Witamy w Szkola Reklamy, WSR
  » Strona główna / » KONTAKT / » REKRUTACJA / » Forum / » Artykuły / » Kursy Foto / » Szkoła Wizażu
 Nawigacja
Strona główna
Kontakt
 » O SZKOLE
Program
Ludzie
Struktura
Wyposażenie
Partnerzy i Patroni
Więcej o szkole
 » PRACE SŁUCHACZY
Galeria WSR
Strony słuchaczy
Fotolab
Galeria Witraże
Dorobek
 » RÓŻNOŚCI
Encyklopedie
Linki
 » SPOŁECZNOŚĆ
Twoje konto
Wyślij newsa
Uwagi/Sugestie
Poleć nas
 Szukaj


 Logowanie
Pseudonim

Hasło

Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów.

Nobel dla futbolu

(631 słów w tym tekście)
(1521 )   Strona gotowa do druku



BUSINESSMAN MAGAZINE 2001-05-14
autor: Richard Hill
Autor jest brytyjskim pisarzem, konsultantem i wykładowcą, autorem takich bestsellerów, jak "We Europeans" czy "Euromanagers & martians".

Dawniej poczucie przynależności narodowej wzmagały wojny. Dziś taką jednoczącą funkcję pełni futbol, który może być rodzajem społecznej terapii. Choć bywa, że wyzwala ksenofobiczne zachowania.

W bestsellerze "Powstanie i upadek wielkich mocarstw" Paul Kennedy twierdzi, że "częste wojny zawsze wzmagały poczucie przynależności narodowej, choć - niestety - w negatywnym sensie. W Anglikach na przykład wzbudziły nienawiść do Hiszpanów, w Szwedach - do Duńczyków, a w Holendrach - wielowiekową niechęć do habsburskich najeźdźców".

We współczesnych czasach najbardziej rzucającym się w oczy sposobem wyrażenia narodowej tożsamości jest zagrzewanie do walki futbolistów. "Nic bardziej nie rozpętuje namiętności, w tym chuligańskich, niż kibicowanie klubowi piłkarskiemu" - powiedział George Mikes, znany humorysta, który stał się Anglikiem, pozostając Węgrem.

Nawet tak wielki autorytet w problematyce narodowościowej, jak pochodzący z Wiednia historyk Eric Hobsbawm, dostrzegł potencjał emocji, jaki kryje w sobie zagrzewanie do walki ulubionego klubu. Ze swego dzieciństwa w latach 20. zapamiętał, że "jedyną sprawą jednoczącą Austriaków był mecz piłkarski". Niedawno jeden z brytyjskich dziennikarzy opisał piłkę nożną jako "sport skupiający wokół siebie wszystkie klasy społeczne, bardziej niż wszelkie instytucje, religie czy kultury".

Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej są imprezą, na której godło państwowe liczy się szczególnie. Do tego stopnia, że norweskie gazety sprawozdanie z przegranego meczu 2:1 ze Szwecją zatytułowały "Wygraliśmy drugą połowę", a remisowy pojedynek z Anglią: "Pokonaliśmy Anglię 1:1". Ale Norwegowie znani są z ostentacyjnego nacjonalizmu nie tylko w sporcie, lecz także w polityce. Głośny był przypadek ministra Aase Klevelanda, który przywódców innych państw nazwał "barbarzyńcami dążącymi do zniszczenia norweskiej kultury".

Kibiców piłkarskich określa się "barbarzyńcami" prawie tak samo często jak "chuliganami". Według Dougiego i Eddy'ego Brimsonów, analizujących zachowania brytyjskich chuliganów, "ludzie walczą ze sobą, ponieważ lubią walkę. W piłce nożnej użycie przemocy uzasadniają koniecznością obrony reputacji swojej drużyny i miasta. Postrzegają się jako współwykonawców najważniejszego zadania stojącego przed ich drużyną: pokonania przeciwnika. Z przemocą jest jak z paleniem tytoniu. Jeżeli raz spróbowałeś i ci nie smakowało, to później raczej nie sięgniesz po papierosa. Gdyby ci się jednak spodobało, będziesz miał ogromne trudności z rzuceniem tego nałogu".

Międzynarodowe mecze piłkarskie przypominają prawdziwe wojny. Do ich opisu używa się nawet podobnego języka. Komentując zwycięstwo Niemiec nad Rosją, sprawozdawca określił je jako "zemstę za Stalingrad". Podczas Euro '96, przed meczem z Hiszpanią brytyjskie media przypominały klęskę armady, hiszpańską inkwizycję, a nawet epidemię hiszpanki.

Nie mniejsze emocje budzą mecze małych lokalnych zespołów. Fakt, że drużyna nazywa się tak jak miasto, wystarcza, by identyfikowała się z nią lokalna społeczność. W północnych Włoszech są miasta przemysłowe, w których wszyscy się znają, ponieważ właściciele firm i pracownicy z całymi rodzinami pojawiają się na lokalnym stadionie, by zagrzewać do walki swoich piłkarzy. Silne więzy społeczne ze stadionu przenoszą się do domów i zakładów. W takich społecznościach właściciele firm trzymają ludzi ze swojego miasteczka na liście płac, nawet gdy interesy idą gorzej.

Złą stroną jest fakt, że sport ten zarówno na narodowym, jak i lokalnym poziomie coraz częściej kumuluje zachowania ksenofobiczne. Przykłady werbalnej, a często również fizycznej przemocy kibiców wobec piłkarzy są w zachodniej Europie na porządku dziennym. W jednym z ostatnich meczów Clarence Seedorf, ciemnoskóry holenderski piłkarz grający w barwach Interu Mediolan, był notorycznie obrzucany rasistowskimi wyzwiskami przez kibiców Lazio - mężczyzn, kobiety i dzieci! Wiele narodowych reprezentacji ma w swoich szeregach spory kontyngent piłkarzy obcego pochodzenia. Wystarczy spojrzeć na ich nazwiska lub kolor skóry, aby się o tym przekonać.

Możliwość jednoczenia się wokół wspólnego celu - mimo oczywistych różnic istniejących w takich wielonarodowych zespołach - powinna służyć jako dobry przykład dla kibiców. Wspomnę w tym miejscu słowa Arsene'a Wengera, francuskiego trenera angielskiego Arsenalu: "Każdy piłkarz wnosi do zespołu pozytywne cechy ze swojej kultury".

W 2001 r. jeden ze szwedzkich prawników nominował piłkę nożną do Pokojowej Nagrody Nobla właśnie dlatego, że wzmacnia ona wzajemne zrozumienie między ludźmi...
  

[ Powrót do Biblioteka - artykuły prasowe | Wykaz sekcji ]
© 2000.06.12-2008 Legion | powered by PHP Nuke
Przyjaciele: • Strony internetowe, druk, dtp • Szachy, Magazyn Szachista • PZSZach, Szachy