| Logowanie | | Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów. |
|  |  |  |
PR „trzciny i lotosu”(701 słów w tym tekście) (1236 ) 
Źródło:prnews.pl
Autor:Tomasz Maliszewski
PR to dziedzina wiedzy stara jak świat. Chociaż na przestrzeni wieków zmieniały się technologie komunikowania – od relacji „face to face” po elektroniczną transmisję danych – to idea „stosunków publicznych” wciąż pozostaje taka sama.
Wbrew powszechnie panującemu przekonaniu, PR nie jest wynalazkiem XX, ani nawet XIX wieku. Jego korzenie sięgają daleko wcześniej. Jeśli za ojca Public Relations uznać amerykańskiego dziennikarza Ivy’ego Lee, to z pewnością praojcami „piaru” (w szerokim znaczeniu tego słowa) byli starożytni Egipcjanie i Asyryjczycy. Doskonale znali oni bowiem taktyki i strategie dbania o autorytet przywódcy i budowania wizerunku, a to, jak wiadomo, fundamenty PR po dziś dzień. Antropologiczne spojrzenie na Public Relations urosło nawet do rangi dziedziny wiedzy akademickiej. Na przykład w programie Podyplomowych Studiów Public Relations w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania w Warszawie przewidziano zajęcia „Techniki PR w starożytności”. Współczesnemu „specowi od relacji społecznych”, uzależnionemu od Internetu i komputera, taka myśl może w pierwszej chwili wydać się absurdalna, a nawet niedorzeczna. Zwłaszcza polskiemu „piarowcowi”, tym bardziej, że po dziś dzień nikt nie wpadł na pomysł, jaką sensowną, jednoznaczną nazwę – polski odpowiednik językowy, przyjąć w powszechnym stosowaniu. Dla wielu osób dziedzina ta wydaje się wciąż nie do końca „oswojonym” wynalazkiem współczesności, będącym konsekwencją pojawienia się nowych środków komunikowania i ogromnego wzrostu zapotrzebowania na „reprodukcję” medialnych wizerunków osób, firm, instytucji, produktów. Wiele osób zalicza ten zawód do najnowszych profesji, na równi z zawodem maklera giełdowego, brokera, informatyka czy menedżera. „Niech poszkodowany uwikłany w aferę stanie przed moją statuą „Króla Prawa” i niech przeczytana mu będzie pokryta pismem stella, tak aby w ten sposób usłyszał moje cenne przepisy. Niech moja stella wskaże mu jego sprawę, niech zobaczy swój przypadek, niech jego serce się rozszerzy” – czytamy w Kodeksie Hammurabiego. Relacje face to face z królem, najwyższym autorytetem prawa i sędzią, nie mogły przebiegać chaotycznie i w sposób nieuregulowany, nie mogło również być mowy o jakiejkolwiek przypadkowości. „Relacje publiczne” w tej gestii pełne były symboliki: symbolicznych gestów i zwrotów. Regulacja na piśmie określonych zachowań w publicznych stosunkach i próba sklasyfikowania ich w kodeksach, to doskonały przykład rodzącego się właśnie PR. Już w starożytności wiedziano, jak zjednać sobie pracowników nowej organizacji – państwowej bądź religijnej – powstałej w wyniku połączenia dwóch starych, zwłaszcza, jeśli do tej pory konkurowały ze sobą. Najlepsze efekty przynosiło jednoczesne odwołanie się do symboliki obydwu z nich – dowiedzą się słuchacze Podyplomowego Studium PR w Wyższej Szkole Finansów i Zarządzania w Warszawie. Historia uczy, że czytelność insygniów władzy, chociażby w przypadku jednoczenia się królestw, to podstawowy warunek zjednania sobie wszystkich poddanych. Tak było w przypadku zjednoczenia królestw Górnego i Dolnego Egiptu. Symbolika korony i tronu nowego władcy przedstawiała się aż nadto czytelnie. Odtąd władca nosił na głowie dwie korony: białą i czerwoną, zaś tron ozdobiono jakże sugestywnymi motywami: trzciny i lotosu. Współczesne media aż nadto „eksploatują” różnego typu skojarzenia i symbolikę związaną z rodziną. Specjaliści Public Relations dostrzegli, że „motywy rodzinne” mogą być doskonałym chwytem reklamowym. I tak reklamowane są „rodzinne samochody”, „rodzinne wycieczki”, ba, nawet rodzinne... margaryny. Wynalazczości należy jednak gratulować nie współczesnym specjalistom z branży reklamowej czy PR, lecz starożytnym. Dość wspomnieć, że zarówno w relacjach handlowych, jak też w relacjach dyplomatycznych, starożytni pozostawali w stosunkach zbudowanych na planie rodziny. Model patriarchalny obowiązywał przez wieki w relacjach pomiędzy władcą (bądź, w szerokim znaczeniu, osobą zarządzającą dowolną organizacją) jako głową rodziny, a podwładnymi (pracownikami) jako synami pozostającymi między sobą w stosunkach braterskich. Taki właśnie system ma swoje zastosowanie również w przypadku budowania koalicji pomiędzy państwami. Interesującą kwestią pozostają rozwiązania prawne. Synkretyzm religijny państw starożytnych ukazywał zdolność władcy do pokojowego nawiązywania stosunków z obcokrajowcami i równego ich traktowania w świetle prawa czyniąc z nich oddanych obywateli. Relacje handlowe starożytnych Asyryjczyków z kupcami z Kanes sprzyjały rozwojowi wyrobu tkanin wełnianych i umożliwiały wprowadzenie do kultury mezopotamskiej użycie ołowiu. W kwestiach cywilnych Asyryjczycy zachowują jednak legislację chroniącą dobro rodziny założonej i pozostawionej w Assur. Tylko kobieta poślubiona i żyjąca w Assur posiada status żony, mimo iż prawdopodobnie Asyryjczycy posiadali towarzyszki życia, rodem z Kanes. „PR p.n.e.” charakteryzował również synkretyzm kulturowy. Znane są próby ubogacenia organizacji poprzez połączenie jej kultury z kulturą innej. Znajomość i praktyka pisma klinowego włączyła Hetytów do universum Mezopotamii, lecz służyła jednocześnie do podkreślenia ich odrębności, Hetyci bowiem wyrażali klinami swój własny język. |
|
[ Powrót do Biblioteka - artykuły prasowe | Wykaz sekcji ] |
|
|