| Logowanie | | Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów. |
|  |  |  |
Warsztaty zamiast zespołów(579 słów w tym tekście) (1375 ) 
KINO, Czerwiec 2004 (6/445)
autor: Agnieszka Holland
To, czego najbardziej teraz brak w polskim kinie, to nawet nie pieniądze.
Brakuje tego, czym były Zespoły Filmowe z lat 70.
Podczas pracy ze studentami w szkole filmowej w Łodzi miałam poczucie, że
ludzie ci są absolutnie samotni. Ich naturalną tendencją byłoby pozostanie w
tej szkole na zawsze. Świat wokół jest dla nich wielką niewiadomą, czarną
dziurą, nie wiadomo bowiem, dokąd skierować kroki po wyjściu ze szkoły. Jak
to wygląda na Zachodzie?
W Europie sytuacja nie jest aż tak różna od naszej. W bogatszych krajach
różnica polega na tym, że istnieje ustawodawstwo, które ustanawia sposób
finansowania i promowania rodzimej kinematografii. Istnieją różne komisje i
różne programy wsparcia, telewizje mają więcej pieniędzy na produkcję
filmów. We Francji, Belgii, Niemczech bardzo wiele środków na rozwój
scenariuszy i produkcję filmową pochodzi z pieniędzy publicznych. Zaledwie
2-3 tytuły rocznie spośród wielkiego kina europejskiego przekraczają granice
kraju swej produkcji.
Europejskie kino boryka się z problemem scenariusza. Spójrzmy, które filmy
europejskie odnoszą sukces, zdobywają szerszą międzynarodową widownię. Są to
- według mnie - bajki. Bajki, opowiedziane w sposób osobisty, z talentem
filmowym. Myślę tu o "Porozmawiaj z nią" Almodovara, z bohaterem w typie
"Jasia głuptaska", który okazuje się w końcu głębszy i sprawiedliwszy od
innych. Podobnie jest z Amelią, która jest bohaterką bajkową; podobnie jest
z filmem Kaurismäkiego "Człowiek bez przeszłości", którego bohater musi
stracić tożsamość, by mógł potem czynić dobro. "Edi", film, który z całego
polskiego młodego kina odniósł największy sukces komercyjny, jest filmem
podobnego rodzaju. Jego bohater jest kimś z marginesu, kto okazuje się
lepszy od wszystkich i generuje dobro.
Żeby osiągnąć sukces u widowni, a jednocześnie zyskać uznanie krytyki i
festiwali, trzeba więc robić bajki, jednocześnie gorzkie, może tragiczne,
które zamiast katharsis niosą ze sobą niemalże religijną pociechę. Świadczy
to o tym, że w jakimś sensie nie tylko telewizja, ale i twórczość "wyższa"
ucieka od konfrontacji z brutalnością życia.
System kina amerykańskiego wygląda zupełnie inaczej. W kinematografii
amerykańskiej powstaje ogromna liczba scenariuszy. Z mojego doświadczenia
wynika, że najlepsze scenariusze nie są realizowane.
Nie jest prawdą, że kino współczesne jest kinem producenckim. Jest kinem
specjalistów od marketingu. Kieruje się do produkcji film, jeśli wiadomo z
góry, jak go sprzedać. Nie szczędzi się pieniędzy na development, czyli na
fazę scenariusza. Nie wydaje mi się, żeby dla nas był to wzór do
naśladowania. Po pierwsze, z powodów finansowych, po drugie zaś - tym się
Europejczycy różnią od Amerykanów, że nie chcą ciągle słuchać tych samych
historii. Poszukują czegoś nowego. Chcą mówić we własnym imieniu, a nie
gubić się w wielkiej masie.
Scenariusz amerykański jest dziełem zwykle około 50 osób, które pracują nad
nim podrzucając nowe pomysły, zmieniając dialogi. W podpisie figuruje
zazwyczaj 1 do 4 nazwisk, w zależności od umowy podpisanej przez gildię
scenarzystów. Bardzo rzadko scenariusz jest dziełem jednej czy dwóch osób,
czyli głosem indywidualnym.
Nie jest to dla nas wzór do naśladowania. Ale to, do czego bym namawiała i
co jest realne, to stworzenie warsztatów filmowych na wzór Sundance
Laboratory. Pomysł warsztatów stworzył Robert Redford, następnie idea ta
została przechwycona przez innych, także w Europie, np. we Francji. W
Sundance reżyserzy i scenarzyści (nie tylko zresztą młodzi) ze swoimi
projektami spotykają się z gronem doradców, by przez np. 2 tygodnie
analizować tekst scenariusza. Ten sam projekt jest następnie analizowany
przez operatorów, reżyserów, co więcej, niektóre sceny filmowane są kamerą
cyfrową.
Ponieważ nie możemy liczyć ani na wielkie pieniądze, ani na to, że się nagle
zmieni atmosfera wokół polskiej kinematografii czy układ
polityczno-legislacyjny, jako stowarzyszenie, grupa filmowców starszych i
młodszych, powinniśmy takie warsztaty stworzyć.
|
|
[ Powrót do Biblioteka - artykuły prasowe | Wykaz sekcji ] |
|
|