Pod presją oglądalności(362 słów w tym tekście) (1418 ) 
KINO, Czerwiec 2004 (6/445)
autor: Feliks Falk
Brakuje nam wyrazistych, nietuzinkowych, oryginalnie zarysowanych postaci, które przykułyby naszą uwagę przez dwie godziny.
Dlaczego u nas nie powstały takie filmy, jak "Między słowami", "21 gramów", "To właśnie miłość", "Pokój syna", a nawet "Amelia" czy "Tajemnica Aleksandry"? Z lenistwa? Z braku talentu? Braku warsztatu? Otóż, moim zdaniem, jedną z przyczyn jest wszechmocna presja oglądalności, a więc konieczność stworzenia produktu, który spodobałby się wszystkim. Lepiej napisać jakąś zhomogenizowaną papkę, którą ktoś kupi, niż męczyć się nad tekstem, który może jest lepszy, ambitniejszy, z szansą na międzynarodowych festiwalach, ale nigdy nie zostanie zrealizowany. I jeśli dystrybutor nie widzi szansy zarobienia na filmie, to taki film nie powstanie. Mówimy, że takie jest prawo rynku. Powstają filmy autorskie, offowe, których autorzy czują się wolni, nie podlegają żadnej presji ani cenzurze. Takie filmy, przy sprzyjającym klimacie (a taki klimat właśnie jest w Polsce) bywają nawet rozpowszechniane dla szerokiej widowni i są dostrzegane przez krytyków. Zdobywają nagrody w Polsce i za granicą. Ale powinniśmy zadać pytanie, czy to jest wzór do naśladowania dla profesjonalnego kina?
Brakuje nam wyrazistych, nietuzinkowych, oryginalnie zarysowanych postaci, które przykułyby naszą uwagę przez dwie godziny. Ale nie groteskowych, skorumpowanych polityków, gangsterów czy nieudaczników, od których roi się w naszych scenariuszach, tych zrealizowanych i nie zrealizowanych. Potrzebni nam są bohaterowie, którzy będą wyrazicielami jakichś idei, autentycznych dramatów i konfliktów, którzy albo o coś walczą, albo się buntują, albo dążą do jakiegoś wyraźnego celu. Ze zdumieniem czytam często scenariusze, które są słabe, pozbawione elementarnego warsztatu, z nijakimi bohaterami. Zastanawiam się, co uwiodło producenta i autorów listów intencyjnych, którzy występują o dofinansowanie? Banalny scenariusz jest podstawą banalnego filmu, kształtującego gust publiczności, ale kiedy odnosi sukces finansowy, producenci chcą mieć więcej takich filmów i zamawiają podobne scenariusze, które dokonują jeszcze większej korozji w umysłach widzów.
Wiadomo, że pisanie scenariuszy to proces twórczy, w którym mieszają się intuicja, talent i elementarna wiedza o strukturze scenariusza. Wiedza, nabywana wraz z kolejnymi scenariuszami, które zostały zrealizowane bądź nie. A także wiedza, którą nabywa się w odpowiednich szkołach, a potem szlifuje się ją już w praktyce. Cokolwiek by myśleć o edukacji scenariopisarskiej, jedno jest pewne: ten zawód stał się dzisiaj specjalizacją wymagającą znacznie głębszej wiedzy niż dawniej.
|
|