Witamy w Szkola Reklamy, WSR
  » Strona główna / » KONTAKT / » REKRUTACJA / » Forum / » Artykuły / » Kursy Foto / » Szkoła Wizażu
 Nawigacja
Strona główna
Kontakt
 » O SZKOLE
Program
Ludzie
Struktura
Wyposażenie
Partnerzy i Patroni
Więcej o szkole
 » PRACE SŁUCHACZY
Galeria WSR
Strony słuchaczy
Fotolab
Galeria Witraże
Dorobek
 » RÓŻNOŚCI
Encyklopedie
Linki
 » SPOŁECZNOŚĆ
Twoje konto
Wyślij newsa
Uwagi/Sugestie
Poleć nas
 Szukaj


 Logowanie
Pseudonim

Hasło

Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów.

Białe plamy nad czarną Afryką

(621 słów w tym tekście)
(1258 )   Strona gotowa do druku



Źródło: kwartalnik Fotografia; 11/2003

Autor: Bogdan Konopka


Zadaję sobie pytanie: co ja właściwie wiem o Afryce, mimo że przydarzyło mi się poznać skrawek Tunezji, a ostatnio postawić stopy na Saharze w Mali? Przecież nie potrafiłbym wymienić z pamięci nazw wszystkich 50 krajów tego kontynentu, a już na temat kultury czy historii większości z nich nie mam zielonego pojęcia. Za młodu musiałem czytać i wierzyć w „Murzynka Bambo”, a kiedy podrosłem mogłem emocjonować się naiwnie nieprawdziwymi przygodami Stasia i Nel.

Niewiele pomaga poznanie znakomitej książki „Heban” Kapuścińskiego i sporadyczny kontakt ze sztuką afrykańską w wydawnictwach „Revue Noir”, jak i wspaniały atlas świata wydany przez „Le Monde” z okazji trzeciego tysiąclecia. A z fotografią afrykańską zetknąłem się dopiero we Francji w połowie lat 90. i mogłem powoli zacząć przywracać właściwy kolor białym plamom mej niewiedzy o Afryce.

Ale czym jest fotografia afrykańska i czy w ogóle istnieje? Okazją do odpowiedzi na to pytanie stały się w roku 2001 czwarte już Spotkania Fotograficzne w Bamako w Mali. Pierwsze Biennale odbyło się tam w roku 1994 z inicjatywy dwojga zapaleńców, francuskich artystów Françoise Huguier i Bernarda Descamps i aż dziw, że udało im się do takiego festiwalu doprowadzić, mając do dyspozycji niemal wyłącznie własny zapał. Dziś jest to potężna impreza pod patronatem Malijskiego Ministra Kultury i francuskiej AFFA*) przy Ministerstwie Spraw Zagranicznych, która realizuje pośród innych program o nazwie „Afrique en creations”. Jak pisze we wstępie do katalogu festiwalu jego dyrektor artystyczny Simon Njami: początkowo na jego kręgosłup składały się głównie fotografie dokumentalne zaliczane w poczet tzw. Dziedzictwa Narodowego poszczególnych krajów. Przygotowując się do roku 2001 postanowiono poszukać głębiej i próbować dotrzeć do sedna pytania o współczesną fotografię afrykańską. To znaczy taką – która uwolniona z kolonizacyjnej przeszłości i naleciałości kulturowych – wypowiada się własnym, współczesnym językiem.

Jeśli wziąć pod uwagę rozmiary tego kontynentu i ekstremalnie zróżnicowaną przeszłość państw, narodów, plemion i klanów, odmienną sytuację geograficzną, klimatyczną, a także ekonomiczną, staje się jasne, że wspólna mowa fotografii w Afryce właściwie nie istnieje, nawet tam, gdzie sytuacja materialna pozwala pojedynczym osobnikom na podobne działania. Dlatego, jak pisze Simon Njami, można mówić o pojedynczości w fotografii afrykańskiej, nigdy o pluralizmie i tylko według takiego klucza odbierać to, co istnieje. Zdarza się także i tak, że odosobniony artysta mówi językiem, do którego Europejczyk nie może odnaleźć klucza i albo interpretuje coś opacznie, albo – co gorsza – odruchowo odrzuca.

Spotkania w Bamako podzielone zostały na kilka części. Była więc wystawa międzynarodowa z udziałem współczesnych fotografów z czternastu państw, wystawy monograficzne z ośmiu państw, wystawy narodowe z sześciu państw, wystawy tematyczne, a w tym bardzo interesujące „Fotografia wędrowna” oraz „Diaspora, czyli Afryka na emigracji”. Jeśli do tego dodać wystawy, które tam przywędrowały z innych kontynentów, to obraz tego Biennale jawi się iście imponująco – na miarę wielkości Afryki. Zresztą Afryka wzbudza coraz większe zainteresowanie. Fotografie z Bamako po zakończeniu festiwalu krążą po świecie, od Brazylii po Chiny, od USA aż po Europę; niespodziewanie dotarły w listopadzie ubiegłego roku nawet do Bratysławy. Osobiście miałem okazję zobaczyć je w Paryżu**) i poznać kilku autorów, jak i organizatorów, którzy udostępnili publikowane obok fotografie pochodzące z katalogu wystawy. Jest to więc skrócony przekrój „Spotkań w Bamako” i mam nadzieję, że uda mi się pojechać na następny festiwal zaplanowany na wrzesień tego roku. Wówczas będę mógł zdać relację na żywo i podjąć próbę szerszego zaprezentowania w „Kwartalniku Fotografia” kilku wybranych sylwetek z mało znanego świata fotografii afrykańskiej.

*) AFFA – dokładnie: Association Française d’Action Artistique á l’étranger. Jest to spora instytucja podległa francuskiemu Ministerstwu Spraw Zagranicznych finansująca wszystko, co wiąże się z kulturą francuską poza granicami Francji.

**) Wystawa „En direct de Bamaco – une sélection des 4e Rencontres de la Photographie Africaine” odbyła się od 10 września do 26 października w galeriach FNAC Etoile oraz FNAC Forum des Halles w Paryżu.
  

[ Powrót do Biblioteka - artykuły prasowe | Wykaz sekcji ]
© 2000.06.12-2008 Legion | powered by PHP Nuke
Przyjaciele: • Szachy, Magazyn Szachista • Strony internetowe, druk, dtp • PZSZach, Szachy