| Logowanie | | Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów. |
|  |  |  |
Regionalizm kontrolowany(651 słów w tym tekście) (1647 ) 
BUSINESSMAN MAGAZINE 2002-05-14
autor: Richard Hill
Autor jest brytyjskim pisarzem, konsultantem i wykładowcą, autorem takich
bestsellerów, jak "We Europeans" czy "Euromanagers & martians".
Polacy w negocjacjach z UE kładą nacisk na respektowanie narodowej tożsamości państw i różnic między nimi. Są one wyraźne wśród obecnych członków. Ze zrozumiałych powodów historycznych, dotyczących zarówno czasów odległych, jak i całkiem niedawnych, polskie dążenia opierają się na tożsamości państwa narodowego. Podobną opinię wyraża prezydent Łotwy Vaira Vike-Frei-berga, "Musieliśmy zbyt ciężko walczyć o nasze państwo, by teraz z niego rezygnować!"
Przez ostatnie pół wieku integracji europejskiej (zapoczątkowanej Traktatem Rzymskim) zainteresowanie społeczeństwa rolą państwa narodowego w tym procesie to wzrastało, to opadało. Z jednej strony, w wielu państwach polityka rządu sprzyjała przekazywaniu władzy na niższe szczeble. Zaczęło się to po II wojnie światowej od dokonanej przez aliantów zmiany modelu państwowego Niemiec na republikę federalną. Alianci nie chcieli dopuścić do ponownej koncentracji władzy w jednych rękach, co w latach 30. przyniosło zgubne skutki. Za zmianami w Niemczech poszła dobrze przemyślana i gruntowna reorganizacja władz regionalnych w Hiszpanii, uznająca odmienność kulturową tak różnych regionów jak Kraj Basków, Galicja, Katalonia i Andaluzja. Nawet Francja podjęła próby przekazania władzy na niższe szczeble administracji - zjawisko warte odnotowania w kraju, który uchodzi za najbardziej scentralizowany w Europie zarówno pod względem instytucjonalnym, jak i intelektualnym.
Z drugiej strony, w procesie tym dużą rolę odgrywają inicjatywy oddolne. W coraz bardziej anonimowym globalnym społeczeństwie ludzie szukają swojej tożsamości poprzez identyfikację z regionalnymi, a nawet lokalnymi kulturami. Coraz więcej osób w Europie Zachodniej interesuje się tradycją muzyki ludowej, a także innymi formami kultury ludowej: kostiumami, legendami, tradycyjnymi sportami, tańcem. Rządy państw zachodnioeuropejskich starają się, aby regionalizm nie wymknął im się spod kontroli - nie z powodu sentymentów czy szowinizmu, lecz z czystego wyrachowania. Nikt nie zamierza dobrowolnie zrezygnować z władzy i przywilejów. Powołanie przez Unię Europejską Komitetu Regionów miało skanalizować wszystkie ruchy odśrodkowe w państwach członkowskich.
Idea stworzenia Europy Regionów narodziła się jednak dużo wcześniej. W 1941 roku Austriak Leopold Kohr napisał artykuł zatytułowany "Rozbicie, czyli wywód na temat społeczeństwa opartego na małych autonomicznych jednostkach". Udowadniał w nim, że Szwajcaria dobrze się rozwijała nie z powodu poczucia narodowej tożsamości, lecz z powodu małej administracji kantonów. Po II wojnie światowej wielu innych wybitnych ludzi podjęło temat Europy Regionów. Wśród nich brytyjski historyk Richard Mayne, profesor Northcote Parkinson (znany z Prawa Parkinsona) i zmarły niedawno przedstawiciel wybitnej dynastii holenderskich browarników, Freddy Heineken.
Ten ostatni zaproponował redukcję władzy rządów centralnych poprzez stworzenie regionów zamieszkanych przez nie więcej niż 10 mln ludzi, których granice lepiej odzwierciedlałyby rzeczywistość kulturową. Wiele granic na mapie Europy Zachodniej i Wschodniej ukształtowało się pod wpływem przemocy, małżeństw władców, manipulacji szalonych polityków, a nawet na skutek czystego przypadku. Heineken w przedmowie do swojego dzieła "Stany Zjednoczone Europy" napisał: "Nie zapominajmy, że nasze obecne narody są również sztucznymi tworami i w wielu przypadkach stanowią wynalazek ostatnich czasów. Rządy i elity kulturalne mogły nakłonić nas do innego poglądu na tę kwestię, lecz pamiętajmy, że ich myślenie nie wybiega poza akceptowany szowinistyczny nacjonalizm". Poczucie przynależności do ojczyzny - Lombardii czy Sycylii na przykład - jest dzisiaj potężnym uczuciem. Wynika to z najnowszego badania opinii publicznej w Zjednoczonym Królestwie, wedle którego trzy czwarte Anglików (nie Brytyjczyków!) chciałoby utworzenia parlamentu, który reprezentowałby ich interesy. Jest to następstwem wykształcenia się w Zjednoczonym Królestwie, pod "parasolem" Parlamentu w Westminsterze, regionalnych izb w Północnej Irlandii, Szkocji i Walii. Te dążenia odzwierciedlają głęboką potrzebę Anglików do zredefiniowania ich tożsamości. Pozbawieni imperium, otoczeni z każdej strony przez różne ruchy dążące do autonomii, Anglicy potrzebują pewności siebie...
Ze zrozumiałych powodów historycznych, dotyczących zarówno czasów odległych, jak i całkiem niedawnych, polskie dążenia opierają się na tożsamości państwa narodowego. Podobną opinię wyraża prezydent Łotwy Vaira Vike-Frei-berga, "Musieliśmy zbyt ciężko walczyć o nasze państwo, by teraz z niego rezygnować!". Lecz kto wie, czy historia znana z Europy Zachodniej nie powtórzy się także tu i być może kiedyś np. górale - szukając uzasadnienia dla swojej kulturowej tożsamości, zechcą podkreślić swoją odmienność od reszty Polaków. Czas pokaże... |
|
[ Powrót do Biblioteka - artykuły prasowe | Wykaz sekcji ] |
|
|