| Logowanie | | Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów. |
|  |  |  |
Europejski humor(959 słów w tym tekście) (2071 ) 
BUSINESSMAN MAGAZINE 2001-01-04
autor: Richard Hill
Autor jest brytyjskim pisarzem, konsultantem i wykładowcą, autorem takich
bestsellerów, jak "We Europeans" czy "Euromanagers & Martians".
Poczucie humoru może być nieocenioną pomocą w międzynarodowych
interesach. Gdy obejrzałem komedię "Ewa chce spać", stwierdziłem, że Polacy
mają poczucie humoru. Pozwala to wam znosić choćby te okropne kawały, które
Amerykanie opowiadają o polskich emigrantach.
Poczucie humoru może być nieocenioną pomocą w międzynarodowych interesach.
Pomaga lepiej się porozumieć z partnerem i zdobyć przewagę nad konkurencją.
Gdy wystąpią trudności, co często się zdarza podczas negocjacji biznesowych,
pozwala rozładować napiętą atmosferę. Niezbędne jest jednak odpowiednie
wyczucie chwili i umiejętność właściwego dozowania humoru.
Dla niektórych bycie zabawnym wcale nie jest łatwą sprawą. Ale nie o to
chodzi. Dowcip nie powinien być nachalny. Odniesie lepszy skutek, jeśli
będzie bardziej aluzyjny niż dosadny. Ponadto większość narodowości i kultur
woli ludzi, którzy nie śmieją się zbyt głośno z własnych kawałów (chociaż
uwielbiają, kiedy głośno śmiejesz się z ich dowcipów). Zawsze zachowuj się
naturalnie.
Znaczącą różnicę pomiędzy zachodnimi kulturami stanowi uwaga, jaką przykłada
się do tworzenia związków międzyludzkich i do pracy. Czynniki te są z sobą
ściśle powiązane - jedno nie może istnieć bez drugiego, ale mieszkańcy
regionów śródziemnomorskich zwykle stawiają relacje międzyludzkie na
pierwszym miejscu. Im dalej na północ, tym bardziej ludzie skupiają się na
wykonywaniu swoich obowiązków. Należy o tym pamiętać przy okazji kontaktów z
obcokrajowcami: nawet Francuzi chcą najpierw poznać cię jako człowieka,
zanim zaczną robić z tobą interesy (dlatego nie dziw się, jeżeli zostaniesz
zaproszony na dwuipółgodzinny lunch, złożony z pięciu dań!).
Najbardziej przyjętą formą humoru na forum międzynarodowym - czy to w
przypadku negocjacji handlowych, zakładania spółki, czy udziału w
konferencji - będą uwagi dotyczące tematu spotkania i towarzyszących
okoliczności. Może żartobliwy komentarz dotyczący twoich doświadczeń z
podróży na miejsce spotkania przełamie pierwsze lody. Ważne jest bowiem, aby
już na początku stworzyć odpowiednią atmosferę. Niektórzy ludzie, na
przykład Finowie, niezbyt łatwo angażują się w zwykłe pogawędki. Rozumiejąc
tę trudność, przedstawiciele rządu fińskiego zaczęli ostatnio pobierać kursy
w tym zakresie w kopenhaskiej Szkole Biznesu.
Brytyjczycy natomiast mają wprawę w tzw. gadaniu o niczym i często
nadużywają swojego poczucia humoru. Wielu z nich do dzisiaj żałuje, że na
początku negocjacji z delegacją z Niemiec opowiedziało jakiś kawał, po
którym nastąpiło zawstydzające milczenie.
Nie jest przy tym tak, jak sądzą Brytyjczycy, iż Niemcy nie mają poczucia
humoru. Tak się może wydawać, gdyż wpojono im, że żartować można tylko w
sytuacjach nieformalnych. Dla nich w rozmowach biznesowych żarty są
niedopuszczalne. To i inne doświadczenia powinny nauczyć, że kontekst jest
tak samo ważnym czynnikiem, wpływającym na zachowanie ludzi, jak kultura.
Cokolwiek by się działo, unikajmy opowiadania żartów o innych, zwłaszcza
jeśli przypadkiem ktoś z nich może się znaleźć w tym samym pomieszczeniu!
Mimo że Włosi, Irlandczycy, a do pewnego stopnia także Anglicy i
Skandynawowie potrafią się śmiać z siebie, wolą być na miejscu tych, którzy
obśmiewają innych. Uważaj, by nie posunąć się za daleko w żartach na własny
temat, bo inni przestaną cię traktować poważnie.
Jest prawdopodobne, że znajdziesz się wśród obcokrajowców, którzy będą mieli
podobne poczucie humoru, ale nie do końca. Brytyjczycy preferują ironię,
Francuzi - inteligentne żarty, Niemcy - satyrę, a Włosi - pastisz. Kończę
właśnie pisanie książki o humorze Europejczyków, próbując zrozumieć, co
najbardziej śmieszy Brytyjczyków, Francuzów i Niemców. Prawda jest taka, że
kiedy przychodzi do opowiadania dowcipów, wszyscy śmiejemy się z tego
samego. Weźmy taki oto kawał:
Turysta znajduje małpę i pyta policjanta, co ma z nią zrobić. Ten każe mu
pójść z nią do zoo. Następnego dnia policjant dostrzega tego samego
mężczyznę, który spaceruje z małpą, trzymając ją za łapę. - Słuchaj - mówi
policjant - zdaje się, że kazałem ci zabrać tę małpę do zoo. - Tak -
odpowiada mężczyzna. Wczoraj poszliśmy do zoo, a dzisiaj idziemy do kina.
Po raz pierwszy usłyszałem ten kawał opowiedziany przez Francuza o Belgu;
bardzo mnie rozśmieszył (jest raczej mało obraźliwy). Ale potem usłyszałem,
jak Brazylijczyk opowiada go o Portugalczyku, Szwajcarzy pochodzenia
niemieckiego - o Austriakach, Włosi - o Carabinieri (czy to nie brzmi
znajomo?). W dwóch ostatnich wypadkach małpa zmieniła się w pingwina.
W trakcie moich badań napotkałem na żart opowiedziany przez satyryka Jacka
Fedorowicza. Żart pochodzi z lat siedemdziesiątych i na pewno jest znany
czytelnikom "Businessmana":
- Dlaczego polski milicjant zawsze przed snem stawia obok łóżka dwie
szklanki: jedną z wodą, a drugą pustą? - Bo może zachce mu się pić, a może
nie.
Jacek Fedorowicz tłumaczy, że usłyszał ten kawał później w Stanach
Zjednoczonych, gdzie milicjant zmienił się w polskiego emigranta. "Po raz
trzeci usłyszałem go we Francji. Był to żart o Belgu. Kiedy usłyszałem ten
kawał po raz czwarty, a było to w szwajcarskim Fryburgu, myślałem, że to już
koniec wędrówki tego dowcipu. Myliłem się" - mówił Fedorowicz. Po raz
kolejny usłyszał ten sam dowcip dwadzieścia lat później, znów w Warszawie,
ale tym razem jego bohaterem stał się Lech Wałęsa. Ów kawał opowiadano w
Grecji w latach osiemdziesiątych o społeczności greckiej znad Morza
Czarnego. I zapewne ten sam kawał opowiadany jest teraz przez Włochów o
Carabinieri....
Dzięki takim dowcipom wiele można się dowiedzieć o różnicach pomiędzy
Europejczykami. Zazwyczaj stawiają przedstawicieli różnych narodowości -
trzech, czasem pięciu lub więcej - w sytuacji, w której zachowują się oni
zgodnie z własną kulturą. Na przykład taki dowcip:
Trzech biznesmenów, Niemiec, Włoch i Fin - jadą razem na safari, gdy nagle z
krzaków wyłania się słoń. Niemiec patrzy na niego i myśli: "Co za silna
bestia, gdyby tylko moi in-żynierowie mogli wynaleźć coś równie wydajnego".
Włoch: "Gdybyśmy go złapali, moglibyśmy zrobić wiele pięknych rzeczy z jego
skóry". Fin zaś rozmyśla: "Ciekawe, co ten słoń myśli o mnie".
To nic innego jak kolejny sposób na to, by podkreślić, że Niemcy słyną z
doskonałych inżynierów, Włosi z projektantów, a Finowie z tenden-cji do
samokrytyki i introspekcji. Potwierdza to żart opowiedziany przez Finów o
nich samych:
- Po czym można poznać Fina ekstrawertyka? Odpowiedź: - Patrzy na TWOJE
buty...
|
|
[ Powrót do Biblioteka - artykuły prasowe | Wykaz sekcji ] |
|
|