Zakaz reklamowania Sejmu(457 słów w tym tekście) (1976 ) 
Zakaz reklamowania Sejmu
DZIENNIK ZACHODNI, Wrzesień 1999
autor: JAN JAKUB NALEŻYTY
"Palenie powoduje raka i choroby serca" - Minister Zdrowia i Opieki Społecznej. Taki napis widzimy na paczkach z papierosami i billboardach. Proponuję zmianę, oto nowa treść: "Palenie powoduje gniew posła Niesiołowskiego".
Poszedłbym dalej: jedną z wytwórni tytoniowych namówiłbym do wyprodukowania najobrzydliwszych jakościowo papierosów pod nazwą "Niesiołowskie". Wtedy ludzie kupowaliby je i natychmiast wyrzucali paczkę do kosza na śmieci. Byłby to skuteczny efekt walki Niesiołowskiego z jednym z polskich nałogów.
Za trzy lata, według ostatnich ustaleń Sejmu nie będzie wolno reklamować papierosów. Za rok koncernom tytoniowym zakaże się sponsorowania imprez sportowych i kulturalnych, czyli kopnie się leżącego. Gdyby sponsorowanie imprezy dziecięcej przez papierosową firmę polegało na tym, że każe się dzieciom wypalić ustaloną liczbę papierosów, byłbym sprzeciwiał się temu. Ale to nie jest barter. Dorośli palący i tak będą palić. Dzieci mają korzyść z nieodwracalnych przyzwyczajeń swoich rodziców. Gorzej, że dorośli ponoszą skutki nałogu władzy Niesiołowskiego. (Będę pisał: "posła" lub "pana " Niesiołowskiego od momentu, w którym ten nie będzie mówił społeczeństwu na "ty", bo nie z każdym dzielił pryczę. "Szanowne" społeczeństwo, to, które go utrzymuje, jest najlepszym określeniem.) Niesiołowski, ten Don Kiszot z krucyfiksem, wymyślił sobie, że ktoś upoważnił go do walki z nałogami społeczeństwa: alkoholizmem, tytonizmem, pornografią itd. A przecież naj-brzydsza goła baba jest ładniejsza od Niesiołowskiego w garniturze. Jeśli Niesiołowski myśli inaczej, to faktycznie można go nazwać Don Kiszotem. Jeśli Niesiołowski czytał dzieło Cervantesa, to wie, jak skończył człowiek z La Manchy. Różnica polega tylko na tym, że Cervantesowski bohater wszedł do historii literatury światowej i była to postać sympatyczna. w odróżnieniu od Niesiołowskiego.
Po Niesiołowskim wszystkiego można się spodziewać. Dziwi jednak postawa reszty posłów. Na rozwój sportu pieniądze są potrzebne, na kulturę też. I jeśli te dwie istotne dziedziny życia. przede wszystkim młodych Po-laków, są niedowartościowane, zaniedbane, nie interesujące dla posłów, po prostu biedne i postrzegane z niechęcią jak kloszard na Centralnym Dworcu w Warszawie, jeżeli dzieciaki nie mają możliwości, zwłaszcza w małych miastach i miasteczkach dotkniętych wszystkimi plagami społecznymi, zająć się grą w piłkę pod okiem trenera niekoniecznie ligi, jeżeli nie mają domu kultury (bo się rozpadł) żeby, choć z daleka przyjrzeć się komputerowi, nauczyć się gry w szachy, po prostu konstruktywnie spędzić czas, to bądźcie posłowie przygotowani na działania młodocianych, cherlawych morderców i ciężkie pieniądze, które trzeba będzie wydać na rozbudowę więzień. Ale Niesiołowski nie przejmuje się tym. On siedział i wie. że tam jest fajnie. A jeszcze fajniej jest, kiedy można na tym siedzeniu zasłużyć na stołek. W tym przypadku - posła. Firmy tytoniowe poradzą sobie z tym zakazem. Tak jak browary. Sport i kultura będą miały się gorzej.
Proponuję, żeby większość posłów przedstawiając się słowami: "Jestem posłem," - puszczała do rozmówcy oko - wtedy będzie wiadomo z kim naprawdę mamy do czynienia. |