Niebo o zachodzie słońca(969 słów w tym tekście) (2179 ) 
FOTO, maj 1999
autor: JAN CZYŻEWSKI
Zachody i wschody słońca najczęściej kojarzą się z osławionym jeleniem na rykowisku lub po prostu z najgorszym kiczem. A jednak trudno nie przyznać, że bywają one czasem fascynującym zjawiskiem.
Dlatego prawdopodobnie każdemu z nas przynajmniej raz zdarzyło się wstawać przed świtem aby podziwiać lub też fotografować wschód słońca w górach, nad morzem czy nawet w mieście. Zachody są pod tym względem mniej wymagające, tak więc dostępne nawet dla najbardziej zatwardziałych śpiochów. Ich oglądanie może być mimo to niemniej pasjonujące, a u wielu zapalonych fotografów może wywołać chęć sięgnięcia po aparat. Nawet samo niebo o świcie lub zmierzchu potrafi stworzyć interesujący temat. Jeżeli uda nam się do tego dorzucić ciekawy pierwszy plan to należy liczyć na satysfakcję z rezultatów.
Trzeba pamiętać, że bardzo często spotkamy zachody czy wschody słońca zupełnie nieinteresujące i wówczas lepiej powstrzymać się w ogóle od robienia zdjęć, co niestety czasem przychodzi z trudnością. Poniżej zamieszczam kilka uwag, które nasuwają mi się w odniesieniu do takiej zmierzchowej i świtowej fotografii.
WYBÓR OGNISKOWEJ
Jeżeli pragniemy pokazać moment chowania się tarczy słońca za horyzontem czy też za chmurami wówczas musimy użyć obiektywu długoogniskowego. Istnieje prosta zasada, która określa wielkość obrazu tarczy słońca otrzymanego na błonie. Wystarczy podzielić ogniskową obiektywu przez 100. Tak więc na przykład fotografując obiektywem o ogniskowej 300 mm otrzymamy na filmie słońce o średnicy 3 mm, oczywiście niezależnie od tego, jaki jest format klatki, mały obrazek, 6x6 czy jakikolwiek inny. Jeżeli więc tarcza słońca ma zajmować naprawdę znaczną część kadru pozostaje tylko aparat małoobrazkowy z długim obiektywem - w granicach 400 mm lub więcej. Niemniej nawet przy klatce 6x4,5 cm i obiektywie 210 mm zaznacza się już wyraźny okrąg słońca, co widać na przykład na ostatnim z prezentowanych zdjęć.
Pokazanie słońca sporych rozmiarów wydaje się być jednak sensowne jedynie wtedy, gdy dzieje się z nim coś interesującego. Dlatego przed zachodem, gdy tarcza słońca jest widoczna jeszcze w całości, a przy tym układ chmur na niebie wart jest pokazania, można spróbować użyć obiektywu szerokokątnego lub standardowego. Dopiero gdy słońce jest już zupełnie blisko horyzontu lub ma zamiar chować się za chmurami warto zmienić obiektyw na długoogniskowy. Przykładem jest zdjęcie z poprzedniej strony, gdzie widać już tylko maleńki rąbek słońca, albo ostatnie, po prawej stronie, gdzie właśnie kończy się ono wyłaniać zza chmury.
FILTRY POŁÓWKOWE
Obrazy wschodów i zachodów słońca charakteryzują się niestety zazwyczaj ogromnym kontrastem. Kontrasty są największe gdy powietrze jest suche i przejrzyste, a słońce mocno świeci białym światłem aż do samego zachodu. Wtedy jednak zazwyczaj nie ma nic interesującego do fotografowania. Na szczęście kontrasty ulegają zmniejszeniu w sytuacji gdy promienie słońca przebijają się przez grube warstwy wilgotnego powietrza i ulegają silnemu rozproszeniu, bo właśnie wtedy na niebie powstają interesujące barwy. Mimo to kontrast między niebem a pejzażem na pierwszym planie może być znaczny i zazwyczaj przekracza możliwości rejestracyjne barwnych materiałów fotograficznych. Konieczne jest wtedy użycie szarych filtrów połówkowych, które pozwolą przyciemnić niebo i wyrównać balans naświetlenia całej klatki.
Filtry połówkowe dają najsilniejszy efekt przy obiektywach standardowych i szerokokątnych. Przy tych ostatnich rozmycie granicy między częścią przyciemnioną a jasną, już przy nieznacznie przymkniętej przysłonie, będzie zależeć praktycznie wyłącznie od samego filtra i szerokości rozmycia między jego oboma strefami. Przy obiektywach standardowych zależność od szerokości otworu przysłony będzie większa. Jeżeli mamy zamiar uzyskać możliwie ostrą granicę - co jest konieczne aby ustawić ją dokładnie na wysokości horyzontu - i uzyskać przyciemnione niebo przy niezmienionej dolnej części kadru, musimy mocno przymknąć przysłonę. Jeżeli natomiast pragniemy uzyskać łagodną granicę, na przykład w celu przyciemnienia jedynie górnej części nieba, trzeba przysłonę nieznacznie otworzyć. W każdej sytuacji dobrze jest starać się, aby obecność filtru była możliwie mało widoczna na zdjęciu. Niestety dla filtrów, których efekt jest delikatny - a użycie innych zwykle mija się z celem - obserwacja uzyskanego efektu na matówce jest praktycznie niemożliwa. Dlatego zazwyczaj aby ustawić filtr we właściwym położeniu przymykam dość znacznie przysłonę, a następnie obejmując uchwyt filtru jedną ręką napinam przed nim źdźbło trawy i obserwując obraz przez wizjer ustawiam je w miejscu, gdzie mam zamiar umieścić granicę przyciemnienia. Potem patrząc już od przodu na obiektyw przesuwam filtr w oprawie tak, aby jego graniczna linia pokryła się z trawką.
Dla obiektywów długoogniskowych użycie filtrów połówkowych daje znacznie słabszy efekt. Ustawiając granicę filtru przed środkiem obiektywu i przymykając maksymalnie przysłonę uzyskuje się efekt delikatnego gradacyjnego przyciemniania od dolnego do górnego krańca kadru. W pewnych sytuacjach i to może być celowe.
BARWY NIEBA
Po zachodzie, gdy słońce schowa się już za horyzont, nie należy w żadnym wypadku pakować sprzętu. Najciekawsze, czasem zupełnie nieoczekiwane kolory pojawiają się nieraz nawet do kwadransa po zachodzie słońca.
Podobnie na długo przed wschodem mogą pojawić się interesujące barwy, chociaż rzadko bywają aż tak intensywne. Dlatego zamierzając fotografować wschód słońca musimy być znacznie wcześniej na miejscu aby zdążyć się przygotować, znaleźć interesujący punkt widzenia, zaplanować kompozycję. Szczególnie przy fotografowaniu krótkimi ogniskowymi punkt widzenia ma istotny wpływ na kształt zdjęcia i nawet bardzo nieznaczne jego zmiany powodują spore przemieszczenie obiektów na pierwszym planie w stosunku do dalszych elementów kompozycji w kadrze. Gdy słońce zacznie wschodzić będzie już za późno na ustawianie statywu czy szukanie filtrów. Sytuacja rozgrywa się wtedy bardzo szybko i za poruszającym się słońcem trudno jest nadążyć nawet z bracketingiem, który musi być dostatecznie szeroki ze względu na ogromne kontrasty i utrudniony pomiar światła. Odpowiednio wcześniejsze przygotowanie potrzebne jest oczywiście również przy fotografowaniu zachodu słońca.
Zdarzyło mi się jakiś czas temu fotografować wschód słońca nieopodal schroniska w górach. Sam wschód nie zapowiadał się nadzwyczaj interesująco, jednak rozłożyłem statyw czekając na rozwój wypadków. W momencie gdy tarcza słońca wyłaniała się właśnie zza horyzontu pojawiły się delikatne pasma wysokich chmur. Zrobiłem tylko jedno zdjęcie, oczywiście z bracketingiem i czekałem dalej, jednak kolory rozmywały się w błyskawicznym tempie. Wtedy właśnie ze schroniska wyskoczyły dwie osoby z długimi obiektywami i zaczęły biegać po polanie jak opętane fotografując raz za razem z ręki. Trochę wstyd się przyznać, ale sprawiło mi to pewną satysfakcję. |