszego listu DM), budowy relacji (jako odpowiednik firmowego
periodyku dla klientów) czy prezentacji oferty (jako odpowiednik
mini-katalogu).
Cechy e-mailingu
Rola e-mailingu jest identyczna jak listu przewodniego przesyłki
bezpośredniej (nie mamy tu na myśli listu ze zdjęciem prezesa!). Po
zbudowaniu świadomości i wizerunku reklamą — jeśli mamy do przedstawienia
produkt bardziej złożony niż button — pora na bezpośrednie dostarczenie
informacji i wywołanie reakcji. Rolą e-maila jest takie zakomunikowanie
odbiorcy kluczowych korzyści, aby zechciał zapoznać się z dalszymi
informacjami na stronie www i podjął oczekiwaną decyzję.
Nie oznacza to jednak, że mailing elektroniczny i tradycyjny nie różnią się.
W większości przypadków okazuje się, że e-mailing jest skuteczniejszy,
szybszy i tańszy od odpowiednika offline.
Tani. 1 do 30 — taka jest w Polsce różnica całkowitych kosztów dotarcia
poprzez e-mail i list tradycyjny. Nie chcąc tracić miejsca na rzeczy
oczywiste, posłużymy się prostym przykładem. Wysłany przez nas kilka tygodni
temu e-mail BPH PBK & Galeria Mokotów kosztował 8 groszy za sztukę. Cena ta
obejmuje: przygotowanie, bazę danych z dwoma kryteriami segmentacji oraz
wysyłkę.
Szybki. Siła e-mail marketingu drzemie w jego szybkości rozumianej jako czas
przygotowania projektu mailingowego. Kilka dni, jakie zwykle wystarczają do
perfekcyjnego przygotowania całego e-mailingu, to wielokroć mniej niż w
przypadku akcji tradycyjnej. Otrzymujemy zatem potężne narzędzie
dostarczania nabywcom informacji wyjątkowo aktualnej (a to lubią oni
najbardziej), szybciej niż robią to konkurenci (a tego boją się oni
najbardziej). Za pomocą e-mail marketingu działać możemy natychmiast i
prześcignąć konkurenta, zanim on jeszcze skończy swoją kampanię. Innym
aspektem szybkości e-mail marketingu jest szybkość, z jaką otrzymujemy
wyniki naszych działań. O każdej reakcji naszych odbiorców wiemy natychmiast
w postaci zestawienia dostępnego na stronie internetowej. Do tego mamy
zestaw potrzebnych nam narzędzi porównawczych, pozwalających ocenić, czy
dobrze wydajemy pieniądze (takie funkcje daje w standardzie większość
profesjonalnego oprogramowania do prowadzenia e-mail marketingu).
Skuteczny. Zapewnienie wysokiej skuteczności e-mail marketingu jest prostsze
niż w przypadku innych mediów. Po pierwsze, wiemy, do kogo wysyłamy nasz
komunikat — czyli znamy odbiorcę i z każdą kampanią poznajemy go coraz
lepiej. Po drugie, dzięki natychmiastowej dostępności wyników kampanii
e-mail marketingowej, możemy przed rozpoczęciem głównego uderzenia tanio
przetestować wiele wariantów, aby znaleźć najefektywniejsze rozwiązanie.
E-mail marketing jest również skuteczny ponieważ jest... szybki. Tylko w
przypadku szybkich odpowiedzi możemy nawiązać dialog tak ważny w relacji z
klientem. W dzisiejszych czasach „dialog” przy użyciu tradycyjnej
korespondencji kojarzy się już głównie z pismami urzędowymi. Co zrobić, aby
twoja kampania była tania i skuteczna? Warunek skuteczności kampanii
e-mailingowych jest banalnie prosty: musimy do właściwych odbiorców wysłać
adekwatną do ich potrzeb ofertę w formie skłaniającej do zapoznania się z
udostępnioną im szerszą informacją. Tylko tyle i aż tyle! Przyjrzyjmy się
konkretnym wskazówkom.
Baza danych. O tym, jak wielki ma wpływ na skuteczność, napisano już setki
książek. Cała wiedza marketingu bezpośredniego na temat doboru i zarządzania
bazą danych jest do przełożenia na warunki internetowe. Dlatego w tym
miejscu umieszczamy apel, który powinien stać się mottem każdego zalecenia:
uczmy się od specjalistów tradycyjnego marketingu bezpośredniego!
Permission marketing. Najważniejsze jest, aby odbiorca pozwolił na wysyłanie
do niego wiadomości e-mail. Dlaczego? Po pierwsze, wysłanie informacji
handlowej drogą elektroniczną bez uprzedniej zgody odbiorcy to naruszenie
prawa. Druga kwestia związana jest z brakiem racjonalności marketingowej
takich praktyk — to po prostu niszczy markę i dalekie jest od skuteczności.
Jeżeli już internauta powie TAK, okazuje się, że to dopiero początek.
Rzeczywistość jest bowiem taka, że skutki równie fatalne jak niechciany
pierwszy mail miewa zwykle dowolny następny otrzymany z powodu niedania
odbiorcy możliwości wypisania się z listy! Segmentacja i personalizacja.
Każdy chce być traktowany osobiście, otrzymywać odpowiednią ofertę w
najlepszym momencie. Zwykle jednak atakowani jesteśmy standardowymi
ofertami, w najlepszym razie okraszonymi wezwaniami przypominającymi
krzykaczy z nowojorskiej giełdy: „Hej ty! Okazja!”, „Kliknij, to dla
ciebie!”. Spersonalizowana oferta wymaga oparcia e-maila na doskonałej
wiedzy o samym nabywcy, jego cechach i potrzebach. A naprawdę dobra
spersonalizowana oferta jest już oparta na znajomości całej historii naszych
kontaktów z tym konkretnym odbiorcą. Każdy następny mailing i każdy zakup to
kopalnia wiedzy. Analiza takich informacji przez jakiś czas pozwoli nam nie
tylko wysyłać właściwe oferty do właściwych osób, ale również odpowiednio je
formułować i planować w czasie.
Forma e-maila. Po pierwsze, od 10 do 40 procent maili nie jest otwieranych,
a to oznacza, że decyzja następuje na podstawie lektury tematu. Wniosek jest
prosty: musimy sprzedać nasz komunikat w jednym krótkim zdaniu (temacie
listu), sam list to już tylko rozwinięcie tematu. Po drugie, imienne
wskazanie odbiorcy w polu „do” oraz ciekawe (lecz uczciwe) przedstawienie
się w polu „od” mają kluczowe znaczenie dla chęci nabywcy zapoznania się z
listem. Zawsze bowiem chętniej rozmawiamy z kimś, kogo znamy i kto nas zna.
Po trzecie, nie bójmy się bogatych wizualnie e-maili. Jeden obraz wart jest
tysiąc słów, a dzięki postępowi technologicznemu niezwykle bogate wizualnie
e-maile stają się standardem.
Treść. Nasz Dyrektor Kreatywny, który pracuje w K2 zaledwie od sześciu
miesięcy, po ośmiu latach w reklamie tradycyjnej stwierdził: „W internecie
trzeba mieć konkret! Albo mamy coś do powiedzenia, albo nie traćmy czasu i
nie zabierajmy go internautom”. W każdej naszej kampanii potwierdza się
reguła, że e-maile „kreatywne” mają niższy poziom reakcji niż te
przekazujące rzeczowe informacje. Internet jest medium konsumowanym
aktywnie, a internauci samodzielnie i dokładnie sprawdzają oferty. Jeśli
otwierają e-maile, to w poszukiwaniu aktualnej i istotnej dla nich
informacji, a nie po to, aby zobaczyć kreację, którą już widzieli na
billboardzie!
Monitoring. Wiadomość e-mail możemy zbadać na wiele sposobów: czy została
dostarczona, czy została otworzona, czy i po jakim czasie lektury odbiorca
kliknął w dany link, wreszcie — co zrobił po lekturze maila. Pozwala to na
bieżąco optymalizować kampanię, wyciągać wnioski ważne w następnych
kampaniach oraz budować wspomnianą bazę wiedzy o nabywcach. Nie zdziw się
zatem, gdy pewnego dnia po tym, jak klikniesz w e-mail i będziesz oglądał w
internecie wymarzone auto, zadzwoni twój telefon. To będzie sprzedawca,
który zaproponuje ci dogodny termin jazdy próbnej.
Zarządzanie marketingiem bezpośrednim on-line Pamiętać należy o wspomnianym
na początku tego artykułu słowie „integracja”. Zarówno teoria, jak i
praktyka DM on-line wskazuje, że zintegrowane kampanie obejmujące kilka
etapów i narzędzi są skuteczniejsze niż „pojedyncze strzały”. Skuteczność
takich kampanii rośnie jeszcze bardziej, jeśli prowadzone są regularnie, w
oparciu o zintegrowaną bazę doświadczeń i wiedzy o nabywcach. Z drugiej
strony, internet nie jest samotną wyspą i działania w nim są tym
skuteczniejsze, im bardziej zintegrujemy je z całym systemem funkcjonowania
firmy. Dotyczy to w równej mierze całościowego planowania marketingowego i
wykorzystywania w poszczególnych kampaniach miksu działań on-line i
off-line, jak i przygotowania organizacji do realizacji zaplanowanych
działań. Z naszego doświadczenia wiemy, że największym zagrożeniem dla
kampanii DM on-line są trywialne problemy związane z czasem i sprawnością
rozpatrywania wniosków, realizacją dostaw itp.
Co się zmienia i zmieni?
Komunikacja handlowa będąca czystą informacją już dzisiaj jest przejmowana
przez e-mail: w USA wydatki na e-mail marketing rosną w tempie kilkunastu
procent rocznie, natomiast wydatki na direct mail spadają. Amerykański
mareting bezpośredni jest jednak doskonale rozwinięty i teraz przechodzi
ewolucję: tam, gdzie to ma sens, direct mail zastępowany jest e-mailem.
Czy polski rynek direct mail — wzorem amerykańskiego — zacznie się kurczyć?
Chyba nie szybciej niż za kilka lat, gdyż tyle czasu powinno zająć nam
nadrabianie zaległości. I później jednak tradycyjny direct mail pozostanie
podstawową metodą dostarczenia przesyłki będącej więcej niż informacją. Gdy
firma będzie chciała pogratulować nam 10-lecia współpracy, będziemy
oczekiwać eleganckiego listu, bardziej niż „szybkiego” e-maila.
|
|
[ Powrót do Biblioteka - artykuły prasowe | Wykaz sekcji ] |
|
|