Witamy w Szkola Reklamy, WSR
  » Strona główna / » KONTAKT / » REKRUTACJA / » Forum / » Artykuły / » Kursy Foto / » Szkoła Wizażu
 Nawigacja
Strona główna
Kontakt
 » O SZKOLE
Program
Ludzie
Struktura
Wyposażenie
Partnerzy i Patroni
Więcej o szkole
 » PRACE SŁUCHACZY
Galeria WSR
Strony słuchaczy
Fotolab
Galeria Witraże
Dorobek
 » RÓŻNOŚCI
Encyklopedie
Linki
 » SPOŁECZNOŚĆ
Twoje konto
Wyślij newsa
Uwagi/Sugestie
Poleć nas
 Szukaj


 Logowanie
Pseudonim

Hasło

Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów.

Pejzaże ludzkich twarzy, czyli niezwykłe barwy szarości

(1054 słów w tym tekście)
(1107 )   Strona gotowa do druku



Źródło: miesięcznik KINO; luty 2005

Autor: Tadeusz Szyma


"Późne dzieła wielkich mistrzów" to charakterystyczna i inspirująca kategoria, która pomaga lepiej zrozumieć bogaty dorobek wybitnych, długo aktywnych twórców. Powracają w niej znamienne dla danego artysty tematy, nurtujące go problemy, ujęcia określające wyrazisty styl jego dzieła i typowi dlań bohaterowie. A także niezrealizowane pomysły, niedokończone projekty... Jest to szczególnie interesujące, gdy mistrz nie zamierza bynajmniej żegnać się z kształtowanym przez lata warsztatem, lecz w kolejnym - późnym już dziele, bilansując w pewien sposób życiowe dokonania, stara się jednocześnie postępować zgodnie z duchem czasu i podejmować wyzwania współczesności.

Taki właśnie przypadek stanowi nowy film Kazimierza Karabasza - "Spotkania". Będzie to dla wszystkich miłośników jego twórczości cenne, bo mające charakter autobiograficzny i autotematyczny zarazem, źródło wiedzy o dorobku i artystycznej drodze reżysera "Muzykantów" oraz o kanonie etycznym tego rygorystycznego dokumentalisty, wyjątkowo odpowiedzialnie docierającego do prawdy o człowieku i otaczającym go świecie.

Wydarzeniem, wokół którego skupia się i organizuje filmowa zawartość "Spotkań", jest fakt niedawnego nabycia przez Karabasza małej cyfrowej kamery. Twórca, którego największe osiągnięcia artystyczne przypadły na czasy posługiwania się przez dokumentalistów sprzętem ciężkim i nieruchawym - ogromnymi trzydziestokilogramowymi kamerami, obsługiwanymi przez paroosobową ekipę, został urzeczony niezwykłymi możliwościami, a nade wszystko prostotą, mobilnością i dyskrecją działania półtorakilogramowej "kamerki". Opanowawszy umiejętność sprawnego posługiwania się nią, mógł wystąpić również w roli autora zdjęć do swego nowego dokumentu, który jest luźną kompozycją notatek filmowych. Są tu, ilustrowane także starymi fotografiami, osobiste refleksje i wspomnienia z łódzkiej szkoły filmowej, z okresu zawodowej praktyki w Nowej Hucie i wreszcie - wieloletniej pracy w warszawskiej WFD na Chełmskiej, w czasach świetności polskiego dokumentu. Są też fragmenty zarejestrowanych, już samodzielnie, spotkań z przyjaciółmi i współpracownikami: znakomitym operatorem Stanisławem Niedbalskim, zmarłym niedawno Janem Łomnickim i niezwykłym malarzem Jerzym Mierzejewskim; a także przypomnienia dawniejszych spotkań z bohaterami jego słynnych filmów: Frankiem W. (Wróblem) czy Grażyną z filmu "Sobota". Nie zabrakło również - w nawiązaniu do zrealizowanych i nie zrealizowanych projektów - typowo Karabaszowskich szkiców dokumentalnych o społecznych przemianach ostatniej doby, znajdujących wyraz czy to w pokoleniowych różnicach mentalności rodziców (uformowanych w PRL-u) i ich dzieci (urodzonych w 1980 roku), czy w kontrastujących się coraz gwałtowniej i dramatyczniej w dzisiejszej Polsce "obszarach biedy i zasobności".

Najnowszy film Karabasza ma więc również w swej wymowie, dość złożony charakter. To bardzo osobisty, małoekranowy esej - i próba bilansu, i po trosze sentymentalna podróż... Swoista antologia refleksji, także filozoficznych i estetycznych, snutych wraz z przyjaciółmi-artystami. Zapis uwag o zmieniającym się świecie i Polsce dwu epok, o tajnikach procesu twórczego... A przede wszystkim o filmie dokumentalnym i jego bohaterach - zwyczajnych ludziach, którym tak trudno oddać sprawiedliwość w wizualnym przekazie, ukazać niebanalną prawdę o ich życiu wewnętrznym, stanie świadomości i autentycznych, głębokich przeżyciach. "Spotkania" to także swoista rekapitulacja artystycznego i etycznego credo dokumentalisty, debiutującego przed półwieczem, i dzisiejsze potwierdzenie przezeń obowiązującej mocy tych zasad. Najważniejsze jednak, że bez trudu odnaleźć w nich można klimat dawnych filmów Karabasza, znajomy rytm narracji, nastrój sprzyjający zadumie, a zwłaszcza tę samą wrażliwość na drugiego człowieka. Filmowane dziś przez Karabasza twarze studentów, wypowiadających się o swych rodzicach, budzą podobne poczucie bliskości, pokrewieństwa i międzyludzkiej solidarności, płynące z uświadomienia sobie współuczestnictwa we wspólnym losie tej samej, jednej rodziny człowieczej.

Jest zrozumiale, że w tym, dość skromnym jednak, a dla twórcy - w pewnym sensie eksperymentalnym filmie, znacznie więcej dostrzeże ten, kto zna i pamięta inne, dawne obrazy Karabasza, rozumie personalistyczną w istocie ich wymowę i docenia znaczenie, jakie odegrały w procesie trudnych zmagań: nieśmiałych jeszcze w latach 60. i 70. tendencji indywidualistycznych - z narzucanym odgórnie w PRL-u kolektywizmem.

Dlatego bardzo cenną pomocą, zwłaszcza dla młodszego widza, może stać się filmowy dokument Andrzeja Sapiji "W poszukiwaniu zwykłego człowieka, czyli obserwacje z planu dokumentalisty". Jest to całościowe, historyczne i syntetyzujące spojrzenie na imponujący dorobek artystyczny Kazimierza Karabasza, ale zainspirowane właśnie wiadomością o zakupieniu przezeń małej cyfrowej kamery i obejmujące coraz to szerszy horyzont poznawczy w miarę posuwania się pracy nad realizacją "Spotkań". Sapija uważnie obserwuje zaskakujące poczynania doświadczonego reżysera zafascynowanego jak dziecko nowym wynalazkiem trzymanym w rękach. Dokumentuje jego "pierwsze ujęcie w życiu" i systematycznie rejestruje kolejne etapy działań: na planie i w domowej montażowni, z żoną, Lidią Zonn, eksponując zasadnicze momenty realizacji nowego filmu starego mistrza. A wszystko osadza w szerokim kontekście klasycznych dokonań swego niegdysiejszego profesora z łódzkiej filmówki i opatruje obszernym, podwójnym komentarzem: własnym i samego Kazimierza Karabasza. Dawny nauczyciel zdaje się mniej powściągliwy a nawet bardziej skłonny do wynurzeń i zdecydowanych deklaracji niż w swoim własnym filmie.

I właśnie bezpośrednie wypowiedzi Karabasza do kamery Sapiji - czy to spontaniczne zwierzenia i wyznania, czy też wypowiadane z namysłem odpowiedzi na zadawane pytania, są szczególnie interesujące. Mówiąc o bohaterach swoich filmów twórca "Roku Franka W." zwraca uwagę, że najtrudniejsze dla filmowego dokumentalisty są tematy najzwyklejsze: "im bardziej temat jest banalny, tym trudniej znaleźć w nim coś wartościowego". A przecież właśnie "najzwyklejsza codzienność" była domeną największych osiągnięć artystycznych tego reżysera, który - jak to trafnie podkreśla Sapija - obserwując ją swym wyjątkowo "cierpliwym okiem", potrafił wydobywać z jednolitej na pozór szarości niezwykłe barwy. Chciałoby się, by w dobie stadnej pogoni dokumentalistów za najłatwiejszymi atrakcjami taka konstatacja, wzmocniona rangą wypowiadającego ją autorytetu, zyskała jakiś rezonans w środowisku, zwłaszcza twórców telewizyjnych. Podobnie jak inne ważne uwagi i zalecenia mądrego twórcy ponad 30 filmów dokumentalnych - zwłaszcza o potrzebie rzetelności w kreowaniu wizerunku człowieka na ekranie i wymogu poczuwania się do szczególnej odpowiedzialności za ten wizerunek. Znamienne, że w odpowiedzi na pytanie Sapiji, co jest niedopuszczalne w praktyce filmowego dokumentalisty, Karabasz odpowiada, że wszystko to, co mogłoby zakwestionować człowieczeństwo osoby, wystawionej bez jej zgody na łaskę i niełaskę kamery.

Nic dziwnego, że mając tak rygorystyczne podejście do pracy dokumentalisty filmowego, Karabasz pozostawił w swym dorobku prawdziwy "pejzaż ludzkich twarzy", rzeźbionych obiektywem kamery - prawdziwie ludzkich wizerunków, i że tak bardzo związał się emocjonalnie z bohaterami swoich filmów. Nic to, że dokumentalista z kamerą, czekający cierpliwie na właściwy moment rejestracji jakiegoś istotnego rysu człowieczeństwa innej osoby, skazany jest na dotkliwe ograniczenie, iż zdoła uzyskać tylko "fragment", tylko ułamek prawdy o człowieku, skoro z tych fragmentów - takich jak w filmach Karabasza - można złożyć i zbiorowe portrety pokoleń, i prawdziwie epicki obraz minionego czasu.

Spotkania
Scenariusz, reżyseria i zdjęcia Kazimierz Karabasz. Montaż Lidia Zonn. Produkcja Studio Filmowe Kronika - Program 2 TVP SA, Polska 2004. Czas 56 min

W poszukiwaniu zwykłego człowieka...
Scenariusz, reżyseria, zdjęcia i montaż Andrzej Sapija. Produkcja Kamerovid - Program 1 TVP SA - EPA - APF, Polska 2004. Czas 52 min
  

[ Powrót do Biblioteka - artykuły prasowe | Wykaz sekcji ]
© 2000.06.12-2008 Legion | powered by PHP Nuke
Przyjaciele: • Strony internetowe, druk, dtp • Szachy, Magazyn Szachista • PZSZach, Szachy