Witamy w Szkola Reklamy, WSR
  » Strona główna / » KONTAKT / » REKRUTACJA / » Forum / » Artykuły / » Kursy Foto / » Szkoła Wizażu
 Nawigacja
Strona główna
Kontakt
 » O SZKOLE
Program
Ludzie
Struktura
Wyposażenie
Partnerzy i Patroni
Więcej o szkole
 » PRACE SŁUCHACZY
Galeria WSR
Strony słuchaczy
Fotolab
Galeria Witraże
Dorobek
 » RÓŻNOŚCI
Encyklopedie
Linki
 » SPOŁECZNOŚĆ
Twoje konto
Wyślij newsa
Uwagi/Sugestie
Poleć nas
 Szukaj


 Logowanie
Pseudonim

Hasło

Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów.

Europejska nowomowa

(590 słów w tym tekście)
(1696 )   Strona gotowa do druku



BUSINESSMAN MAGAZINE 2001-08-14
autor: Richard Hill
Autor jest brytyjskim pisarzem, konsultantem i wykładowcą, autorem takich bestsellerów, jak "We Europeans" czy "Euromanagers & martians".

Największą uwagę Europejczyków przyciągają rzeczy namacalne Komisja Europejska ma zbyt dużo spraw do zakomunikowania. Nie ułatwia to konstrukcji inteligentnego przekazu. W uszach dzwoni, a oczy wychodzą na wierzch, zanim wiadomość dotrze do ludzi.

Myślę, że wielu czytelników "Businessman Magazine" słyszało lub przekonało się na własnej skórze, że instytucje Unii Europejskiej nie potrafią się dobrze komunikować z mieszkańcami. Mówiąc o "obywatelach Europy", mają na myśli zwykłych ludzi. Ta pseudointelektualna euromowa narzuca jeszcze większy dystans pomiędzy Unią i jej mieszkańcami. Dystans ten coraz bardziej się zwiększa z powodu ewidentnego braku przejrzystości i nadmiernej brukselskiej biurokracji.

Ze wszystkich unijnych instytucji - Komisji, Rady Ministrów, Parlamentu, Komitetu Społeczno-Ekonomicznego, Komitetu Społecznego i Komitetu Regionów - większość krytyki skupia na sobie Komisja Europejska. Zresztą bardzo często niesprawiedliwie. Komisja postrzegana jest jako ogromna i niewydolna machina biurokratyczna. Niewydolna może jest, gdyż komunikacja między poszczególnymi komórkami i dyrekcjami często szwankuje, a czasem w ogóle zamiera. Nie zgadzam się natomiast z zarzutem o przeroście biurokracji. Pracuje w niej mniej ludzi niż w niejednej administracji państwowej, mimo że odpowiedzialna jest ona m.in. za pracę nad ustawami dotyczącymi całej Unii.

Ludzie nie przywiązują znaczenia do samego procesu powstawania prawa, lecz dużo bardziej zainteresowani są końcowym rezultatem. Zainteresowanie mediów przyciągają zwłaszcza pewne specyficzne regulacje unijne. Kilka lat temu Brytyjczyków ogarnął szał, gdy dowiedzieli się, że Komisja zamierza zabronić produkcji jednego z większych brytyjskich przysmaków - tradycyjnej kiełbasy, która w większości składa się z chleba, zawiera też trochę mięsa.

Największą uwagę Europejczyków przyciągają rzeczy namacalne, dotyczące ich codziennego życia. Najpopularniejszym wydarzeniem medialnym w UE jest publikacja corocznego raportu o czystości europejskich plaż. Nie wspominając już o festiwalu piosenki Eurowizji.

Niewiele więcej niż Komisja na polu informacji robi Parlament Europejski. Większość ludzi uważa, że jest to miejsce, w którym ciągle gada się o sprawach, które nie dotyczą ich życia codziennego ("Jeżeli nie odniesiesz sukcesu w krajowej polityce, stań do wyborów do Parlamentu Europejskiego"). Dwa wyżej wymienione komitety rzadko przebijają się przez brukselską mgłę, a Rada Ministrów, która ostatecznie podejmuje większość najważniejszych decyzji w UE, największą uwagę skupia na sobie wtedy, gdy nie zabiera głosu na jakiś temat.

Największą pracę należałoby włożyć w poprawę przejrzystości komunikatów Komisji Europejskiej. Tym bardziej że ona tego chce i ma ku temu możliwości. Komisja dociera bezpośrednio do społeczeństwa poprzez swoją stronę internetową www.europa.eu.int. Jest ona dobrze zaprojektowana, lecz zawiera tak dużo informacji, że internauci mogą mieć trudności z poruszaniem się po niej. Ponadto adresowana jest raczej do ludzi zainteresowanych przeglądaniem znajdujących się tam danych, a brakuje narzędzi, które zachęciłyby do przejrzenia jej przez przypadkowych gości.

Zatroskana deficytem informacji brukselska organizacja Friends of Europe zorganizowała na ten temat publiczną debatę. Doprowadziła ona do opracowania dziesięciopunktowego planu, który zawierał apel o "lepszą informację o UE" poprzez publikację większej liczby "tekstów przyjaznych dla czytelnika". Zaapelowano także o radykalną zmianę działalności przedstawicielstw Komisji Europejskiej w poszczególnych krajach. "Przedstawicielstwa mogłyby się stać najważniejszymi przekaźnikami informacji z Brukseli poprzez dostosowanie ich do potrzeb lokalnego rynku prasowego i w atrakcyjny sposób przekazywać tamtejszym mediom mniej znane wieści z unijnych instytucji". Myśl globalnie - działaj lokalnie.

Czy Komisja Europejska będzie w stanie produkować więcej "przyjaznych dla czytelnika" tekstów? Aby podnieść sprawę deficytu informacyjnego, w końcu czerwca wypuściła komunikat prasowy. Dowiadujemy się w nim, że Komisja "przyjęła komunikat proponujący nowe ramy współpracy w sprawie działań informacyjnych w Unii Europejskiej". Euromowa. Informacja prasowa nie zawierała niczego interesującego oprócz stwierdzenia, że "Komisja nie proponuje obecnie żadnej strategii dotyczącej polityki informacyjnej". Czy to jest przykład większego otwarcia? Na pewno nie. Ta inicjatywa pozostawia wiele do życzenia.
  

[ Powrót do Biblioteka - artykuły prasowe | Wykaz sekcji ]
© 2000.06.12-2008 Legion | powered by PHP Nuke
Przyjaciele: • Szachy, Magazyn Szachista • PZSZach, Szachy • Strony internetowe, druk, dtp