| Logowanie | | Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów. |
|  |  |  |
Stolica Europy(525 słów w tym tekście) (1580 ) 
BUSINESSMAN MAGAZINE 2003-01-03
autor: Richard Hill
Autor jest brytyjskim pisarzem, konsultantem i wykładowcą, autorem takich
bestsellerów, jak "We Europeans" czy "Euromanagers & martians".
Dobrzy ludzie w Brukseli - jest ich trochę poniżej miliona - zastanawiają się, jak rozszerzenie UE wpłynie na ruch na ulicach, ceny wynajmu nieruchomości i mieszankę kulturową i etniczną.
Zacytuję słowa, które znalazłem na stronie internetowej Brukseli: "Bruksela jest aglomeracją składającą się z 19 gmin, które tworzą jeden z trzech regionów państwa federalnego, jakim jest Królestwo Belgii. Znajdują się tam
też siedziby rządów Flandrii i Walonii. W stolicy Belgii znajdują się również takie instytucje, jak Komisja Europejska i Rada Unii Europejskiej". Do tego mogę dodać jeszcze NATO i dużą liczbę przedstawicielstw dyplomatycznych, a także centrale wielu innych międzynarodowych organizacji
- handlowych, pozarządowych i koncernów międzynarodowych.
Czy więc po rozszerzeniu będziemy świadkami masowego napływu nowych eurokratów, za którymi podąży armia lobbystów? "Ten proces już się rozpoczął", twierdzi Eric Mamer, rzecznik Komisji Europejskiej. "Jedną z bardziej aktywnych części korpusu prasowego, który z nami współpracuje, jest polski kontyngent. Ponadto zakotwiczyła się tutaj spora liczba wschodnio- i środkowoeuropejskich przedstawicielstw regionalnych".
Administracja Brukseli oblicza, że już teraz w różnych przedstawicielstwach z Europy Środkowej i Wschodniej pracuje ok. 2000 osób, głównie z Polski, Czech i krajów bałtyckich. Ta liczba nie obejmuje dziennikarzy, lobbystów, firm, stowarzyszeń i kancelarii prawniczych z tych krajów.
"Można powiedzieć, że jako ostatni zjadą tu sami urzędnicy", dodaje Mamer. Ale nawet wtedy nie będzie żadnego "big bang". "Szacujemy, że do 2006 r. 20-tysięczny obecnie korpus urzędników powiększy się o 3900 nowych etatów. Nie wszyscy z nich będą pracować w Brukseli".
Dla porównania, po 7 latach od przyjęcia Szwecji, Finlandii i Austrii, w KE pracuje 560 Szwedów, 570 Finów i 420 Austriaków. To prawie połowa etatów, o które powiększy się Komisja w następnych 3 latach. Mimo to w Brukseli nie
odnosi się wrażenia, że została zdobyta przez Skandynawów i Austriaków!
W obecnym rozszerzeniu charakterystyczna jest różnorodność krajów i kultur. Czy grozi nam więc szok kulturowy? "Nie widzę różnicy między sytuacją, gdy
np. Portugalczyk pracuje ze Szwedem, a tą gdy ten sam Portugalczyk za współpracownika będzie miał Polaka czy Słoweńca. W Komisji od dawna istnieje tradycja współistnienia różnych kultur. Zapobiegamy ewentualnym problemom poprzez organizację szkoleń z zakresu pracy w środowisku interkulturowym i udzielamy szerokiej pomocy nowym pracownikom. Zwiększy się więc tylko skala naszych działań, a nie ich istota", mówi Mamer.
Z opracowania zrobionego w 1998 r. na zlecenie brukselskiego ministra Josa Chaberta wynika, że międzynarodowa rola Brukseli ma ogromne znaczenie dla
lokalnej gospodarki. "W latach 1994-1998 znacznie wzrosła liczba międzynarodowych przedstawicielstw", czytamy w opracowaniu. "Liczba firm wzrosła o 20%, zatrudnionych o 12% - osiągając 62 000. Połowa z tego to Belgowie". Badania są teraz uaktualniane, lecz nie ma powodów, by sądzić, że trend się zmienił. Ostatnio Fran÷ois-Xavier de Donnea, premier rządu Brukseli - Regionu Stołecznego, szacował, że międzynarodowy wkład w regionalny produkt brutto to 14% i około 110 tys. miejsc pracy.
Bruksela ma trudności w pozbyciu się stereotypu nudnego i biurokratycznego miejsca - w żaden sposób nie korespondującego z obrazem miasta wolnego od wielu niedogodności charakterystycznych dla wielkich aglomeracji. W końcu 2000 r. została utworzona grupa zadaniowa Bruksela-Europa, aby walczyć z tym
stereotypem i jednocześnie zachować ludzki wymiar tego miasta. Jako długoletni mieszkaniec Brukseli polecam to miejsce! |
|
[ Powrót do Biblioteka - artykuły prasowe | Wykaz sekcji ] |
|
|