Witamy w Szkola Reklamy, WSR
  » Strona główna / » KONTAKT / » REKRUTACJA / » Forum / » Artykuły / » Kursy Foto / » Szkoła Wizażu
 Nawigacja
Strona główna
Kontakt
 » O SZKOLE
Program
Ludzie
Struktura
Wyposażenie
Partnerzy i Patroni
Więcej o szkole
 » PRACE SŁUCHACZY
Galeria WSR
Strony słuchaczy
Fotolab
Galeria Witraże
Dorobek
 » RÓŻNOŚCI
Encyklopedie
Linki
 » SPOŁECZNOŚĆ
Twoje konto
Wyślij newsa
Uwagi/Sugestie
Poleć nas
 Szukaj


 Logowanie
Pseudonim

Hasło

Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów.

Jestem zero...

(569 słów w tym tekście)
(1288 )   Strona gotowa do druku



MK ENTER
autor: Ryszard Sobkowski

...jeden, jeden, zero... i jeszcze kilkanaście zer i jedynek - tak mógłbym się przedstawiać, gdybyśmy do prezentacji używali na przykład numerów identyfikacyjnych systemu PESEL, wyrażonych w układzie dwójkowym. Na szczęście mamy wciąż imiona i nazwiska, ale są one w coraz większym stopniu reliktem dawnego, analogowego świata. Bardzo wielu Czytelników podpisuje się pod swoimi listami, przesyłanymi oczywiście pocztą elektroniczną w postaci cyfrowej, oprócz imienia i nazwiska, także numerem ICQ. Digitalizacja świata już ich dosięgła.

Na cyfrową przyszłość bardzo optymistycznie patrzą przede wszystkim producenci sprzętu komputerowego. Alastair Stewart z firmy Seagate powiedział mi jakiś czas temu, że dopiero niespełna jeden procent świata został zdigitalizowany i zapamiętany, więc Seagate, jeden z największych producentów pamięci masowych, ma jeszcze przed sobą wielką przyszłość. Optymizm Stewarta jest jednak bardzo powściągliwy, niektórzy posuwają przewidywany proces digitalizacji jeszcze znacznie dalej. Craig Barrett, CEO Intela, wręcz mówił ostatnio w Las Vegas: "To jest wielki, cyfrowy wszechświat...".

To nie jest całkiem prawda - otaczający nas wszechświat jest z całą pewnością analogowy. Ale rzeczywiście, zmierzamy w kierunku digitalizacji świata, zarówno na co dzień, korzystając ze wszystkich, było nie było cyfrowych usług i informacji, jak i "od święta", kiedy oglądamy w (analogowym jeszcze) kinie stworzone cyfrowo dinozaury czy katastrofy, których nigdy nie było. Nawet wtedy, gdy słuchamy muzyki, nie całkiem odbieramy fakt, że najprawdopodobniej jest ona nie tylko odtwarzana z cyfrowego nagrania, ale również powstała w cyfrowej postaci.

Cyfrowy "wszechświat według Barreta" rozszerza się tak samo, jak eksplodujący system astronomiczny, w którym żyjemy. Rozwiązania cyfrowe coraz śmielej atakują nawet obszary, w których technika analogowa osiągnęła już taki poziom perfekcji, jakiego cyfrowi konkurenci jeszcze długo nie uzyskają - ma to miejsce np. w przypadku fotografii. Zapalnikiem i głównym źródłem energii tego wybuchu jest właśnie PC. Rzeczywiście, powszechnie dostępny komputer osobisty odegrał ogromną rolę w "binarnym opisaniu świata". Bez niego trudno sobie wyobrazić możliwość i sens powstania wielu rozwiązań, które obecnie stają się powszechnie obowiązującymi standardami i, z pozoru, nie mają nic wspólnego z komputerem osobistym. O przyszłość PC możemy więc być spokojni tak samo, jak wierzy w nią zdecydowana większość producentów. Otoczone coraz większą liczbą urządzeń cyfrowych PC jeszcze długo stanowić będą centralny element cyfrowego wszechświata.

My, użytkownicy PC, mamy więc szczęście zostać pępkiem świata. Jednak wcale nie stawia to nas na uprzywilejowanej pozycji, wręcz przeciwnie - jesteśmy królikami doświadczalnymi, na których najłatwiej i najskuteczniej testowane są skutki cyfrowego wybuchu, jesteśmy również paliwem tego wybuchu. Korzystamy co prawda z coraz większej liczby cyfrowych rozwiązań, urządzeń i ułatwień, ale równocześnie ponosimy spore ryzyko - będąc najbliżej epicentrum cyfrowej eksplozji jesteśmy najbardziej narażeni również na jej negatywne skutki.

Jeśli zależy nam na tym, by nie stać się w przyszłości manipulowanymi cyfrowo cyborgami, musimy włożyć nieco wysiłku w to, by samemu nadążyć za niesionymi przez cyfrową eksplozję możliwościami. A z tym... miewamy poważne kłopoty.

O tym, jak niewielki procent użytkowników rzeczywiście korzysta ze stwarzanych przez cyfrową technikę możliwości, najlepiej chyba świadczy fakt, że jedynie nieliczny odsetek spośród nas używa wbudowanych w aplikacje systemów sprawdzania pisowni. A o tym, że ortografia języka polskiego jest trudna i złożona, nie trzeba nikogo przekonywać. Równie spektakularnych przykładów nie nadążania za możliwościami dałoby się przytoczyć więcej, ale każdy z nas może je spotkać we własnym otoczeniu, darujmy więc sobie wyliczanie. Warto jednak pamiętać o tym, że "ostatnich gryzą psy"! Jeśli nie nadążymy za rozwojem, jeśli nie nabierzemy odruchu korzystania z pożytecznych aspektów coraz bardziej cyfrowego otoczenia, w pewnym momencie może się zdarzyć, iż nasza cyfrowa prezentacja nagle ograniczy się do tytułowych dwóch słów.
  

[ Powrót do Biblioteka - artykuły prasowe | Wykaz sekcji ]
© 2000.06.12-2008 Legion | powered by PHP Nuke
Przyjaciele: • Szachy, Magazyn Szachista • Strony internetowe, druk, dtp • PZSZach, Szachy