| Logowanie | | Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów. |
|  |  |  |
Psychologia mas(411 słów w tym tekście) (2009 ) 
lem.onet.pl
autor: Stanisław Lem
Dawno temu, bo jeszcze w roku 1895, uczony francuski
Gustave le Bon opublikował książkę pod tytułem Psychologia
mas. Przedstawił w niej, bodajże po raz pierwszy, niezmiennie
powtarzający się w historii fenomen swoistego roztapiania się
poszczególnych indywidualności w ludzkiej masie. Ukazał na
przykładach, zaczerpniętych zwłaszcza z rewolucji
francuskiej, w jaki sposób powstają stadne zrywy zbiorowości
ludzkiej, w jak niezwykłej mierze górują w nich emocje nad
rozumem, jak bardzo nieuchronnie przekształca się dowolna
prawie jednostka, bez względu na jej wykształcenie i
pochodzenie, w atom zbiorowego ruchu, który może zarówno
niszczyć jak dążyć ku jakimś ideałom.
Le Bon przekonująco udowodnił jednak, na podstawie bogatego
materiału faktograficznego, że uruchomione masy w zasadzie
działają destrukcyjnie, niszcząco i gwałtownie. Typowe dla
poszczególnych osobowości hamulce moralne roztapiają się
niejako w burzy namiętności, która zdaje się całkowicie
zwalniać człowieka z tłumu od osobistej odpowiedzialności za
czyny, ponieważ staje się on tylko anonimowym elementem.
Psycholog francuski zajął się też ukazaniem okoliczności, w
jakich powstają, zdobywają szacunek, prestiż oraz sławę
przywódcy mas. Podkreślał i ukazywał, że taki lider niejako
sam sobie nadaje autorytet, zwracając się do potencjalnych
zwolenników w sposób prosty i kategoryczny, apelując do ich
oczekiwań i grając przede wszystkim na negatywnych emocjach
słuchaczy. Przywódca taki nie argumentuje za pomocą
rozumowania logicznego, nie ukazuje konkretnych dowodów
przeciwko tym, których piętnuje, lecz głosi swoje orzeczenia
oszczercze, brutalne, oczerniające, oświadcza, iż posiada
konkretne dane, ujawniające przestępcze czynności
przeciwników, ponadto zaś rzuca liczne hasła oraz obietnice,
zapewniając, jak wspaniale nagrodzeni będą ci, którzy za nim
pójdą.
Le Bon rozróżniał dwie kategorie przywódców mas. Po jednej
stronie dostrzegał apostołów, natchnionych religijnie
idealistów, wybitnych mówców; po drugiej natomiast postaci
mniejszego kalibru, które posługują się retoryką arogancji,
nieustannie wysilonych powtórzeń, pomówień, oszczerstw,
dzięki czemu mobilizują i kierują w pożądaną przez siebie
stronę gniew albo zawiść tłuszczy. Przywódcy tego drugiego
rodzaju są historycznie bardziej ułomni, niejako tymczasowi,
ponieważ wielokrotnie zdarzało się w dziejach, że potrafili
równie szybko zdobyć prestiż i zaufanie, jak potem je
utracić, aby zniknąć z politycznej sceny.
Praca Le Bona była jedną z pierwszych prób ukazania roli,
którą w pewnych okolicznościach odgrywają masy dochodzące do
władzy. Władzę tłumu nazywamy i dzisiaj ochlokracją. Może ona
w sposób paradoksalny, lecz prawdziwy zmierzać ku krótko
triumfującej wzniosłości, moralnie ponadprzeciętnej, jak i
wyżywać się w morderczych szałach. W taki sposób masy ludzkie
poruszają się w skrajni pomiędzy anarchią i zniewoleniem.
Francuski psycholog twierdził, że łagodnych, dobrze im
życzących władców masy lekceważą, mając ich za słabych.
Natomiast łatwo padają łupem tyranów, którym długo pozostają
wierne i wznoszą pomniki chwały.
|
|
[ Powrót do Biblioteka - artykuły prasowe | Wykaz sekcji ] |
|
|