| Logowanie | | Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów. |
|  |  |  |
Na podbój sąsiada(636 słów w tym tekście) (1336 ) 
BUSINESSMAN MAGAZINE 2001-10-18
autor: Richard Hill
Autor jest brytyjskim pisarzem, konsultantem i wykładowcą, autorem takich
bestsellerów, jak "We Europeans" czy "Euromanagers & martians".
"Przyszłość gospodarki leży w małych i średnich przedsiębiorstwach" -
powtarzają bez końca rządy państw UE. Prawda ta jest tak oczywista jak to,
że w przyrodzie wzrost zaczyna się od korzeni.
Niestety, rządy państw UE nie potrafią wykorzystać całego potencjału
tkwiącego w małych i średnich firmach. Zmniejszenie obciążeń
biurokratycznych i fiskalnych bardzo by im pomogło, lecz klucz do sukcesu
MSP leży nie tylko w odgórnych regulacjach, ale przede wszystkim w
codziennych staraniach ich zarządów.
W tym miejscu należy się wyjaśnienie. Według definicji obowiązującej w Unii
Europejskiej, do sektora MSP zalicza się firmy, które spełniają trzy
podstawowe kryteria: zatrudniają nie więcej niż 250 pracowników, ich roczne
obroty nie przekraczają 40 mln euro i nie więcej niż 25% głosów na walnym
zgromadzeniu znajduje się w rękach akcjonariuszy spoza sektora MSP.
Większość małych i średnich przedsiębiorstw w UE działa na rodzimych
rynkach. Wydaje się, że obowiązuje wśród nich zasada niewchodzenia na rynek
sąsiada. Zaczęło się to zmieniać, choć powoli, dopiero wraz z wprowadzeniem
zasad jednolitego rynku w 1992 r. Wspólna waluta euro, która zacznie
obowiązywać od początku 2002 r. w większości krajów Unii, z pewnością
przyspieszy ten proces.
Jak menedżerowie zarządzający małymi i średnimi przedsiębiorstwami mogą
pokonać tę barierę i spróbować wejść na zagraniczne rynki? Częściową
odpowiedź na to pytanie znajdziemy po analizie rezultatów badań
przeprowadzonych wśród małych i średnich firm w Belgii. Tradycyjnie jest to
kraj z mocno zdywersyfikowanym sektorem produkcyjnym, nastawionym na eksport
i otwartym na import obcych towarów.
Badaniem, przeprowadzonym na zlecenie Belgijskiej Federacji Przemysłowców
wspólnie z firmą konsultingową Bain&Co, objęto 1000 firm w Belgii oraz
dodatkowo małe i średnie przedsiębiorstwa w Finlandii, Szwecji i Szwajcarii
- krajach o dobrze rozwiniętym sektorze MSP. Na podstawie rezultatów
wyodrębniono trzy najważniejsze warunki rozwoju firm: determinację kadry
menedżerskiej i jej kompetencje oraz potencjał inwestycyjny. Na pierwszy
rzut oka nic nowego. Problem polega na tym, że tylko 14% przebadanych
przedsiębiorstw w Belgii spełnia wszystkie trzy warunki.
Na "determinację" składa się przede wszystkim gotowość do podejmowania
ryzyka. Tę cechę menedżerowie uznali za jedną z najtrudniejszych do
rozwinięcia. Większość belgijskich MSP biorących udział w badaniu zarządzana
jest bowiem przez samego właściciela, a 80% to firmy rodzinne. Ludzką cechą
jest unikanie ryzyka w lokowaniu własnych pieniędzy (w przeciwieństwie do
cudzych pieniędzy, co najlepiej widać na przykładzie amerykańskich dot
comów).
W kraju tak nastawionym na eksport jak Belgia dziwić może niezdecydowanie
menedżerów przy otwieraniu biur handlowych w krajach ościennych.
"Doświadczenie menedżerskie" w tym wypadku oznacza znajomość zagranicznych
rynków. Mimo to ponad 75% badanych firm przyznało, że nie zna wielkości
rynku, na jakim działa, a aż 63% nie wiedziało, jaki jest ich udział.
W ubiegłym miesiącu opisywałem już w tym miejscu Włochy - podręcznikowy
przykład gospodarki opartej na małych i średnich przedsiębiorstwach. Prawie
90% PKB Włoch wypracowują firmy zatrudniające mniej niż 100 osób. Najlepsze
z nich zaliczane są do grona światowych liderów w branży tekstylnej i
obuwniczej, maszynowej, produktów dla budownictwa, AGD, meblarskiej,
wytwarzającej sprzęt medyczny itp. Poszczególne branże koncentrują się w
różnych regionach kraju.
Sassuolo na przykład jest ojczyzną kafelków ceramicznych. W znajdujących się
tam zakładach odbywa się cały proces technologiczny - od produkcji sprzętu i
narzędzi, przez przygotowanie surowca, po wytworzenie ostatecznego produktu.
Całe miasto jest - zgodnie z amerykańską terminologią - "centrum
doskonałości". Taka koncentracja jest korzystna dla pracowników. Działającym
tam MSP w czasie recesji znacznie trudniej zwolnić miejscowych ludzi niż
międzynarodowym koncernom. Szef jest ze wszystkimi pracownikami na "ty" i
podobnie jak cała załoga kibicuje tej samej drużynie piłkarskiej.
Belgijskie firmy powinny brać przykład z Włochów, tym bardziej że obie
kultury mają wiele wspólnego. Ostatnio ich starania (także polskich MSP)
mogą być wzmocnione przez możliwości, jakie daje Internet. Dla firm, które
nie są jeszcze gotowe, aby podjąć ryzyko fizycznego wyjścia na zagraniczne
rynki, korzystanie z możliwości globalnej sieci otwiera przed handlem
całkowicie nowe i fascynujące perspektywy.
|
|
[ Powrót do Biblioteka - artykuły prasowe | Wykaz sekcji ] |
|
|