Witamy w Szkola Reklamy, WSR
  » Strona główna / » KONTAKT / » REKRUTACJA / » Forum / » Artykuły / » Kursy Foto / » Szkoła Wizażu
 Nawigacja
Strona główna
Kontakt
 » O SZKOLE
Program
Ludzie
Struktura
Wyposażenie
Partnerzy i Patroni
Więcej o szkole
 » PRACE SŁUCHACZY
Galeria WSR
Strony słuchaczy
Fotolab
Galeria Witraże
Dorobek
 » RÓŻNOŚCI
Encyklopedie
Linki
 » SPOŁECZNOŚĆ
Twoje konto
Wyślij newsa
Uwagi/Sugestie
Poleć nas
 Szukaj


 Logowanie
Pseudonim

Hasło

Nie masz jeszcze konta? Możesz sobie założyć. Jako zarejestrowany użytkownik będziesz miał kilka przywilejów.

Słabo widziana część kontynentu

(997 słów w tym tekście)
(1077 )   Strona gotowa do druku



Źródło: www.e-marketing.pl
Opracowanie: Mirosław Lebiecki

Koniec starego i początek nowego roku skłaniają do podsumowań. Wszyscy chyba zgadzamy się z opinią, że marketing internetowy w Polsce stoi przed poważnymi barierami wzrostu. Liczba klientów posiadających dostęp do Sieci jest mocno ograniczona, podobnie jak czas spędzany online przez tych szczęśliwców, którzy korzystają z dobrodziejstw nowego medium. Niedostatki infrastrukturalne powodują, że zakupy przez Internet często nie są konkurencyjne wobec konwencjonalnych. Poziom rozwoju gospodarczego i nasilający się kryzys sprawiają, że siła nabywcza przeciętnego konsumenta jest wciąż niewielka. To wszystko prawda - jeżeli chodzi o "internetowy marketing w Polsce". Ale czy te same ograniczenia dotyczą "polskiego marketingu internetowego"?

To rozróżnienie nie jest bynajmniej kwestią semantyki. O ile stacja telewizyjna czy też gazeta mają pewien, ograniczony geograficznie zasięg, to informacja umieszczona na World Wide Web manifestuje się wszędzie tam, gdzie jest ( w sensie geograficznym ) postrzegający ją internauta. Jakby nigdzie, a zarazem potencjalnie wszędzie.

Polski marketing internetowy niekoniecznie musi być tylko tym uprawianym przez i dla ludzi mieszkających w Polsce. Jest on raczej częścią "niewidzialnego kontynentu" - globalnego rynku mediowanego poprzez Internet. Każda firma umieszczająca swą witrynę w cyberprzestrzeni staje się w pewnym sensie firmą globalną. Taka firma ma prawo zawęzić rynek, który obsługuje do ludzi mieszkających w Polsce, ale powinna to być świadoma decyzja. Już używając języka polskiego, taka firma potencjalnie przemawia do wszystkich ludzi znających ten język, z których wielu mieszka przecież poza granicami Polski. Tłumacząc strony internetowe na języki obce, a szczególnie na język angielski, firma ma możliwość dotarcia do potencjalnych klientów mieszkających w innych, nawet odległych krajach.

Takie autorytety jak Alan Mitchell i Peter Drucker wskazują, że specyfika marketingu internetowego zasadza się na tym, że pomaga on raczej w kupowaniu aniżeli w sprzedawaniu. Tak więc w wielu wypadkach firma stosująca marketing internetowy nie musi nawet "posiadać" produktu, czy usługi, której szuka klient.

Teoretycznie możemy więc wyobrazić sobie sytuację, w której bazująca w Polsce firma pomaga szwedzkiemu klientowi wybrać i kupić brazylijską kawę, niemieckiemu klientowi miejsce w hotelu w Meksyku, lub też amerykańskiemu francuskie wino. Wszyto czego potrzebuje taka firma to dostęp do klientów i do niezbędnej informacji. Teoretycznie większość informacji potrzebnej do podjęcia takiej działalności jest potencjalnie darmowa i dostępna dla każdego. Wobec znanych wszystkim ograniczeń dla rozwoju sektora internetowego w samej Polsce, adresowanie oferty do setek milionów klientów mieszkających w innych krajach wydaje się logiczną, alternatywną drogą rozwoju dla firm internetowych. Tym bardziej, że wielu z tych klientów cieszy się dużo wyższymi dochodami od statystycznego klienta z Polski.

W praktyce pozyskanie i opracowanie informacji zawsze łączy się z wysiłkiem i kosztami. Chociażby dlatego, że duża ilość informacji, zwłaszcza tej najbardziej wartościowej, zapisana jest jeszcze w nośnikach fizycznych - dokumentach, książkach, czy choćby w głowach ludzi. A koszty decydują o konkurencyjności. Można więc założyć, że na ogół firma bazująca w Polsce będzie bardziej konkurencyjna, jeżeli sięgnie do informacji znajdującej się w Polsce i zapisanej w języku polskim. Sięgając z jednej strony do znajdujących się w Polsce źródeł informacji, a z drugiej, wychodząc jednocześnie naprzeciw potrzebom klientów mieszkających w innych krajach, firma może zaproponować wręcz unikalną ofertę. Taką właśnie możliwość wykorzystał oksfordzki historyk Norman Davies, który czerpiąc z polskich i innych do tego momentu nieznanych na Zachodzie źródeł, napisał pierwszą całościową historię Europy. Przypomnijmy też, że tylko w Wielkiej Brytanii pierwsze 100 tysięcy egzemplarzy książki pana Daviesa sprzedano w ciągu zaledwie tygodnia. Można więc przypuszczać, że sięgnięcie do polskich źródeł przyniosło profesorowi Daviesowi nie tylko prestiż i sławę, ale także korzyści natury ekonomicznej. Piękny i godny naśladowania przykład.

Spoglądając z mroźnego Montrealu w polską stronę "niewidzialnego kontynentu", trudno jednak zauważyć wielu naśladowców profesora Daviesa. Jeżeli pominiemy zagadnienie eksportu w sektorze B2B, który rządzi się szczególnymi prawami i odbywa poprzez kanały niedostępne dla osób postronnych, to oferta Polski dla internautów mieszkających w innych krajach przedstawia się nader skromnie. Jest to intrygujące co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze, polska gospodarka potrzebuje eksportu dla zbilansowania deficytu handlowego. Po drugie, istnieją już co najmniej dwa rynki wręcz domagające się obsługi przez bazujące w Polsce firmy. Te dwa rynki to 1) Polacy i osoby polskiego pochodzenia zamieszkujące w innych krajach, a których specyficzny styl konsumpcji wiąże się z potrzebą lub preferencją w odniesieniu do produktów i/lub usług wytwarzanych w Polsce; 2) Osoby innych narodowości zainteresowane polską kulturą lub odwiedzeniem Polski.

Oba te rynki mają podobne cechy:

istnieje duże prawdopodobieństwo, że klienci cenią, lubią, a nawet uwielbiają określony produkt lub usługę; klienci są rozproszeni w przestrzeni geograficznej, co sprawia, że efektywne zaspokojenie ich potrzeb przez media komunikacji masowej jest utrudnione lub nawet niemożliwe; klienci są bardziej niż przeciętni skłonni do pozostawania w relacji lojalności wobec dostawcy, głównie z powodu braku alternatyw;

W przypadku osób zamieszkujących kraje rozwinięte, dodatkowo: klienci dysponują większą siłą nabywczą niż statystyczny Polak; klienci w większym zakresie niż statystyczny Polak korzystają z Internetu. Powyższe cechy sprawiają, że takie media, jak World Wide Web, czy e-mail, jak też narzędzia marketingu interaktywnego oraz zasady CRM wydają się szczególnie odpowiednie do obsługi tych rynków. Nie byłoby chyba przesadą wysuniecie przypuszczenia, że przynajmniej niektóre ich segmenty mogą być obsługiwane wyłącznie za pomocą nowych mediów.

Tam, gdzie jest rynek, wcześniej lub później pojawi się handlowiec z ofertą. Pozostaje pytanie - kto będzie zaspokajał potrzeby tych rynków? Chociaż łatwo zauważyć, że dużą część postów w polskojęzycznych internetowych dyskusjach zamieszczają Polacy zamieszkali za granicą to, za wyjątkiem internetowych księgarni, trudno spotkać oferty skierowane do tej populacji. A przecież w samych Stanach Zjednoczonych około 10 milionów osób deklaruje Polskę jako kraj swojego pochodzenia.

Wielu obcokrajowców nie związanych z Polską genealogiczne fascynuje się polskim filmem, sztuką, literaturą, bądź tez innym aspektem naszej kultury i tradycji. Niektóre z takich osób wyrażają ubolewanie, że od czasu upadku muru berlińskiego możliwości kontaktu z polską kulturą wyraźnie się zmniejszyły. Tymczasem Internet stwarza zupełnie nowe, wręcz oszałamiające możliwości skorygowania tej sytuacji. Warto z nich skorzystać, nie tylko dla prestiżu, ale także dla poprawy bilansu.

Rozwój marketingu internetowego w Polsce niewątpliwie napotyka na wiele barier. Patrząc na to z drugiej strony - ze strony niewidzialnego kontynentu - widać wyraźnie, że perspektywy dla rozwoju polskiego marketingu internetowego są nieomal nieograniczone.
  

[ Powrót do Biblioteka - artykuły prasowe | Wykaz sekcji ]
© 2000.06.12-2008 Legion | powered by PHP Nuke
Przyjaciele: • Szachy, Magazyn Szachista • Strony internetowe, druk, dtp • PZSZach, Szachy